Polska energetycznie bezpieczna - ile razy można powtarzać

31 maj, 2007 - 08:26

Jeszcze jeden przyczynek do rozdmuchanych w Polsce przez polityków nastrojów "zagrożenia bezpieczeństwa energetycznego".

cytuję: Nowy Przemysł - numer 04/2007
Poziom bezpieczeństwa energetycznego Polski jest znacznie wyższy niż większości krajów wspólnoty - uważa Komisja Europejska.

Według danych KE, w roku 2004 Polska zajmowała trzecią pozycję wśród krajów Unii Europejskiej, jeśli chodzi o poziom niezależności energetycznej. Lepszy wskaźnik posiadały jedynie Dania i Wielka Brytania.

Tak wysokie miejsce w zestawieniu Polska zawdzięcza krajowym złożom węgla kamiennego i brunatnego, z których łącznie produkuje się ok. 96 proc. energii elektrycznej.

Dzięki posiadaniu złóż gazu ziemnego, Polska znajduje się na czwartym miejscu wśród 25 krajów UE (bez Bułgarii i Rumunii), jeśli chodzi o uzależnienie od jego importu. Jeśli chodzi o uzależnienie od zewnętrznych dostaw ropy, w roku 2004 Polska zajmowała dziewiątą pozycję. Poziom bezpieczeństwa energetycznego Polski jest więc znacznie wyższy niż większości krajów Unii Europejskiej.

W najbliższych latach te proporcje nie powinny się zasadniczo zmienić, ponieważ poziom wydobycia węgla kamiennego i brunatnego oraz gazu ma być w Polsce na poziomie zbliżonym do obecnego. Wzrośnie natomiast uzależnienie całej Unii Europejskiej od importu surowców energetycznych.
Nowy Przemysł - numer 04/2007

Pisałem o tym już wiele razy, może i jeszcze raz się przyda przypomnieć:
- http://szczesniak.pl/node/92
- http://szczesniak.pl/node/221
- http://szczesniak.pl/node/448
- http://szczesniak.pl/node/474
- http://szczesniak.pl/node/526

Komentarze

19 komentarzy
Minister Woźniak ostatnio

Minister Woźniak ostatnio sprawia wrażenie człowieka zapracowanego, jakis zdyszany, wyraźnie zmęczony, widac że wiele robi:)
Skoro sprowadzany gaz zużywa głównie przemysł, resztę pokrywa krajowe wydobycie, węgla pod dostatkiem. O co, pana zdaniem, gra idzie z tą "dywersyfikacją"?

michał (...), 31 maj, 2007 - 10:50
To się nazywa "populizm"

Albo propaganda - jak panowie wolą.
Poczucie bezpieczeństwa jest jedną z podstawowych potrzeb psychicznych człowieka, niektórzy nawet sądzą że główną. Ale jak każde poczucie jest tylko stanem emocjonalnym niezupełnie podlegającym racjonalnym przesłankom. Dlatego umiejętne manipulowanie tym poczuciem jest niemal idealną metodą propagandy - i ewidentnie mamy z takim właśnie przypadkiem do czynienia.

Serdus (...), 31 maj, 2007 - 12:09
'Friend or foe' Rosja w bezpieczeństwie energetycznym ?

'Friend or foe' Rosja w bezpieczeństwie energetycznym ?

Przyjaciel czy wróg Rosja jako znaczący dostawca paliw w Europie jest dostatecznie skomentowany i podany analizie na wielu forach.
Ryzyka są tez inne dostrzegane przez Standard & Poor's jak zagrożenie bankructwem narodowych firm paliwowo – energetycznych.
Kontynuowanie liberalizacji polityki unijnej i swobodnej wymiany na rynku energii to jest jedyna gwarancja dla Polski.

Wojtek (...), 2 czerwiec, 2007 - 07:27
Węgiel, a bezpieczeństwo energetyczne

Gdy w XXI wieku 96% polskiej energetyki jest oparte na węglu, to jest to wskaźnik polskiego barbarzyństwa a nie bezpieczeństwa (ja rozumiem, że można się pomylić, gdyż obydwa słowa zaczynają się na tą samą literę).
Za parę lat wszyscy Polacy odczują skutki tej "dywersyfikacyjno-lekceważącej" polityki.

Waldemar Mordkowicz (...), 2 czerwiec, 2007 - 10:34
Gdy się nie ma co się lubi to się lubi co się ma ;)

mamy węgiel , więc dobre i to. lepszy rydz niż nic...

