Dla zrozumienia wydarzeń, które obserwujemy w branży gazowo – naftowej, konieczne jest wyjaśnienie, jaką rolę odgrywają te nośniki energii w szerszej polityce rządu.
Wyjaśnienie przybliża wypowiedź premiera Kaczyńskiego na konferencji Prawa i Sprawiedliwości, poświęcona polityce zagranicznej. Premier uznał ”zapewnienie bezpieczeństwa energetycznego państwa za najważniejsze, obok bezpieczeństwa militarnego, zadanie polityki zagranicznej rządu”.
Zastanawiając się, jakie to może mieć skutki dla tej części gospodarki, można stwierdzić, że już samo stawianie energii na równi z obronnością kraju wskazuje na sposób myślenia i postępowania rządu wobec nafty i gazu. Jest to myślenie w kategoriach politycznych, wręcz militarnych. Dla rządu te dziedziny odgrywają rolę nie gospodarczą, lecz polityczną - podległą strategicznym interesom państwa. Zmienia to całkowicie reguły gry, którymi dotychczas rządziły się te branże – do niedawna elementy „zwykłej gospodarki”.
Dlatego trudno się dziwić, że powtarzane jest wciąż hasło: „Bezpieczeństwo musi kosztować”. W tak rozumianej pozycji tej branży nie liczy się to, co zwykle liczy się w gospodarce - efektywność i niskie koszty dla gospodarki, zasady ekonomii i opłacalności działań przedsiębiorstw oraz konkurencja na rynku, podnosząca jakość i obniżająca cenę. W sposobie myślenia reprezentowanym przez rząd, wszystkie te elementy są podległe myśleniu w kategoriach -konfliktu między państwami.
Przy takim usytuowaniu branży naturalnym jest, że decyzje tak strategiczne, jak i operacyjne zapadają w dowództwie (tutaj – Ministerstwo Gospodarki, Kancelaria Premiera czy Urząd Prezydenta). I rzeczywiście mamy do czynienia z takim właśnie podejściem do strategicznych inwestycji. Dla przykładu zakup przez Orlen rafinerii w Możejkach – bez szans na sukces w początkowej fazie, niespodziewanie zwyciężył znacznie bardziej odpowiadających rządowi litewskiemu inwestorów. A wszystko dzięki wizycie w Wilnie wice-prezydenta USA Cheneya. Wielokrotnie w sytuacji kryzysów wokół litewskiej rafinerii prezydent Kaczyński zapewniał, że nie ustąpimy,a polska strona nie renegocjowała wysokiej ceny zakupu, choć wydarzenia obniżały wartość inwestycji dla Orlenu. To pokazuje, jak niewiele liczyły się zasady ekonomii przedsiębiorstwa.
Dotychczasowe polskie inicjatywy polityczne mają właśnie ten charakter – przenoszą sprawy gospodarcze na poziom polityczno – militarny. Przypomnijmy „energetyczne NATO”, czyli próbę zbudowania sojuszu politycznego, który oprócz państw Europy miał obejmować USA. W kategoriach gospodarczych trudno zrozumieć, o co chodzi, gdy ktoś zachęca do „solidarności” w sytuacji, gdyby ktoś nie otrzymał dostaw gazu czy nafty. Czy ci, którzy nie chcą kupić po takich cenach, jakich żąda dostawca, mieliby być wspomagani przez innych? Oddawać swoje zakupione surowce? Czy państwo miałoby wkraczać w tę dziedzinę gospodarki jako uczestnik, posiadający własne rezerwy albo mogący nakazywać przedsiębiorstwom, co mają zrobić z własnymi produktami?
W kategoriach gospodarczych jest całkowicie niezrozumiałe, stąd także bardzo sceptyczna, a czasami ironiczna reakcje państw europejskich. Jeśli jednak przejść na wyższą płaszczyznę – polityczną czy też wojskową – sprawa staje się jasna. W regułach sojuszu wojskowego, w arsenał którego wchodzą nie tylko elementy uzbrojenia, ale także nafta i gaz – takie zasady są oczywiste. Stąd też chyba nazwa, która sugeruje militarny a nie gospodarczy charakter przedsięwzięcia.
