Polska zaproszona do Międzynarodowej Agencji Energii

Komentarze

5 komentarzy
MAE zapewnia bezpieczeństwo energetyczne dla POlski

Członkostwo w organizacji pozwoli Polsce na współpracę z głównymi producentami i konsumentami ropy naftowej. Umożliwi także korzystanie ze wsparcia innych państw należących do MAE w sytuacji kryzysu energetycznego. Funkcjonujący w ramach MAE mechanizm polega na udostępnianiu przez państwa członkowskie części własnych zapasów ropy naftowej państwom odczuwającym zakłócenia w dostawach tego surowca.

Podzielam stanowisko Ministerstwa gospodarki , MAE zapewnia bezpieczenstwo energetyczne dla POLSKI

Wojtek

Gość, 4 październik, 2007 - 08:24
Weźmy się i zróbcie

Wojtku, z całym szacunkiem, ale nie wydaje Ci się że to co napisałeś jedynie parafrazując zaklęcia kół rządowych to jedynie szczyt infantylizmu?
Zauważyłem że zagraniczna polityka obecnych władz w aspektach ekonomicznych (także energetycznych) jest zbudowana w całości na zasadzie "ktoś inny jest nam cały czas coś winien" - ten inny ma nam zapewnić bezpieczeństwo, ten inny ma nam rozwiązać problemy embarga, ten inny ma nam zagwarantować gaz czy ropę, ten inny ma nam dać to czy tamto. Najpierw to była UE, teraz to ma być MAE.
Jest to stanowisko nie tylko błędne, ale też szkodliwe. Błędne ponieważ NIKT nam nie jest NICZEGO winien. A szkodliwe ponieważ wychodząc z takiego założenia marnujemy własny czas na jałowe dyskusje i sami nic nie robimy. No sam pomyśl - czy po to by mieć własne rezerwy koniecznie trzeba należeć do jakichś organizacji? Nie, wystarczy po prostu je zgromadzić. A żeby je zgromadzić trzeba zbudować infrastrukturę - a tego naprawdę nikt za nas nie zrobi! Czy żeby mieć możliwość otrzymywania dostaw z "innych" źródeł trzeba do czegoś tam należeć? Nie, bo wystarczy mieć pieniądze i znowu infrastrukturę. Członkowie czegoś tam mają nam dostarczyć gaz? Niby jak? W butlach?
Piszesz: "Członkostwo w organizacji pozwoli Polsce na współpracę z głównymi producentami i konsumentami ropy naftowej." A co, teraz Polska jest pozbawiona możliwości takiej współpracy? Kto teraz broni Polsce współpracować?
Poza tym wszystkie bez wyjątku międzynarodowe stowarzyszenia działają na zasadzie wzajemności. OK, rozumiem że Polska czegoś tam chce od innych. Ale co jednocześnie Polska innym oferuje? Polska cały czas domaga się czegoś od UE. Ale co Polska UE proponuje ze swojej strony? Permanentne straszenie wetem, które nic nikomu nie daje? Bo jak nam nie zrobicie dobrze to my na złość mamie odmrozimy sobie uszy?

Gość, 4 październik, 2007 - 12:41
Straszenie veta polityka Kaczyńskiego energetyczna?

Infantylizm - cytowanie panstwoej instytucji dzialając z Urzędu dla dobra bezpieczeństwa energetycznego ? Pozycja Polski w polityce zagranicznej kreowana przez PIS juz w przypadku UE napotkała na znaczny opór - za liczne veta.

Kaczyński idzie na wymiane handlowa emisjami CO2 w skali globalnej , rezerwy ropy zmagazynowanej (kawernowo) w Polsce to jeszcze nie szczyt bezpieczenstwa energetycznego.

Gładka deklaracja to nie nie wszystko

Wojtek

Gość, 4 październik, 2007 - 18:26
Zamiast sloganów - trochę realiów

O wzmocnieniu bezpieczeństwa nie świadczy przystąpienie do klubu bogatych. Do Klubu, w którym wejściówka jest tak droga, miło należeć, zwłaszcza tym, co to "zdrowie wasze w gardła nasze..." Ale realnie - oprócz kolejnego "sukcesu" kampanijnego (w "Rzeczpospolitej" Polska "od dziś oficjalnie należy") niewiele to wnosi.

To dobrze być członkiem takiej organizacji, wiązać się ze światem zachodnim, ale najlepiej się z nim zwiążemy poprzez dobrobyt, jaki zbudujemy. A z tym idzie cienko.

- - - - - -
Andrzej Szczęśniak

Andrzej Szczęśniak's picture
Andrzej Szczęśniak, 4 październik, 2007 - 18:36
Dokładnie - infantylizm!

Bo nie jestem w stanie inaczej nazwać bezkrytycznego powtarzania zaklęć polityków. Poza tym deklaracje działań "na rzecz dobra Polski" niekoniecznie są tożsame z realnymi działaniami na rzecz tego dobra.
Gwoli ścisłości, absolutnie nie jestem przeciwnikiem bycia członkiem tego czy tamtego, nawet za wysoką cenę. Jestem natomiast przeciwnikiem tego typu propagandy - wstąpmy do jakiegoś "klubu" żeby nam coś dali. Nazywa się to "postawa roszczeniowa" i raczej nie jest uznawana za zaletę i rzadko się takie postawy traktuje poważnie.
Mi to przypomina znany z literatury klasycznej przykład drobnego cwaniaczka, który za gotówkę kupuje tytuł szlachecki, załatwia sobie wejściówkę do jakiegoś klubu, ale to wszystko jeszcze nie czynni z niego szlachcica, bo pozostaje on parweniuszem. Polski rząd, zamiast realnie zacząć rozwiązywać realne problemy i rozwijać kraj, wbija ludziom do głowy że te problemy za nas rozwiążą "inni", wystarczy tylko wejść do ich "klubu".

Gość, 5 październik, 2007 - 15:10
Subskrypcja RSS
Subskrypcja RSS