Gość nieanalityk (...), 2 czerwiec, 2007 - 19:27
Przysłowia, a siedem grzechów głównych :)

O tych rydzach słyszę conajmniej tak często, jak o tym, że mądry Polak po szkodzie.
Ani się rydzów nie najadłem, ani nie spotkałem Polaka, o którym mógłbym powiedzieć, że szkoda lub historia go czegokolwiek nauczyła.
Polacy nie tylko mają węgiel! Polacy umieją zamieniać dwutlenek węgla z jego spalania na węglowodory, ale ... kogo to obchodzi. Lepszy przysłowiowy rydz, niż przyszłość następnych pokoleń!

Waldemar Mordkowicz (...), 4 czerwiec, 2007 - 02:12
Czy własny węgiel pomoże?

Nieanalitykowi?
Ledwo napisałeś o polskim węglu, jak panaceum na wszystkie choroby polskiej głupoty, jak wnp.pl podał informację o wejściu rosyjskiego holdingu węglowego na polski rynek.
Jeśli jesteś ślepym liberałem, to oczywiście odpowiesz mi,że to dobrze, gdyż będzie konkurencja i ceny spadną, jeśli jednak naprawdę lubisz rydze, to ...:)

Waldemar Mordkowicz (...), 4 czerwiec, 2007 - 06:56
Liberał?

nigdzie nie napisałem, że węgiel to panaceum na wszystkie polskie glupoty. mówię, iż gdyby doszło do ostrego konfliktu energetycznego to mógłby on (węgiel) być jednym z ogniw polskim łańcuszku energetycznym i choć złudnie to dawać lekkie poczucie bezpieczeństwa. po drugie, wejście rosjan w ten polski sektor należy bacznie obserwować... ponieważ cyt. 'ślepym liberałem' nie jestem.

Gość nieanalityk (...), 4 czerwiec, 2007 - 07:15
Polska będzie bezpieczna

Polska będzie bezpieczna energetycznie, tylko wtedy, gdy to bezpieczeństwo będzie w skali planety, a nie oddzielnie, jeszcze tak głupio rządzonego kraju.
Jednym z instrumentów, które mogą do tego doprowadzić jest mechanizm zaproponowany mną w cytowanym poniżej liście:

Pan Krzysztof Tchórzewski
Wiceminister
Ministerstwo Gospodarki
Warszawa

dot: projektu rozporządzenia, które umożliwi organizowanie przetargów na budowę "nowych mocy" lub na realizację przedsięwzięć zmniejszających popyt na energię elektryczną

