Rosja i Bułgaria negocjują budowę nowego gazociągu po dnie Morza Czarnego...
Nowy gazociąg ma łączyć rosyjski port Noworosyjsk z bułgarskim portem Burgas. Z Bułgarii prowadzić będą nitki do Europy Środkowej i Południowo-Wschodniej - największa do Grecji, a stamtąd do Włoch. Szczegóły projektu zostaną ogłoszone w czerwcu - podaje gazeta.
Do budowy nowego gazociągu zostanie powołana spółka, w której Gazprom będzie miał większościowy udział. Źródła bułgarskie podkreślają, że chodzi o całkowicie nowy projekt, który zapewni Bułgarii ważną pozycję w systemie tranzytu rosyjskiego gazu.
Według cytowanego przez "Dnewnik" dyrektora Bułgargazu Lubomira Denczewa, przez terytorium Bułgarii przepływa obecnie 15 mld metrów sześciennych rosyjskiego gazu, za co Sofia otrzymuje ok. 100 mln dolarów rocznie w ramach opłat tranzytowych. Istniejący obecnie system gazociągów nie pozwala na przesył większej ilości surowca niż 17 mld m sześciennych. Realizacja nowego projektu zagwarantowałaby dochody z tranzytu w wysokości co najmniej 250 mln dolarów rocznie.
Rurociąg South Stream będzie odgrywał podobną rolę jak [[Nord Stream]]. Będzie omijał Polskę z dostawami gazu do Europy. Czy będziemy przeciw niemu protestować?
- Andrzej Szczęśniak's blog
- skomentujesz?
- czytano: 1040
Wykop
LinkedIn
Twitter
Wyślij znajomemu








Komentarze
6 komentarzypytanie 'czy będziemy przeciw niemu protestować?' jest prowokujące --- po pierwsze nie zagraża on tranzytowi przez Polskę, a wiec co za tym idzie pieniędzom które wpływają do budżetu naszego... po wtóre nie jest to 'nasza' część Europy, więc nie jest on bezpośrednio wymierzony w pozbawienie nas 'zdolności tranzytowej', a co za tym idzie wpływu na rosyjski eksport (a ponadto jak chce Putin, Nord Stream ma nas stawić bezbronnymi wobec zakręcenia kurka w 'Przyjaźni')
Tak pytanie jest prowokujące :-), bo ma pobudzić myślenie i uzmysłowić absurdalność naszej strategii. Albowiem
- Planowany rurociąg South Stream jest elementem tej samej strategii dywersyfikacji przez Rosję dróg dostaw gazu do Europy. Gaz ominie zaprzyjaźnioną Ukrainę, dla której to w 2001 - 2002 roku odmówiliśmy budowy rurociągu przez Polskę.
- W zintegrowanym systemie gazowym nie jest istotne, czy gaz pójdzie północą czy południem (tędy może trafić do europejskiego systemu np. w Austrii czy na Węgrzech - z obu krajami Rosja podpisuje umowy o strategicznym partnerstwie marketingu rosyjskiego gazu w Europie).
Oczywiście że osłabia naszą zdolność tranzytową, ponieważ im większe nadwyżki mocy transportowych - tym gorsza pozycja krajów tranzytowych. Gaz, który przestanie płynąć przez Polskę nie musi popłynąć Nord Stream-em - może popłynąć South Stream-em.
Niestety.
- - - - - -
Andrzej Szczęśniak
no ale rozumując w ten sposób... to możemy założyć że gaz tak czy siak trafi do odbiorcy za pomocą swap... no ale nie da się tak myśleć bo to tylko teoria...
oczywiście należy pamiętać , iż FR jest tak samo uzalezniona od EU jak EU od FR jeśli chodzi o handel surowcami// jedni kupują drudzy sprzedają... no ale... jak to w handlu Polska jest swego rodzaju pośrednikiem, którego FR chce osłabić.... no a w jaki celu to już raczej historia pokazała.
My na własne życzenie wyimpasowaliśmy się z tej gry. Polska jest mikropośrednikiem.
Naprawdę pośrednikiem jest Ukraina:
http://szczesniak.pl/node/269
- - - - - -
Andrzej Szczęśniak
zgadza się, że jesteśmy mali... ale po pierwsze dlatego warto walczyć o to aby zachować to co mamy , a po drugie mali jesteśmy, no ale jakoś się jednak liczymy, więc należy działać tak aby się liczyć coraz bardziej i aby nas słyszeli ;)
nalezy pamiętać, że każde osłabienie FR wychodzi całemu regionowi tylko na dobre :)
Należy też pamiętać że jakąkolwiek wojnę można wygrać mając co najmniej przewagę wobec przeciwnika w środkach, które ma przeciwnik, i dodatkowo środki, których przeciwnik nie posiada.
I tu się rodzą zasadnicze kwestie.
1) Mówienie, że osłabienie Rosji wychodzi na dobre to czysta demagogia. Bo słaba Rosja wcale nie oznacza silnego regionu (ani tym bardziej Polski) - co doskonale wiadomo z historii. Siła regionu czy Polski wynika wyłącznie z rozważnych działań władz państw a nie głupoty czy słabości państw trzecich. No chyba że ktoś własną siłę widzi wyłącznie w samodowartościowaniu się.
2) Jakoś w ogóle nie pamiętam by z Rosją ktoś wygrał w dłuższej perspektywie. Wygrywało się bitwy, ale przegrywało się wojny. Traciły na tym obie strony, ale jakimś dziwnym trafem przeciwnicy Rosji więcej.
3) Piszesz: "więc należy działać tak aby się liczyć coraz bardziej i aby nas słyszeli". To są dwie różne sprawy! Żeby się liczyć wśród innych należy działać SKUTECZNIE. Żeby Cię słyszeli wystarczy się drzeć. To że Cię usłyszą wcale nie oznacza że będą Cię szanować. Też jakoś tak się dziwnie składa że najbardziej słuchają tych którzy mówią najciszej - ale NAJSENSOWNIEJ.
4) Idąc na wojnę z Rosją Polska tylko krzyczy nie posiadając żadnych już atutów (z ideą mostu tranzytowego można się pożegnać bo krzyczący most nikogo nie interesuje). Tylko po co? Krzykiem wojen się nie wygrywa.
5) Po co Polsce w ogóle wojna z Rosją? Zyskać się na tym niczego nie da, a straty już mamy.