Kazachska firma, kontrolowana przez państwo - KazMunaiGaz uzgodniła zakup 75% rumuńskiej firmy Rompetrol Group N.V., które szacuje się na 2,7 miliarda $. Głównym aktywem firmy zarejestrowanej w Holandii są 2 rafinerie Rompetrol Rafinare SA (4 mln ton) i 630 stacji rozlokowanych od Gruzji do Francji. Zakup ten podwaja możliwości rafineryjne
KazMunaiGaz zapowiada ekspansję na szybko rosnącym rynku Bałkańskim i Morza Śródziemnego, której bazą będzie Rumunia.








Komentarze
15 komentarzyKolejna okazja zabezpieczenia dostaw surowca dla rafinerii przeszła nam koło nosa. Kazachowie mogli równie dobrze w polskie rafinerie. Ale u nas prywatyzacja to słowo przeklęte, raczej mówi się o nacjonalizacji.
Producent ropy zapłacił dość wysoką cenę za aktywa rynkowe: rafinerie i stacje. Widocznie dostęp do rynków europejskich jest dlań tyle wart. Rafinerie zyskują dostawcę ropy nie z Rosji, co jest ważne, a położonego niewiele dalej, który sprzedaje ropę w basenie Morza Czarnego i Śródziemnego.
Widać pragmatyzm, podejście biznesowe, które powstrzymało Kazachów od wchodzenia w projekty rurociągu Odessa - Gdańsk. Także możemy zapomnieć o kazachskiej aktywności w naszym rejonie. A mogliśmy zaprosić tutaj pragmatycznego konkurenta Rosji, który tyle razy wspominał, że kupiłby jakąś rafinerię, nawet był blisko zakupu Możejek. Nie było warto się wtedy z nim dogadać?
- - - - - -
Andrzej Szczęśniak
a nacjonalizacja to słowo złe??? . cała ROSJA sobię ją chwali :)
Nacjonalizacja nie jest zlym slowem, ale jest niespecjalnie szcześliwym procesem z ekonomicznego punktu widzenia.
Czynnikiem modyfikującym strumienie eksportu i importu jest liberalizacja handlu po wstąpieniu do UE.
Biorąc pod uwagę badania przeprowadzone dla krajów OECD, w tym dla Polski, wydaje się, że najbardziej standardowa reakcja obejmuje bezpośredni wpływ zmian w polityce handlowej na wzrost gospodarczy (dynamikę PKB).
Jeśli szuka Pan przykładów nacjonalizacji proponuję siegnąć po przykład Białorusi.
Krzysztof
Rosja a nacjonalizacja - nie do końca prawda, jednak ponad 60% wydobycia ropy to firmy prywatne. Gazprom także został skomercjalizowany - państwo ma 50% itd... itd...
W Rosji raczej chodzi o kontrolę państwa nad zasobami i dochodami z niego niż nacjonalizację. To nie Wenezuela.
Na szczęście - jak napisałem - jedynie mówiło się (PiS i PO o PGNiG) i przygotowywało jakieś projekty - a wyszło... jak zwykle. Na szczęście. Na Białorusi denacjonalizacja następuje... przez wejście Gazpromu. :-)
- - - - - -
Andrzej Szczęśniak
A to wejście Gazpromu na Białoruś to naprawdę Pan myśli, że na szczęście??? ;)
W Rosji raczej chodzi o kontrolę państwa nad zasobami i dochodami z niego niż nacjonalizację. To nie Wenezuela.
Na szczęście - jak napisałem - jedynie mówiło się (PiS i PO o PGNiG) i przygotowywało jakieś projekty - a wyszło... jak zwykle. Na szczęście. Na Białorusi denacjonalizacja następuje... przez wejście Gazpromu. :-)
- - - - - -
Andrzej Szczęśniak
Nacjonalizacja poprzez tzw. złota akcję Skarbu Państwa istnieje i zadziwia mnie eufemizm wypowiedzi. Mowienie że Orlen to firma prywatna to też lekka manipulacja.
Hugo Chavez z Wenezueli dokonał jedynie słusznej nacjonalizacji w stylu prawdziwego komunisty - czy w Polsce jest to potrzebne.
Wojtek
Nacjonalizacja to fakty. Ekonomiczne.
Panie Andrzeju czyżby miał Pan ochotę na spory o terminologię:)?
Niezależnie od tego jak przebiega kończy się zwykle podobnie. Nijakością. Kontrola Państwa nad zasobami i dochodami z nich....a cóż to innego jest niż nacjonalizacja?
Możemy ja nazwać na nasz użytek jak chcemy
Niedługo zaczniemy spierać się spierać się o definicje Państwa i nacjonalizacji :)
Złota akcja .......nacjonalizacja nieśmiała
Chevez..............nacjonalizacja ideowa
Białoruś................. jak Pan Andrzej zauważył denacjonalizacja :)
Putin..................... no słucham?????