Panie Ministrze,

Już 14 lat nie mieszkam w Polsce, ale będąc i czując się Polakiem uważnie śledzę wszystko co odbywa się w sferach, które wchodzą w orbitę moich zainteresowań, informację o których, znajdzie Pan w "Referacie Korporacji "Ekosystema" na IV Kongres Nowego Przemysłu" (z powodów zbyt późnego zgłoszenia referat nie został wygłoszony).
Jak Pan rozumie, nie mogłem "przegapić" informacji, zamieszczonej w dzisiejszym wydaniu wnp.pl, o tym, że pod Pańskim kierownictwem w Ministerstwie trwają prace nad wyżej cytowanym rozporządzeniem.
Ponieważ jestem jednym z najlepiej informowanych ludzi w temacie technologicznych możliwości produkcji taniej energii, więc z całą odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że wiedzieć jak produkować energię nie oznacza, że idzie się z duchem wymagań i wyzwań, jakie stawia przed nami współczesna cywilizacja.
Zdałem sobie sprawę z tego w momencie, gdy przeczytałem informację rozpowszechnioną przez wszystkie największe agencje informacyjne świata, o tym, że Prezydent Bush planuje zwołać we wrześniu przedstawicielską konferncję poświęconą zmianom klimatu. Na konferencji planuje się przedyskutować długofalową strategię walki z ociepleniem klimatu po 2012 roku, to jest terminie w jakim kończy się obowiązywanie Protokołu z Kioto.
Stany Zjednoczone nigdy nie podpisały tego protokołu i w związku z tym były często atakowane przez kraje sygnatariuszy, oraz Unię Europejską za taką pozycję, ale wydaje mi się, że nikt i nigdy poważnie nie zastanowił się nad motywami, którymi one się kierowały.
Dzisiaj, gdy jeden z głównych mechanizmów Protokółu z Kioto, to jest, handel kwotami na emisję parnikowych gazów, zaczął pracować w Europie z pełną siłą i mamy już pierwsze sygnały świadczące o tym, że nabiera on spekulacyjnego charakteru, wydaje mi się, że zrozumiałem stanowisko Ameryki w tej sprawie – nie chcieli uczestniczyć w pozornych działaniach i legalizować je swoim autorytetem.
Z informacją o konferencji zbiegła się w czasie wiadomość o decyzji Izby Reprezentatów, która 5 sierpnia br. uchwaliła ustawę, jaka ma zmusić firmy do przestawienia się na odnawialne źródła energii. Po raz pierwszy w historii USA ma obowiązywać ustawowy limit energii wytwarzanej ze źródeł odnawialnych – począwszy od 2020 r. co najmniej 15% energii ma pochodzić z wiatru, słońca i biomasy (dziś ten udział wynosi 6,1%).
Zdaniem Demokratów, zwrot w kierunku odnawialnych źródeł energii oprócz korzyści ekologicznych przyniesie także zwiększenie niezależności energetycznej USA, które są dziś największym światowym konsumentem ropy naftowej, ale większość jej importują.
Przeciwko tej ustawie ostro protestowało lobby naftowe, które poprzez swojego przedstawiciela, Amerykański Instytut Paliwowy, reprezentujący ok. 400 największych korporacji z tej branży starał się donieść do ustawodawcy, że nowe prawo oparte jest na fałszywym przeciwstawieniu ropy naftowej i odnawialnych źródeł energii, oraz spowoduje zmniejszenie liczby miejsc pracy.
W tej sytuacji, najprawdopodobniej należy oczekiwać weto ze strony Prezydenta Busha, który w swoim liście do Izby Reprezentantów zagroził niepodpisaniem ustawy, gdyż jak on uważa, grozi ona zmniejszeniem krajowej produkcji ropy i gazu oraz zwiększa podatki dla jednej branży.
W przeddzień planowanej na wrzesień konferencji, "awantura" o tą ustawę osłabia pozycję amerykańskiego prezydenta i czyni stanowisko USA w sprawie zmian klimatu dyskusyjnym. Nawet gdyby Prezydent Bush zaproponował światu nowe, rewelacyjne rozwiązania w sferze technologicznej, to nie poprawi to sytuacji.
Można sobie zadać pytanie: Jak amerykańskie problemy mają się do cytowanego rozporządzenia? Wbrew pozorom, związek między tymi sprawami jest bezpośredni.
Polska energetyka oparta jest w 93-96% na węglu. Już mamy kłopoty z Unią Europejską, która wyznaczyła nam właściwie "zabójcze" limity na emisję parnikowych gazów, a rozporządzenie, które przygotowuje Ministerstwo może spowodować, że przyśpieszona budowa mocy energetycznych może być śmiercią dla polskiej gospodarki.
Jedyny sposób na wybrnięcie z tej dwuznacznej sytuacji, to zaproponowanie światu nowego mechanizmu organizacyjno-ekonomicznego, który nie naruszając interesu żadnej z branż pozwoli podjąć aktywną walkę z tym zjawiskiem.
Poniżej propozycja takiego mechanizmu z prośbą o jak nejefektywniejsze wykorzystanie tego instrumentu dla wzmocnienia autorytetu Polski w świecie, oraz zdobycia inwestycji dla wdrożenia innowacyjnych technologii.

Zasada Mordkowicza

Najprostsze rozwiązanie problemu znajduje się tylko wtedy, gdy jako instrument jego analizy wykorzystuje się logikę, a nie matematykę, czy statystykę.

Przykład:
Jakie rozporządzenie powinno dzisiaj wydać Ministerstwo? Ułatwiające budowę nowych mocy produkcyjnych w energetyce (a tym samym zachęcające do budowy kolejnych obiektów powodujących zmiany klimatyczne), czy premiujące energetykę za ilość NIEWYPRODUKOWANEJ ENERGII?
Tylko niewyprodukowana energia jest realnym czynnikiem wpływającym na poprawę klimatu i szansą na wdrożenie zasad zrównoważonego rozwoju.

Pozostaje sobie odpowiedzieć na jedno pytanie: "Jak lobby naftowe i energetyczne, zainteresowane dostarczeniem na rynek jak największej ilości surowców i produktów energetycznych, oraz energii ma zarobić na niewyprodukowanej energii?".

Bardzo prosto: dostarczyć klientom technologie zmniejszające u nich zużycie energii i otrzymywać za to 50% od tej sumy, którą klient zapłaciłby, jeśliby musiałby kupić zaoszczędzoną ilość energii. Przy okazji otrzymać kwoty na handel prawami do emisji!

Wielokrotnie ogłaszane akcje energooszczędności nie przynosiły nigdy oczekiwanych rezultatów, czego dowodem aktualne problemy z klimatem.

Wystarczyło w analizie problemu zastosować Zasadę Mordkowicza i zamienić termin "energia zaoszczędzona" terminem "energia NIEWYPRODUKOWANA", żeby znaleźć rozwiązanie problemu małej efektywności programów energooszczędzania.

