Próbowano prawdopodobnie osiągnąć bardziej poważne porozumienie, które można by porównać do umowy polsko - norweskiej z 2001 roku. Równie nierealistyczne i służące jedynie do politycznego szantażowania następnej ekipy, że "zaniechała sprawy dywersyfikacji".14 listopada na konferencji poświęconej wynikom PGNiG, zapowiedziano, że nazajutrz zostanie podpisana umowa na temat rurociągu z Danii, tzw. "Baltic Pipe". Sprawa wyglądała poważnie, bo media doniosły:
Baltic Pipe nabiera kształtów
Dzisiaj ma zostać podpisana umowa w sprawie projektu budowy morskiego gazociągu Baltic Pipe.
Tytuł w Wyborczej:
Onet zapowiadał:
W czwartek zostanie podpisana umowa na budowę gazociągu "Baltic Pipe" łączącego systemy gazowe Polski i Skandynawii.
wnp.pl
I jeszcze:
W czwartek zostanie podpisana umowa między Polskim Górnictwem Naftowym i Gazownictwem (PGNiG), duńskim Energinet.dk oraz GazSystemem w sprawie projektu budowy morskiego gazociągu Baltic Pipe - zapowiedział w środę prezes PGNiG Krzysztof Głogowski.
Gazociąg ma połączyć polski system przesyłowy gazu z systemami skandynawskimi - przypomniał Głogowski.
Zapowiadało się na poważną sensację. Niestety - sprawa nie wypaliła. Następnego dnia bowiem ukazuje się komunikat:
Ostateczna decyzja o realizacji gazociągu Baltic Pipe ma zostać podjęta w 2008 r. Struktura projektu zostanie stworzona po uzyskaniu całości wymaganych prawem pozwoleń. Przystąpienie do inwestycji będzie wymagało zatwierdzenia przez władze korporacyjne wszystkich trzech przedsiębiorstw jak również właściwe organy administracyjne.
PGNiG
A więc podpisujący mówią, że decyzję podejmą w 2008 roku. Rzeczywiście, jak na poprzednie zapowiedzi, nie jest to elektryzująca informacja. Stwierdzają jednocześnie, że nie mają żadnych zgód, nawet korporacyjnych. Oznacza to tak naprawdę, że jest to pusty papier, nic nie znaczące, kolejne z serii "porozumień o współpracy".
Moim zdaniem, próbowano osiągnąć jakieś większe porozumienie, które można by porównać do umowy polsko - norweskiej z 2001 roku. Została ona podpisana w przeddzień wyborów i była później powodem politycznych rozgrywek między prawicą a SLD. Jak minister Naimski mówił, że premiera Millera trzeba było postawić przed Trybunał Konstytucyjny za niewypełnienie umowy z Norwegią.
Porozumienie dzisiejsze byłoby równie nierealistyczne i służące jedynie do politycznego szantażowania następnej ekipy, że "zaniechała sprawy dywersyfikacji". Co prawda nie mogło służyć jako argument wyborczy, ale mogło służyć do nacisku na następców, by prowadzili podobną politykę (patrz: Ustępujący premier o bezpieczeństwie energetycznym, Nord Stream - co planuje nowy rząd).
Jednak ta mistyfikacja nie udała się. Podpisano nic nie znaczące porozumienie, które odkłada decyzje na później.
Ciekawe są pewne aspekty tego porozumienia. Strony stwierdzają, że projekt ten jest "ściśle związany" z projektem Skanled. To powinno być zastanawiające dla polskiego rządu, gdyż konsorcjum Skanled dopiero rozważa, czy zwiększy przepustowość planowanego rurociągu z 20 mln m3 dziennie do 24 mln. Oznacza to dopiero możliwość, ze do Polski będzie można dostarczać 1,5 mld m3 rocznie. To bardzo niewiele i taki rurociąg nie ma szans na opłacalność.
Dziwne także, że mówi się o 2008 roku, skoro decyzja w sprawie budowy Skanled ma zapaść w 2009 roku. I jest uzależniona od decyzji o przebiegu rurociągu Nord Stream.
Jest też i druga rewelacja. Dlaczego Duńczycy są zainteresowani rurociągiem? Bo chcą importować gaz z Polski. Najpewniej rosyjski, choć może być i polski. Jednak potwierdza się to, o czym mówiono przy pierwszym porozumieniu z Energinet.dk ("In order to ensure the security of supply, we are interested in importing Russian gas to Denmark via the Baltic Pipe, ie we want gas to flow in both directions, thus ensuring a well-functioning market, says Peter Jorgensen, Vice President of Planning"). Że są oni zainteresowani uzupełnieniem własnego bilansu gazu o dostawy ze wschodu. Tak więc dlatego podpisują niezobowiązujące porozumienie, że być może za rok się zdecydują.
Dlatego rurociąg ma być rewersyjny. Może dostarczać gaz w obu kierunkach. Jednak jedna rzecz mnie zastanawia. Jednocześnie z podpisywaniem tej "umowy" w Hotelu Mariott odbywała się Konferencja Pulsu Biznesu - "Rynek paliw w Polsce - perspektywy i zagrożenia" , na której pan Rafał Oleszkiewicz - dyrektor ds. strategicznych PGNiG przedstawiał swoje dywersyfikacji dostaw gazu przez spółkę. Z jego prezentacji pochodzi poniższy slajd.

Proszę się uważnie przyjrzeć. Zakreśliłem dla wskazania, o co mi chodzi. Otóż: PGNiG nie zakłada możliwości kupna rosyjskiego gazu z Danii! Pytanie dlaczego? Gaz rosyjski gorszy? Wrogi? Rury będzie przeżerał? Zrobimy na złość Rosji i nie kupimy ich gazu nawet od Duńczyków? A jak ci będą mieli akurat nadwyżki z rurociągu "Nord Stream" (na który firma Dong podpisała już kontrakt - 1 mld m2 rocznie) i będą nam chcieli tanio sprzedać - to powiemy bohatersko NIE? I dlaczego w takim porozumieniu stawiamy się na z góry gorszej pozycji niż partnerzy duńscy?
Nie ma chyba lepszego dowodu, jakimi uprzedzeniami kieruje się polska polityka energetyczna.
Pamiętam, jak zdziwieni byli Kazachowie, że Polska domagała się, by kazachska ropa naftowa docierała do nas z pominięciem Rosji. Kłopot polega na tym, że takiego połączenia nie ma.
Dzięki takim żądaniom i warunkom stawianym w próbach współpracy z innymi - nasi partnerzy wyrabiają sobie o nas zdanie, że tak naprawdę zależy nam na odcięciu się od Rosji, a nie na zrobieniu dobrych interesów. A wojować z Rosją na polu nafty i gazu to nikt się z nami nie wybierze.
- skomentujesz?
- czytano: 2163
Wykop
LinkedIn
Twitter
Wyślij znajomemu








Komentarze
1 comment postedDzięki Baltic Pipe możliwy będzie transport norweskiego gazu do Polski oraz sprzedaż gazu z Polski do Danii.
"Jestem przekonany, że realizacja projektu Baltic Pipe przyczyni się do zwiększenia poziomu bezpieczeństwa dostaw gazu ziemnego na rynku europejskim. Projekt Baltic Pipe jest ważnym elementem strategii PGNiG obliczonym na wzmocnienie firmy i zapewnienie jej klientom bezpieczeństwa na następne lata"
- powiedział prezes PGNiG Krzysztof Głogowski.
Ps. Export gazu ziemnego z Polski do Danii to jest nawet zabawnym pomysłem.