W wypowiedzi premiera Kaczyńskiego widać właśnie polityczne obawy, które są motorem działań gospodarczych: obawę przed „użyciem przeciwko nam” gazu ziemnego. I działania polityczne, bo tak są przedstawiane inicjatywy budowy rurociągu z Norwegii czy gazoportu, są odpowiedzią na te obawy. Premier podtrzymuje także zapowiedzi inicjatyw w rejonach Środkowej Azji i dalszych. O charakterystycznym podejściu preferującym ściśle polityczne rozumienie spraw energii, jest wymienienie wśród inicjatyw - „także tych czysto biznesowych”.
O politycznym charakterze sytuacji branży energii informuje także minister Wasserman:
Branża nafty i gazu, pomimo niewielkiego w porównaniu z krajami europejskimi stopnia zależności od Rosji, została poddana więc regułom polityki. Dlatego wydaje mi się, że argumentacja ekonomiczna, biznesowa – nie będzie miała wielkiego wpływu na strategię rządu.
[hidden]To jest hidden[/hidden]
- skomentujesz?
- czytano: 2683
Wykop
LinkedIn
Twitter
Wyślij znajomemu








Komentarze
11 komentarzy16.04.2007 10:01:00
Бойко: Украина обеспечит надежность и стабильность транзитных поставок российского газа в Европу
13 апреля в Москве состоялась рабочая встреча Председателя Правления ОАО "Газпром" Алексея Миллера и Министра топлива и энергетики Украины Юрия Бойко. Стороны обсудили вопросы, связанные с текущими поставками и балансом газа, а также выразили удовлетворение итогами поставок газа в Украину и транзита российского газа европейским потребителям в первом квартале.
Российская сторона подтвердила намерение выполнить принятые на себя обязательства по поставкам и транзиту природного газа через Украину в 2007 году, подчеркнув важность стабильности и прогнозируемости политики Украины в такой сфере, как поставки и транзит газа.
Как отметил Алексей Миллер, "в "Газпроме" с озабоченностью наблюдают за развитием ситуации в Украине, учитывая исключительно важную роль страны в транзите российского газа европейским потребителям".
Юрий Бойко, со своей стороны, заверил, что "Правительство Украины контролирует ситуацию в экономической сфере и обеспечит надежность и стабильность транзитных поставок российского газа в Европу". Об этом говорится в сообщении "Газпрома".
Bez tłumaczenia
Panie Andrzeju,
Pojęcie „bezpieczeństwo” jest jednym z najpowszechniej stosowanych w codziennym życiu. Stąd też jego wieloznaczność, dla dokładnego określenia jego zakresu dodaje się przymiotniki – np. energetyczne, narodowe itd. czyli „ stan niezagrożenia, spokoju, pewności”.
Interpretacja znaczenia terminu „ bezpieczeństwo” zależy od kontekstu w jakim go używamy. Niezaprzeczalnie jest ono jedna z podstawowych potrzeb ludzkich, a więc i państwowych. Dotyczy to nie tylko bezpieczeństwa w kontekście militarnym lecz również bezpieczeństwa rozwoju gospodarczego, a do tego stabilny dostęp do surowców energetycznych jest niezbędny.
I tak jak nie można zapewnić sobie zapasów ropy „raz na zawsze” lecz ciągle trzeba pracować nad najlepszym sposobem zapewnienia ciągłości dostaw na wrażliwym i chimerycznym rynku i ponosić koszty inwestycji infrastrukturalnych, tak bezpieczeństwo wymaga ciągłej pracy – jest procesem.
Współczesnie pojmowane bezpieczeństwo to również bezpieczeństwo gospodarcze, technologiczne, a także nie bez racji dostep do zasobów surowcowych oraz możliwość transportowania ich w sposób zapewniający zrównoważony rozwój ( w skrócie).Mieści się w tym również zapewnienie realizacji interesów gospodarczych i politycznych państwa.
Niech Pan zwróci uwagę, że w jezyku polskim stosujemy jedno slowo – bezpieczeństwo, natomiast angielski posługuje się dla określenia tego pojęcia co najmniej dwoma pojęciami: safety i security. Security – to sfera socjalna – zarobki, dom, ciepło, paliwo itd.; Safety natomiast dotyczy cielesności – pewności ze nas nie napadna nie wysadza w powietrze itd.