Uwaga:

Pisząc o wykorzystaniu tego instrumentu dla wzmocnienia autorytetu Polski w świecie miałem na myśli następującą okoliczność: ponieważ organizowana przez Prezydenta Busha we wrześniu konferencja ma status przedstawicielski, to powinien być na nią zaproszony Prezydent lub Premier Polski, który powinien ogłosić ten mechanizm jak wkład Polski w solidarną walkę cywilizacji ze zmianami klimatu.
Ta propozycja powinna dotyczyć wszystkich, którzy przyczynili się do zmniejszenia ilości produkowanej energii, nie powodując przy tym obniżenia standartów życia i nie blokując rozwoju cywilizacji.
Pozostaję do Pańskiej dyspozycji, a to oznacza, że jestem gotów włączyć się w pracę Ministerstwa nad tym zagadnieniem. Popracował rząd nad "Pakietem Kluski", więc nie widzę powodu, dla którego Ministerstwo nie miałoby popracować nad moją propozycją.

Waldemar's picture
Waldemar, 9 sierpień, 2007 - 15:29
Czy tekst koreluje z poglądami Pana Waldemara

Pozwolę sobie wkleić tekst, bo wprawdzie tytuł brzmi:

"Niemcy wystawili Gudzowatego", jednak wydaje się, że to wpisuje się szerzej w sytuację energetyczną Polski.
----------------------------------------------------
"Niemcy wystawili do wiatru Aleksandra Gudzowatego
Anna Bytniewska 24.01.2008 07:14
E.ON Ruhrgas chce „rozwodu” z Bartimpeksem, który stara się nie przyjmować tego do wiadomości.

Los gazociągu Bernau-Szczecin zawisł na włosku.

Połączenie Polski i Niemiec gazociągiem Bernau-Szczecin, sztandarowy projekt Aleksandra Gudzowatego, właściciela Bartimpeksu, może lec w gruzach. Z konsorcjum IRB chce wycofać się E.ON Ruhrgas, jego drugi 50-procentowy udziałowiec.
Cierpliwość wyczerpana
Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że niemiecki koncern gazowy już dwa lata temu wypowiedział umowę Bartimpeksowi, ale strony postanowiły zachować to w tajemnicy. Dziś przedstawiciele E.ON Ruhrgas potwierdzają te informacje.

— Podjęliśmy taką decyzję, kiedy po latach negocjacji PGNiG poinformowało nas, że nie jest zainteresowane odbiorem gazu z Bernau-Szczecin — mówi Paul Wolters, dyrektor E.ON Ruhrgas w Polsce.

Tymczasem PGNiG jest głównym odbiorcą hurtowym gazu w kraju. Bez współpracy z nim E.ON Ruhrgas i Bartimpex nie miałyby komu sprzedać paliwa z Bernau-Szczecin (2,5-5 mld m sześc. rocznie). Co gorsza, w 2006 r. Urząd Regulacji Energetyki cofnął E.ON Ruhrgas koncesję na obrót gazem z zagranicą. Regulator decyzję uzasadnił tym, że firma jej nie wykorzystuje.

Niemiecki potentat gazowy ma teraz inne priorytety. Jest udziałowcem spółki Nord Stream (24,5 proc.), która ma budować gazociąg północny przez Bałtyk, którym rosyjski Gazprom (51 proc. udziałów w Nord Stream) chce tłoczyć gaz do Europy Zachodniej z pominięciem Polski. E.ON Ruhrgas jest też udziałowcem gazociągu OPAL, który buduje Wingas, spółka niemieckiego koncernu BASF, mającego 24,5-procentowy udział w spółce Nord Stream, i Gazpromu.

— Po stronie niemieckiej w znacznej mierze jego trasa pokrywa się z niedokończoną trasą Bernau — Szczecin — dodaje Paul Wolters.

Dogadajmy się
Bartimpex liczy jednak, że Ruhrgas nie powiedział jeszcze ostatniego słowa.

— Powstał pomysł, by przyłączyć Bernau-Szczecin do gazociągu OPAL, ale to wstępna propozycja — mówi Jan Antosik, wiceprezes Bartimpeksu.

I niejedyna. Pod koniec maja 2007 r. Wingas proponował Polsce, by OPAL łączył się z gazociągiem jamalskim, tłoczącym gaz z Rosji przez Polskę do Niemiec. W takiej sytuacji mógłby on przesyłać rosyjski gaz także z Niemiec do Polski.

— W lutym Ruhrgas zdecyduje, czy nadal jest zainteresowany wykorzystaniem Bernau-Szczecin jako połączenia gazociągowego z Polską. Jeśli nie, gazociąg powstałby jako element krajowego systemu transportu gazu — ocenia Jan Antosik.

Bartimpex upiera się, że umowa z E.ON Ruhrgas nadal obowiązuje. E.ON Ruhrgas jednak chce zakończyć współpracę ze spółką Aleksandra Gudzowatego.