Krzysztof
Nie będziemy się spierać o terminy, bo nic z tego nie wynika. Nie jesteśmy na blogu polonisty (tylko kulturoznawcy :-)
Nacjonalizację (przedsiębiorstw, branż) należy odróżnić od kontroli nad zasobami naturalnymi. Ja uważam, że państwo nie może sobie pozwalać na "wywiewanie" z kraju dochodów z jego bogactw naturalnych. W Polsce nikt by chyba nie pozwolił na bezkarną grabież.
Dlatego nie uważam działań krajów naftowych (OPEC, Rosja, Wenezuela) w zakresie kontroli nad dochodami z wydobycia ropy - za coś nagannego. Problem pojawia się, gdy oceniamy ich metody i skutki. Dlatego "gra" Rosji z inwestorami naftowymi jest wg mnie sukcesem (wzrost wydobycia ropy, dochody państwa, budowa infrastruktury), zaś "gra" Chaveza skończy się wg mnie źle.
- - - - - -
Andrzej Szczęśniak
p.S. O jakiej "złotej akcji" Pan pisze?
No to ja mam nadzieję, że przyszłośc UE będzie nie onaczała przyszłości dla Gazpromu :)
Russian energy faces EU barriers
By Wolfgang Proissl in Brussels and Ed Crooks in London
Published: August 29 2007 22:22 | Last updated: August 29 2007 22:22
Russian energy companies’ ambitions to expand in the European Union may be curbed by plans to be considered by the European Commission.
In a confidential working paper, the Commission suggests a series of measures to restrict foreign companies’ access to the EU’s energy sector, and in particular the gas and electricity transmission networks.
One option to be considered is a “reciprocity clause” that would keep out countries such as Russia or Saudi Arabia where European companies face severe restrictions on investment.
The proposals are linked to the Commission’s plans to increase competition in the European energy market – to be published on September 19 – in an attempt to ease fears about consequences of liberalisation.
The Commission is expected to restate its support for “ownership unbundling”; that is, separating ownership of gas and electricity transmission from the supply and generation businesses.
Member states opposed to unbundling and some MEPs argue that splitting off the transmission networks into separate businesses could leave them open to foreign takeovers.
A separate internal Commission document about the implications of unbundling, seen by FT Deutschland, the Financial Times’ sister paper, says the EU could be “vulnerable to a strategy of third countries to dominate the EU markets not only in terms of supply but also by acquiring the networks”.
The document explicitly warns about situations “where investment is driven by other motives than economic ones”.
It has been suggested Russia or other resource-rich countries could gain control of European energy supply by means of state-controlled companies such as Gazprom or state-owned investment funds.
In the working paper, the Commission suggests several options to prevent uncontrolled access.
The weakest proposal would give the commission the right closely to examine any potential buyer.
The toughest measure would declare the European energy sector a “strategic industry”, thereby excluding most countries from outside the EU from investing in it.
The requirement for reciprocity would be a particular blow to Gazprom, Russia’s state-controlled gas company, which has intense ambitions to expand in Europe and already owns a range of assets and equity stakes in the EU.
Attempts by the EU to restrict acquisitions by non-European companies are likely to be vexatious. The European Commission has set itself firmly against attempts by member states such as Spain and France to declare their energy industries strategic sectors that can be protected from foreign bidders. However, it seems likely that some form of protection for the energy sector will be implemented.
http://www.ft.com/cms/s/0/a66e95ea-5668-...
KURCZE STRONA PADłA :(
Panie Andrzeju,
Pan naprawdę widzi różnicę między tym co zrobił Putin (czytaj Rosja) z Chodorkowskim, a tym co zrobił Chavez (czytaj Wenezuela) z przemysłem naftowym u siebie?
To nie jest różna "gra" Rosji i "gra" Chaveza. Tak w Rosji, jak i w Wenezueli ta branża była "sptywatyzowana", ale w Rosji przez swoich, a w Wenezueli oddana pod kontrol zewnętrznych grabieżców.
Gdy taki "grabieżca" pojawił się w Rosji (Chodorkowski) reakcja Putina była natychmiastowa - "nacjonalizować" przez przejęcie kontroli nad aktywami. Ponieważ aktywa kontrolował "swój" to poprosili go o ich oddanie, a gdy odmówił - Łagier!
W Wenezueli aktywa były pod kontrolą zewnętrznego kapitału, a w międzynarodowych stosunkach nie jest uregulowana procedura zwrotu kontroli nad takimi aktywami.
Chavez miał dwa wyjścia: wypowiedzieć wojnę zewnętrznemu "okupantowi", jak osoba prywatna i dążyć do przejęcia kontroli nad branżą na swój rachunek, ale wtedy miałby przeciwko siebie wszystkich, w tym Wenezuelę kierowną marionetkami sterowanymi przez zewnętrznego "okupanta" tej branży,lub zdobyć władzę i zastosować przyjęty w cywilizowanym świecie wariant rozwiązania - poprzez nacjonalizację do cywilizowanego rynku.
Teraz, gdy nikt wewnątrz Wenezueli Chavezowi nie będzie wstawiał kołka w szprychy może on przystąpić do realizacji drugiej części planu.