Nafta Polska w dokumencie stworzonym na potrzeby Rządu stwierdza iż : bezpieczeństwo energetyczne kraju to stan gospodarki umożliwiający pokrycie zapotrzebowania odbiorców na paliwa i energię w określonym czasie i wielkości, w szczególności w chwilach zagrożenia dostaw produktów na rynek, w sposób technicznie i ekonomicznie uzasadniony, przy zachowaniu wymagań ochrony środowiska. Europejskie „bezpieczeństwo ( security) dostaw” zastąpiono w Polsce „ Bezpieczeństwem ( safety) energetycznym”.
Zasadnicza różnica polskiej sytuacji polega oczywiście na koncepcji rynku liberalizowanego w UE i kontrolowanego przez Państwo w Polsce poprzez udział kapitałowy w spółkach naftowych i gazowych. Stąd też może wieksze niż powinny być są koszty tego bezpieczeństwa bo przecież jak wiele innych zjawisk jest ono funkcją finansów.
Z punktu widzenia bezpieczeństwa regulacyjne i nadzorcze funkcje państwa nad RYNKIEM mogą być pomocne ( rynek sam nie zawsze potrafi w sposób zrównoważony wszystko wyregulować szczególnie jeśli tworzony jest przez ponadnarodowe koncerny lub też państwowe megamonopole bo wtedy wyraża interesy państw).
Natomiast państwowy udział kapitałowy w firmach naftowych nie minimalizuje ryzyka zakłóceń w dostawach. Ograniczy konkurencyjność, spowoduje zależność od nastrojów politycznych, aż wreszcie narazi nas na wysłuchiwanie niezliczonej ilości Komisji Sejmowych.
Nie obrażałbym się tak bardzo na militarny nastrój samych pojęć natomiast na pewno wiele do życzenia pozostawiają nietrafione inicjatywy i.....brak właściwych zachowań.... choćby dyplomatycznych. Byłoby przypuszczalnie najlepiej dla sfery biznesu aby nie łączyć go z polityką, przypuszczalnie z tego stanu rzeczy nie byliby szczęśliwi politycy....zastanawiam się jak mogłoby to wpłynąć na nastroje konsumentów. Przypuszczalnie zapewniłoby niższe ceny zmniejszyłoby, koszty ale czy zapewniłoby rownież bezpieczeństwo dostępu do nośników energii?
Gdy słysze o energetycznym NATO albo o solidarności wolałbym raczej usłyszeć o tworzeniu wspólnego europejskiego rynku energetycznego, rozbudowie infrastruktury poprzez stworzenie sieci i wreszcie tworzenie wspólnej polityki energetycznej. Bliższe byłoby to zarówno safety jak i security.
Teza do dyskusji
Rzadowa polityka energetyczna Polski do 2025 roku to dokument, który zawiera pakiet działań, mających na celu zapewnienie bezpieczeństwa energetycznego, konkurencyjności gospodarki narodowej ;
Lecz bezpieczeństwo np. w zakresie;
---monitorowanie poziomu bezpieczeństwa energetycznego przez wyspecjalizowane organy państwa, poprawa stopnia dywersyfikacji źródeł dostaw energii i paliw, zwłaszcza gazu ziemnego i ropy naftowej
----- Projekt rezolucji---
złożony przez Konrada Szymanskiego, Michała Kaminskiego, Wojciecha Roszkowskiego, Guntarsa Krastsa i Inese Vaidere w imieniu Grupy UEN o sytuacji w dziedzinie bezpieczeństwa energetycznego w Europie
Parlament Europejski,
- uwzględniając Układ o partnerstwie i współpracy UE - Rosja;
- uwzględniając Układ o partnerstwie i współpracy UE - Ukraina;
- uwzględniając konkluzje i wspólną rezolucję PE na temat cen ropy naftowej i zasobów energetycznych przyjętą podczas sesji we wrześniu 2005;
- uwzględniając art. 103, par. 2, Regulaminu PE;
A. zważywszy, ze Europa importuje ok. 40% gazu ziemnego z czego 70% pochodzi z Rosji, a Rosja zapewnia nawet do 100% gazu ziemnego dla środkowoeuropejskich członków UE i ok. 25% dla Europy Zachodniej;
B. zważywszy, że 80% rosyjskich dostaw dla Europy Zachodniej odbywa się poprzez terytorium Ukrainy;