— Proponujemy likwidację IRB i podzielenie trasy gazociągu Bernau-Szczecin. Polski odcinek przejąłby Bartimpex, a niemiecki E.ON Ruhrgas. Takie rozwiązanie nie wyklucza realizacji projektu w innej formie — mówi Paul Wolters.
http://www.pb.pl/Default2.aspx?ArticleID...

wojtek's picture
wojtek, 25 stycznia, 2008 - 06:37
Jakie jest Pańskie zdanie na ten temat, Panie Wojtku?

cytuję: wojtek
"Niemcy wystawili do wiatru Aleksandra Gudzowatego
Anna Bytniewska 24.01.2008 07:14
E.ON Ruhrgas chce „rozwodu” z Bartimpeksem, który stara się nie przyjmować tego do wiadomości.

Jeśli oprócz cytowania jakiś tam tekstów i wypowiedzi zechce Pan napisać swoje zdanie na ten temat, to ja oczywiście odwdzięczę się swoją opinią.
Dzisiaj tylko zasygnalizuję, że tytuł wymyślony przez p. Annę Bytniewską jest po prostu głupi i nie oddający rzeczywistego stanu rzeczy.

Waldemar's picture
Waldemar, 25 stycznia, 2008 - 08:20
Analiza przypadku Gudzowatego Bernau Szczecin

DOBRA CZYTELNA WYPOWIEDŹ 2006
Uczciwie mówiąc - jeżeli za kryterium miałbym przyjąć stopień przeszkadzania i rzucania nam kłód po nogi - to teraz jest trochę lepiej. To znaczy, mamy jako Bartimpex "konflikt energetyczny" z wiceministrem gospodarki, panem Piotrem Naimskim. Chodzi m.in. o jego stosunek do gazociągu Bernau-Szczecin i postawę przy realizacji projektów gazowych. Natomiast w pozostałych obszarach jest dużo lepiej. Nowa władza zrozumiała chyba, że bezpośrednia ingerencja w biznes nie ma sensu.

ANALIZA PIERWOTNA
Uważam, że pan Naimski dezinformuje premiera i sprowadza go na bardzo niebezpieczną, konfrontacyjną drogę, gdzie nie można będzie wygrać. Może się bowiem okazać, że przez taką postawę sprawa kolejnych dostaw gazu zakończy się "kompromisem rosyjskim", a więc przyjęciem przez nas warunków podyktowanych przez Rosjan. Z punktu widzenia prestiżu premiera jest to zła i niebezpieczna droga. Czy ma sens realizacja postulowanych przez pana Naimskiego projektów - na gazociąg z Norwegii i terminal do odbioru gazu skroplonego? My potrzebować będziemy w najbliższych latach do 15 mld m sześc. gazu. Szkoda pieniędzy na wielkie inwestycje sprowadzające gaz do Polski.

KRYTYKA WŁADZY POLITYCZNEJ
Natomiast jeśli już mówimy o Gazociągu Północnym, to chciałbym przypomnieć, że sami sprowokowaliśmy jego budowę. Przecież dla Rosjan pierwszym kandydatem na tranzyt rosyjskiego gazu do Europy Zachodniej była Polska. Pamiętam, bo sam uczestniczyłem w rozmowach na temat tego projektu. Miała być druga nitka Jamału i tzw. pieremyczka, czyli gazociąg łączący gazociągi Białorusi i Słowacji z pominięciem Ukrainy. Dlatego, że Ukraina miała i nadal ma gazociągi bardzo złej jakości. I Rosjanie - dla bezpieczeństwa tranzytu coraz większych ilości gazu - postanowili zawrzeć z Polską układ partnerski. Wówczas przechodziłoby przez Polskę 120 mld m sześc. gazu. Nie muszę chyba mówić, jak olbrzymi byłby zarobek na samym tranzycie. Ale, co o wiele ważniejsze, bylibyśmy wówczas innym jakościowo partnerem dla Rosji. Skoro przez Polskę przechodziłaby większość gazu rosyjskiego do Europy Zachodniej, to Rosjanie musieliby nas inaczej - czyli lepiej - traktować. A ów prestiż kupiecki pomógłby nam później także rozwiązywać inne problemy, równie istotne dla Polski. Jednak zaprzepaściliśmy tę okazję przez nieprzyzwoitość naszych polityków.

CO JEST FAKTYCZNIE PRZEDMIOTEM SPORU
Wśród rekinów gazowego rynku od wielu lat próbuje wymościć sobie miejsce spółka IRB, należąca do Bartimpeksu Aleksandra Gudzowatego i niemieckiego E.ON Ruhrgas. Na razie bez skutku, ale pojawia się kolejna szansa. IRB jeszcze w maju ma otrzymać pozwolenie na budowę gazociągu Bernau–Szczecin, łączącego gazowy system Polski i Niemiec. Jego trasa została już wytyczona i zabezpieczona.
To dopiero początek inwestycji. Będziemy musieli znaleźć jeszcze pieniądze na jej finansowanie. Bierzemy pod uwagę środki własne i kredyt - mówi Jan Antosik, członek zarządu Bartimpeksu.