Czy myśli Pan, że gdyby Orlen czy Lotos (lub nawet Kulczyk albo Krauze) poszliby teraz do Chaveza i zaproponowali uczciwą współpracę w planach inwestycyjnego rozwoju tej branży w Wenezueli, to Chavez odmówiłby im? Absurd.
Jak napisałem - trend jest wspólny - wykonanie bardzo różne. Rosję różni od Wenezueli kilka spraw (tak od ręki):
- Rosja: wydobycie się rozwija, Wenezuela - stagnacja i spadek
- Rosja: państwo dochodziło swoich roszczeń podatkowych, których nikt nie kwestionuje (BP-TNK także zapłaciło sporne podatki), po okresie Jelcynowskiej smuty - nie dziwota,
- Wenezuela: Chavez znacjonalizował, zerwał ważne umowy z międzynarodowymi firmami (których nie uważam ani za grabieżców ani okupantów)
- Rosja zachowuje dyscyplinę finansową z dochodów z ropy i gazu, Wenezuela przejada i mnoży socjalne wydatki,
- Rosja komercjalizuje firmy (Gazprom), Wenezuela angażuje w swoje socjalne szaleństwa także państwową firmę
Takie firmy, czy osoby jak pp. Kulczyk, Krauze czy Orlen i Lotos - nie mogą wnieść nic do wenezuelskiej nafty. Nie mają na to ani środków, ani doświadczenia, ani technologii. To co mogliby zaproponować Chavezowi? I skąd mogliby mieć pewność, że przy następnym etapie tego szaleństwa - oni nie stracą zainwestowanych środków?
- - - - - -
Andrzej Szczęśniak
Pojęcie „złotej akcji” w polskim prawie spółek ( pojecie doktrynalne).
Akcja, która daje szczególne uprawnienia. Np. prawo weta drobnego akcjonariusza podczas głosowania na walnym zgromadzeniu. Jest instrumentem ochrony interesów drobnego akcjonariusza.
Złota akcja to "pojęcie nienormatywne". Jeśli używać go jako poetyckiego opisu uprawnień Skarbu Państwa, to w każdej spółce przyjmują one inny charakter. Także jednolitej "złotej akcji" nie ma.
Ustawa przyjmująca takie uprawnienia "o szczególnych uprawnieniach Skarbu Państwa oraz ich wykonywaniu w spółkach kapitałowych o istotnym znaczeniu dla porządku publicznego lub bezpieczeństwa publicznego" (Dz.U. 2005 nr 132 poz. 1108) jest już oprotestowana przez Unię Europejską.
Ten sposób ucieczki od normalnych reguł prawa handlowego jest nieskuteczny.
- - - - - -
Andrzej Szczęśniak
Jeszcze o Kazachach i zaklinaniu deszczu
W kontekście informacji o kazachskiej inwestycji, pojawiła się "uspokajająca" informacja, ze nie oznacza to braku zainteresowania Polską.
Polska wciąż interesująca dla KazMunaiGazu
Przejęcie przez kazachską spółkę KazMunaiGaz większościowego pakietu firmy Rompetrol nie oznacza, że Kazachowie przestaną się interesować potencjalnymi inwestycjami w naszej części Europy.
Kamil Kliszcz, analityk Domu Inwestycyjnego BRE Banku:
- przejęcie Rompetrolu może dopiero zaczynać ekspansję kazachskiej spółki w tym regionie i stanowić jej pierwszy, ale nie ostatni przyczółek.
- ostatnio mówi się, że KazMunaiGaz mógłby wejść do konsorcjum spółek, które miałoby zarządzać rurociągiem Odessa-Brody. Gdyby tak było, dla Kazachów otworzyłby się rynek europejski, w tym także polski - mówi analityk.
- zainteresowanie KazMunaiGazu polskim rynkiem nie spadnie, choć w związku z faktem, że na razie polskie rafinerie nie są na sprzedaż, zgodnie ze strategią rządu, firma z Kazachstanu może być także zainteresowana inwestycjami na Białorusi lub na Ukrainie.
Jeżeli takie fakty:
- Kazachowie nie są zainteresowani spółką Sarmatia,
- Kazachowie zaangażowali się finansowo w RomPetrol
- Polska nie chce prywatyzować rafinerii - nie ma więc możliwości inwestycji...
dowodzą tego, że mogą zainwestować na polskim rynku, to moja logika takich wygibasów nie przewiduje.
Z mojej wiedzy wynika, że
- jeśli ktoś nie bierze udziału w przedsięwzięciu infrastrukturalnym (Odessa Gdańsk), a stara się o udział w rurociągu Burgas,
- jeśli wiąże się inwestycjami w Europie południowej (blisko owego rurociągu)
- nie stwarza się zachęty, a nawet możliwości inwestowania w Polsce - brak prywatyzacji rafinerii)
to nie ma szans na inwestycje. A interesować się takim rynkiem mozna jedynie platonicznie.
Ale może żyjemy w rzeczywistości wirtualnej, gdzie taka logika obowiązuje.
- - - - - -
Andrzej Szczęśniak