C. zważywszy, że w grudniu ub. roku monopolistyczne, kontrolowane przez państwo rosyjskie przedsiębiorstwo Gazprom pomimo umowy gwarantującej dla Ukrainy dostawy gazu do 2009 roku za cenę 50 euro za 1000 m3 jednostronnie zażądało od 1 stycznia natychmiastowej podwyżki opłat za gaz do 230 euro i nie chciało negocjować żadnego kompromisowego rozwiązania, które nie byłoby politycznie upokarzające i szkodliwe dla gospodarki Ukrainy;
D. zważywszy, że komentarze najwyższych urzędników Kremla zawierają nieskrywaną wrogość wobec demokratycznego rządu Ukrainy, jak i zważywszy na inne okoliczności, takie jak nadchodzące wybory parlamentarne na Ukrainie oraz utrzymanie odmiennych warunków sprzedaży gazu dla dyktatorskiego reżimu na Białorusi, które nie pozostawiają wątpliwości, że decyzja o podwyższeniu cen gazu jest elementem politycznej presji zmierzającej do wywarcia wpływu na proces wyborczy na Ukrainie;
E. zważywszy, że w następstwie zakręcenia gazu spowodowanego kryzysem pomiędzy Rosją a Ukrainą, dostawy gazu dla europejskich klientów Gazpromu spadły nawet o 40%, co w najwyższym stopniu dowodzi uzależnienia Europy od dostaw gazu z Rosji;
F. zważywszy, że podobne uzależnienie istnieje również na rynku ropy naftowej i jej ceny wzrosły na kilka dni przed kryzysem do 64 $ za baryłkę;
G. zważywszy, że tylko silna krytyka ze strony europejskiej opinii publicznej oraz perspektywa nałożenia kar przez zachodnich kontrahentów zmusiła Rosję do przyjęcia kompromisowego rozwiązania;
H. zważywszy, że ani Rada, ani Komisja nie przedsięwzięła natychmiastowej akcji politycznej, podobnie jak nie można dostrzec solidarności w innych przypadkach, gdy Rosja wywiera presję ekonomiczną na państwa członkowskie, by przeprowadzić swoje cele polityczne;
I. zważywszy, że Austria, Republika Czeska, Węgry, Polska i Słowacja postanowiły współpracować nad wypracowaniem energetycznej strategii bezpieczeństwa;
J. zważywszy, że rosyjskie przedsiębiorstwa państwowe, wykorzystując różnice interesów narodowych oraz próbując korumpować najwyższych urzędników prowadzą długoterminową politykę zmierzającą do zmonopolizowania infrastruktury energetycznej w sąsiadujących krajach UE oraz uzależnienia od dostaw i uzyskania kontroli nad infrastrukturą czołowych graczy UE;
K. zważywszy, że we wrześniu ubiegłego roku Kanclerz RFN oraz Prezydent Federacji Rosyjskiej podpisali umowę na której mocy w grudniu rozpoczęła się budowa nowego rurociągu na dnie Morza Bałtyckiego omijającego Państwa Bałtyckie i Polskę, naruszając bezpieczeństwo tych państw oraz tworząc zagrożenie dla środowiska naturalnego całego regionu;
Wojtek, skąd się wziął ten tekst?
Nie wierzę że ktoś w PE mógł napisać tak bzdurną rezolucję - a szczególnie Michał Kamiński który dotychczas nie wyglądał na osobę nadużywającą alkoholu czy innych środków odurzających.
Biuro Prasowe PiS w Parlamencie Europejskim Bruksela, 10 stycznia 2006
Biuro Prasowe Prawo i Sprawiedliwość
w Parlamencie Europejskim
tel. +32 2 284 07 81,
fax +32 2 284 69 72
E-mail: TPoreba@europarl.eu.int
Biuro Poselskie Konrada Szymańskiego
pl. Solny 14
50-062 WROCŁAW, POLSKA
tel. +48.71.3448809
fax +48.71.3410123
listy@konradszymanski.pl
Link do potwierdzenia http://www.konradszymanski.pl/press_cala...
Nie mam takich przemysleń ale podaj żródło danych?
Jeśli projekt ww. rezolucji rzeczywiście pochodzi ze strony deputowanych PiS (a nie jest to jakiś wrzut do netu mający na celu ich dyskredytację) to znaczy że ci deputowani nie wiedzą co piszą. Np. cena gazu dla Ukrainy nie wynosiła w ww. okresie 50 euro za 1000 m3 tylko niecałe 50 ale dolarów. Cena gazu dla Białorusi też wówczas była omawiana i ostatecznie została podniesiona rok później. Jeśli, zdaniem deputowanych, Gazociąg Północny zagraża środowisku to należy przedstawić jakieś ekspertyzy na poparcie takiej tezy. Na ile wiadomo, do dziś takie ekspertyzy (o zagrożeniu) nie powstały - gdyby było inaczej nie byłoby budowy gazociągu. Długo można pisać...