Bartimpex szacuje, że budowa gazociągu pochłonie co najmniej setki milionów złotych. Bernau–Szczecin ma mieć 108 km długości, z czego 28 km po stronie polskiej.
W pierwszym etapie ma on tłoczyć do 2 mld m sześc. gazu rocznie. Potem do 4 mld m sześc. rocznie, zależnie od zapotrzebowania kraju na gaz - oblicza Jan Antosik.

CO PANI BYTNIEWSKA PISAŁA ZA CZASÓW [PIS] 10/2006
Bartimpex i E.ON Ruhrgas mogą być pierwsi na mecie, jeśli rzeczywiście wkrótce uzyskają pozwolenie na budowę łącznika Bernau–Szczecin i zorganizują jej finansowanie. Wprawdzie polskie przedstawicielstwo E.ON Ruhrgas straciło koncesję na import gazu, ale Bartimpex nadal ją posiada. Źródłem dostaw gazu dla IRB, a dalej dla PGNiG, może być w przyszłości gazoport E.ON Ruhrgas w Wilhelmshafen lub gazociąg północny. Czy polski rząd nie podstawi nogi łącznikowi, skoro gotów jest zablokować inwestycję Gazpromu? Anna Bytniewska ,Puls Biznesu

ANALIZA WŁASNA
----------------

1. Sprawa Gudzowatego jego misji gazowej była kością niezgody za rządu Pis i podstawianie nogi było dobrze widziane w kregach politycznych.

2. Hasło dywersyfikacja dostaw gazu sie w znacznej częsci wypaliło - wobec wielosci planów (tras rurociagów), mniemanologicznej polityki historycznej gospodarczej i geo politycznej oraz obsesja szczytów energetycznych każdej maści.

3. Faktyczna przeszkodą jest dla inwetycji Guzowatego
- plan rurociagu Baltic PIPE
- plan i realizacji polityki państwowego PGNiG z Norwegią
- opcja kapitału niemieckiego przeciwna prawie wszystkiemu co polskie

4. Wariant futurystyczny
Gaz norweski i gaz rosyjski mieszałyby się nie w niemieckim Emden, ale na terytorium Polski, pod zarządem PGNiG albo jego spółki. W Niechorzu mogłaby powstać giełda gazowa (hub). W ten sposób pozycja Polski w europejskim przemyśle gazowniczym uległaby zasadniczej zmianie.

wojtek's picture
wojtek, 25 stycznia, 2008 - 17:51
Bez wariantów

cytuję: wojtek
CO PANI BYTNIEWSKA PISAŁA ZA CZASÓW [PIS] 10/2006
Bartimpex i E.ON Ruhrgas mogą być pierwsi na mecie, jeśli rzeczywiście wkrótce uzyskają pozwolenie na budowę łącznika Bernau–Szczecin i zorganizują jej finansowanie.
3. Faktyczna przeszkodą jest dla inwetycji Guzowatego
- plan rurociagu Baltic PIPE
- plan i realizacji polityki państwowego PGNiG z Norwegią
- opcja kapitału niemieckiego przeciwna prawie wszystkiemu co polskie
4. Wariant futurystyczny
Gaz norweski i gaz rosyjski mieszałyby się nie w niemieckim Emden, ale na terytorium Polski, pod zarządem PGNiG albo jego spółki. W Niechorzu mogłaby powstać giełda gazowa (hub). W ten sposób pozycja Polski w europejskim przemyśle gazowniczym uległaby zasadniczej zmianie.

1. Jest rok 2006. Akcja rozgrywa się w dwóch sąsiadujących krajach należących do jednej Unii i do tego szczycących się tym, że są krajami z "rynkową" ekonomiką. Dziennikarz zamiast bić na alarm spokojnie pisze o tym, że ich wspólny podmiot gospodarczy będzie mógł zrealizować swoje plany, jeśli któś tam, gdzieś tam da im nie coś tam, tylko jakieś tam zezwolenie. Czy to nie nazywa się PARANOJA? Ja szanuję hobby Pana Andrzeja i Pana, Panie Wojtku, ale proszę Was tylko o jedno - nie traktujcie nas, zwykłych zainteresowanych, jak ostatnich półgłówków i nie wciskajcie nam kitu o rynkowych warunkach gry, o rynkowych regulatorach, itp.
Ja i bez tej Pani Bytniewskiej wiem o prawdziwych przyczynach tego stanu rzeczy, ale nie rozumiem, dlaczego ta pani nie zajmuje się walką z PARANOJAMI.

2. Faktyczną "przeszkodą" dla Guzowatego jest to, że nie było komandy z Moskwy. Putin powie "Фас!" i na wypełnienie komandy rzucą się wszyscy, w tym i polscy urzędnicy. Jeśli taka komanda nie padnie, to Guzowatemu wynagrodzą jego udział w tej grze w inny sposób, o ile do tej pory tego nie zrobili. Rosjanie to zimnokrwiste anglosasy, czy mściwe germańcy. Rosjanin od ust sobie odejmie, ale wiernego psa nakarmi.

3. Gaz może się mieszać nawet na Placu Defilad w Warszawie, ale nie zmieni to pozycji Polski w tym dziwolągu, który Pan nazwał "europejski przemysł gazowniczy".

P.S. Ja też jestem hobbystą, tylko że wy zbieracie dossie, których i tak nie wykorzystujecie na korzyść społeczeństwa, a ja zbieram słonie, dzięki czemu mam o czym rozmawiać z moimi wnukami.

Waldemar's picture
Waldemar, 26 stycznia, 2008 - 07:57
Panie Waldemarze

Bardzo bym Pana prosił o NIE ATAKOWANIE MNIE za sprawy, którymi się NIE zajmuję. Jeśli chce Pan ZBAWIAĆ jakieś państwa, ludzi, czy kogokolwiek, to proszę to robić. Ale zapewniam Pana, że nie ten blog to nie jest do tego dobre miejsce.

Tutaj rozmawiamy sobie o branży naftowej, proszę więc mnie i innych z okazji Pana hobby, nie obrzucać pomówieniami, jakobym kogokolwiek traktował "jak półgłówka" czy zbierał jakieś "dossie". Jeśli to miejsce nie spełnia Pana aspiracji, to cóż... Nie ma tu z pewnością miejsca na bezpodstawne oskarżenia. Takie posty będą usuwane.

- - - - - -
Andrzej Szczęśniak

Andrzej Szczęśniak's picture
Andrzej Szczęśniak, 26 stycznia, 2008 - 11:56
Panie Andrzeju

Bardzo Pana proszę o usunięcie mojego i swojego postu z tego miejsca, a ja Panu odpowiem prywatnie na e-mail.
Jeśli te dwa posty będą w tym samym miejscu do jutra - odpowiem Panu publicznie - na Blogu.

P.S.: Ostatnie, co mogłoby mi przyjść do głowy, to ATAKOWANIE PANA, czy kogokolwiek innego i to bez względu na to za jakie sprawy.

Waldemar's picture
Waldemar, 26 stycznia, 2008 - 15:38
Przepraszam bardzo

Jak ja mam to odczytać:

cytuję: Waldemar
Ja szanuję hobby Pana Andrzeja i Pana, Panie Wojtku, ale proszę Was tylko o jedno - nie traktujcie nas, zwykłych zainteresowanych, jak ostatnich półgłówków i nie wciskajcie nam kitu o rynkowych warunkach gry, o rynkowych regulatorach, itp.

Nikogo nie traktuję jako półgłówka...
cytuję: Waldemar
wy zbieracie dossie, których i tak nie wykorzystujecie na korzyść społeczeństwa

Niczego nie zbieram, na nikogo. A wydaje mi się, że jeśli się merytorycznie i kulturalnie dyskutuje, to jakiś, może niewielki, ale pożytek dla społeczności jest...
- - - - - -
Andrzej Szczęśniak

Andrzej Szczęśniak's picture
Andrzej Szczęśniak, 26 stycznia, 2008 - 22:19
Kulturalne zakończenie dysputy

feci, quod potui, faciant meliora potentes:
zrobiłem, co mogłem, kto potrafi, niech zrobi lepiej

qui enim non est adversum vos, pro vobis est:
kto bowiem nie jest przeciwko wam, za wami jest

multum, non multa:
wiele, a niewiele; dużo pod względem jakości, niewiele pod względem ilości

obsequium amicos, veritas odium parit:
schlebianie przysparza przyjaciół, prawda - wrogów

tempora mutantur et nos mutamur in illis:
czasy się zmieniają i my wraz z nimi

finis coronat opus:
koniec wieńczy dzieło

signum temporis = zazwyczaj:
zdarzenie znamionujące początek lub koniec epoki (dosłownie: znak czasu)

wojtek's picture
wojtek, 26 stycznia, 2008 - 22:54
Kulturalne rozpoczęcie dialogu

Panie Andrzeju,

Są dwa powody dla których odwiedzam Pański Blog:
- lubię rzetelnie wykonaną robotę, w której wyczuwa się wewnętrzne zaangażowanie wykonującego ją;
- w nadziei na to, że będę mógł przeczytać to, co sam bym przegapił w ogromnym potoku informacji.
Do tej pory nie zawiodłem się w swoich oczekiwaniach, chociaż jak napewno Pan zauważył, czasami daję upust swoim irytacjom z powodu zbyt protekcjonalnego traktowania Pańskich gości (dyskutantów lub po prostu czytelników), na co już Panu inni też zwracali uwagę.