Podsumowując, trochę to przypomina słynne już rozważania innego polskiego eurodeputowanego Macieja G., ojca wicepremiera, na temat smoków, dinozaurów, Żydów etc. Szczerze mówiąc, nie przypuszczałem że z polską reprezentacją w PE jest aż tak kiepsko. Nie wiem co oni tam piją albo palą :-(
Z założeń traktatu, który został przedstawiony ministrom ds. energetyki krajów UE w Brukseli przez Piotra Naimskiego, wiceministra gospodarki, wynika, że dostrzegamy potrzebę "stworzenia na poziomie międzyrządowym mechanizmu zarządzania kryzysowego w sytuacjach zagrożenia bezpieczeństwa energetycznego w poszczególnych krajach europejskich". Pomoc w ramach tego traktatu byłaby oferowana krajom, których bezpieczeństwo energetyczne jest zagrożone. Gwarantowałby to odpowiedni mechanizm decyzyjny i zobowiązania polityczne dotyczące części państw UE i NATO i innych organizacji zaangażowanych w branżę energetyczną. Mechanizm powinien być oparty na zasadzie solidarności - jeden za wszystkich, wszyscy za jednego. Naimski podkreślił, że sposób mówienia o bezpieczeństwie narodowym i energetycznym wymaga zmian.
Rząd polski zwrócił uwagę, że kwestie bezpieczeństwa energetycznego są różnie postrzegane przez poszczególne państwa członkowskie i wiele z nich nie widzi potrzeby udziału w tej inicjatywie. Minister Naimski podkreślił, że porozumienie nie ingerowałoby w suwerenne decyzje państw dotyczące energii czy źródeł.
Panie Andrzeju co Pan nato po wekendzie?
Nie bardzo wiem, czy to są tezy dawnej propozycji "energetycznego NATO"? Czy to coś nowego? Jakiś link?
- - - - - -
Andrzej Szczęśniak
Dlatego trudno się dziwić, że powtarzane jest wciąż hasło: „Bezpieczeństwo musi kosztować”. W tak rozumianej pozycji tej branży nie liczy się to, co zwykle liczy się w gospodarce - efektywność i niskie koszty dla gospodarki, zasady ekonomii i opłacalności działań przedsiębiorstw oraz konkurencja na rynku, podnosząca jakość i obniżająca cenę. W sposobie myślenia reprezentowanym przez rząd, wszystkie te elementy są podległe myśleniu w kategoriach -konfliktu między państwami.
Może niekoniecznie jest to sprowadzane do kategorii konfliktu militarnego.
W gospodarce liczy się nie tylko efektywność. Bardzo często liczy się:
po pierwsze: skuteczność - musimy mieć zapewnione ciągłe dostawy energii, ponieważ bez tego cała gospodarka legnie w gruzach
po drugie: dopiero na drugim miejscu efektywność, czyli jak najlepszy stosunek korzyści do kosztów
--
CzarnyZajaczek (Tomasz Dąbski)
Oczywiście, jeśli rać klasykę zarządzania, to “Efficiency first; effectiveness - second”.
Peter F. Drucker sformułował zasadę “Efficiency is doing things right; effectiveness is doing the right things”. I pełna zgoda. W Polsce nie tylko rząd decyduje o tym, co robić, ale także wtrąca się do tego, jak robić. Stąd moja pomyłka poziomów strategicznych, dziękuję Czarnemu Zajączkowi za słuszną uwagę.
Jednka podtrzymuję swoje twierdzenie, że przedsiębiorstwo lepiej wie, jak się rozwijać, jakie kierunki rozwoju przyjmować, niż państwo. Z naszej "bajki" zakup Możejek jest klasycznym przykładem: polityczna decyzja, a konsekwencje ponosi biznes.
CO do konfliktu militarnego, to moim podejrzeniem (nie mam pewności) jest, że państwo w tych sprawach myśli i postępuje w kategoraich militarnych.
- - - - - -
Andrzej Szczęśniak