Odezwę się czasami uszczypliwie lub kontrowersyjnie – wiem o tym, ale to nie powód, żeby wszystkie takie wypowiedzi powodowały Pańską, w pewnym sensie irracjonalną, reakcję i próbę zamknięcia mi (czy innym) ust, zniechęcaniem do odwiedzania tego Bloga lub groźbą banowania.
Proszę Pamiętać, że ani ja, ani inni użytkownicy nie otrzymują dochodów z odwiedzania Bloga, więc i bez niego przeżyją.

Pan jest inteligentnym człowiekiem, ale ta inteligencja, którą Pan demostruje jest niestety selektywna. Na moje zauważenie o tym, że brak jest na Blogu podstawowych informacji dotyczących aktualnych strategii głównych "graczy" rynku ropy i gazu Pan nie zareagował. Na prowokacyjne zachowanie Pana Wojtka ("Czy tekst koreluje z poglądami Pana Waldemara" Autor: wojtek data 25 styczeń, 2008 - 06:37.) też, a na moję reakcję spowodowaną tą prowokacją tak i to w dość specyficznej formie.

O Pańskiej inteligencji najlepiej świadczy ten fakt, że zorientował się Pan, iż Pańskie hobby faktycznie jest korzystne dla społeczeństwa, a więc teza rzucona mi w twarz "jeśli chce Pan zbawiać ludzkość", była kijem o dwóch końcach.

Te sfery którymi Pan się zajmuje na Blogu, nie były, nie są i nie będą rynkowe! Pan musi o tym wiedzieć, ale cały czas, z uporem godnym lepszej sprawy, gloryfikuje Pan amerykańską otwartość, jasność, przejrzystość i rynkowość odmawiając tych cech Rosjanom.
Nawet jak mnie Pan będzie końmi odciągał od swojego Bloga, to ja znajdę sposób, żeby tu właśnie wyrazić swoją opinię na ten temat.
Myślę, że zgodzi się Pan z taką moją myślą:
U Amerykanów przejrzyste są wyniki, ale nie motywacje, a u Rosjan jest akurat odwrotnie.

Użyłem terminu "dossie" i nie było w tym nic obraźliwego. Miałem do tego pełne prawo po przeczytaniu Pańskiego postu "O zawodności przewidywań raz jeszcze" (Autor: Andrzej Szczęśniak data 19 styczeń, 2008 - 18:30.), którym użył Pan takiego zwrotu: >>obiecuję napisać więcej o tym, ale muszę zdobyć więcej evidence ;-<<

Reasumując: Od najmniejszego mama powtarzała mi, że pokorne cielę dwie matki ssie, ale ja chyba nie byłem żarłoczny, gdyż nigdy się z tym nie zgodziłem. Proszę więc Panie Wojtku darować sobie przypominanie mi, że >>obsequium amicos, veritas odium parit<<. To nic nie da. Ja się nie zmienię, a odwdzięczę się wierszem:
Żyj tak, aby każdy kolejny dzień
był niesamowity i wyjątkowy.
Wypełniaj każdą chwilę tak,
aby potem wspominać ją z radością.
Czerp energię ze słońca,
kapiącego deszczu i uśmiechu innych.
Szukaj w sobie siły entuzjazmu i namiętności.
Żyj najpiękniej jak umiesz.
Po swojemu!

Waldemar's picture
Waldemar, 27 stycznia, 2008 - 08:37
Dziękuję za uwagi

No cóż Panie Waldemarze,

- nie mam zamiaru ani Pana, ani nikogo innego - "odganiać", wręcz przeciwnie - ZAPRASZAM!

- to co Pan nazywa "protekcjonalnym" - ja uważam za próby nakierowania dyskusji na merytoryczne, a nie "jakieś-inne" zasady dyskusji.

- nie chcę dyskusji "meta" - o moich intencjach czy zamiarach. Są dokładnie takie, jak widać z moich publikacji.

- Podejmuję tylko wątki "na temat".

Dziękuję za ładny wierszyk :-)

- - - - - -
Andrzej Szczęśniak

Andrzej Szczęśniak's picture
Andrzej Szczęśniak, 28 stycznia, 2008 - 14:18
Subskrypcja RSS
Subskrypcja RSS