Producenci: samochód na wodór to odległa przyszłość

Komentarze

6 komentarzy
skad wodor?

Podstawowe pytanie brzmi skad wodor? Dzisiaj na skale przemyslowa wodor uzyskuje sie z gazu ziemnego i bardziej sensowne jest jezdzenie bezposrednio na CNG. Jesli przyjac uzyskiwanie wodoru z wody (np poprzez elektrolize) to okaze sie, ze sensowniej jest uzywac samochodow z napedem elektrycznym - 2x wyzsza wydajnosc, istniejaca i realtywnie tania technologia, a przy dzisiejszej technologii przewozenia wodoru w postaci skompresowanego gazu ma takze wiekszy zasieg. Skraplanie oczywiscie pozwala na wydluzenie zasiegu, ale tracimi kolejne 30% energii na tej operacji. Na wieksza skale naped wodorowy pozostanie tylko utopia.

Gość (...), 1 maj, 2007 - 09:57
Co nowego na konferencja

Temat samochodu na wodór aktualny na 15 European Biomass Conference & Exhibition w nowoczesnym International Congress Center Berlin (ICC Berlin) w dniach 08-09 maja 2007 prezentowane były ogniwa wodorowe , metanol do ogniw paliwowych.
Info własne
[[http://forum.oilpeak.pl/about774.html]]
Prognozy w dyskusji na forum konferencji sceptyczne w zakresie ekonomicznym.

Wojtek (...), 12 maj, 2007 - 07:28
K@yetan

sądzę że ten wodór powinien już zacząć wchodzić, poprostu "przedstawiciele firm naftowych" blokują to aby jak najwięcej wydusić z ropy, będą tak długo kombinować doputy dopuki będzię się im to opłacało, czyli pewnie tak jak już na tej stronie napisano ze 20-30 lat

Gość, 25 stycznia, 2008 - 19:46
Pomysł samochodu na wodór jest ...

... zaułkiem albo bocznicą bez wyjścia ... chodzi raczej o uratowanie starej mechanicznej kompleksowości-kosztowności samochodów i zwiazanego z nią niezwykle rozbudowanego przemysłu cześci zamiennych i napraw.

Wieloletnie doświadczenia GM ze samochodem wyłącznie elektrycznym to wykazały i dlatego też zostały one starannie zniszczone i zastąpione tendencyjną tendencją wodorową ...

Ciekawe czy Obamie uda się wyjaśnić to zamieszanie i wyprowadzić je na "elektryczną drogę" - gigantyczne ekonomicznie zadanie mogące się stać początkiem nowej technologiczno-ekomicznej ery ...

Pozdrawiam ...

Gucio z Montrealu, 26 kwiecień, 2009 - 12:41
Zachowanie rozsądnego umiaru ...

... jest chyba największym problemem zachodniej cywilizacji ...

Szlachetny cel zaspakajania ludzkich potrzeb (pamiętacie to hasło? - "każdemu według jego potrzeb, od każdego według jego możliwości" - czy odwrotnie - zapamiętałem je sobie, bo nie było ono takie pozbawione sensu jak nam się kiedyś to wydawało i pozostaje ciągle aktualne i jako wyzwanie - do stopniowego realizowania) został zastąpiony podniecanym pędem do konsumcji - jakby postęp zależal tylko od konsumcji i mógł być mierzony tylko wskaźnikiem PIB.

I tak też cywilizacja zachodnia się wciukała w produkcję samochodów ... i to nie "byle jakich" - produkcję 2CV Citroena czy Malucha zaczeto sprzedawać coraz drożej i wkońcu zamknięto - żeby zmuszać ludność do kupowania "coraz lepiej wyposażonych" w coraz droższe gadżety i coraz bardziej energożerne silniki - krążowniki.

Doprowadziło to do stworzenia ogromnej "pajęczyny" zależnego od siebie przemysłu odpowiadającego na tak stworzone "społeczne zapotrzebowanie". I tak wszelka próba wyprodukowania samochodu wyłącznie elektrycznego (prostego, taniego, długotrwałego) stanowi śmiertelne niebezpieczeństwo dla uprzednio stworzonej całej produkcyjno-handlowej struktury.

Staneliśmy więc przed długo "odpychaną" potrzebą takiej rewolucji technologiczno-społeczno-ekonomicznej - dogłębnego przeobrażenia się. I teraz nadaża się okazja do przeprowadzenia tego przewrotu. Co jest jeszcze trudne do zrozumienia to to - że ta "czarna" robota przypadła do uruchomienia genialnemu euro-afrykańskiemu Prezydentowi ... czy ludzie to zrozumieją i dotrzymają Mu kroku ... zobaczymy ...

Pozdrawiam ...

PS. - to nie znaczy że samochody całkowicie elektryczne zastąpią całkowicie "stare benzyniaki" - znowu - nie należy "przeginać pały" - w zależności od warunków klimatycznych będą potrzebne i takie nowe i także te "stare" - wypróbowane, ale w mniejszych seriach ... co wpłynie na zmianę profilu zatrudnienia ...

Gucio z Montrealu, 27 kwiecień, 2009 - 02:06
Ja raczej widzę wodór jako paliwo ogniw elektrycznych...

...w których jest wykorzystywane zjawisko dysocjacji jonowej przy udziale katalizatora do wytwarzania prądu. Problem leży tylko w cenie platyny, która jest używana do jego budowy. Cena uncji platyny przewyższa cenę złota... Praktyczna sprawność ogniwa wynosi ok. 80% co przy użyciu dobrego silnika elektrycznego (spr. 90%) daje wypadkową ok. 70%. Silnik elektryczny ma wysoki moment obrotowy niezależnie od prędkości obrotowej wirnika co eliminuje sprzęgło i skrzynię biegów. Ponadto jest cichy, nie produkuje spalin i nie pracuje gdy samochód się zatrzymuje. Należy jeszcze uwzględnić odzysk energii podczas hamowania.
Produkcja wodoru po to żeby go wykorzystywać w zwykłym silniku spalinowym mija się z celem. Wodór byłby używany jako nośnik energii, który trzeba wyprodukować, bo w stanie gazowym w naturze występuję w zbyt małych ilościach. Jego cena zatem wcale nie jest mniejsza, więc spalanie go w silniku o 40% sprawności jest bezsensowne. Do tego wydzielana w wyniku spalania woda jest najgorszą substancją z możliwych do metalowych mechanicznych elementów silnika spalinowego. Woda nie miesza się z olejem i pochodnymi, czym zatem zamierzamy smarować części cierne silnika? Suchym smarem grafitowym? Woda w nienagrzanym silniku (np. gdy zajedziemy tylko do pobliskiego sklepu) będzie się odkładała skutecznie niszcząc metalowe elementy spod maski samochodu. Wypadkowa sprawność całego mechanizmu napędowego jest niższa niż deklarowane powyższe 40% - dochodzi sprzęgło i skrzynia biegów...
Obecnie już są w sprzedaży samochody z napędem elektrycznym, energia jest w nich magazynowana w akumulatorach litowo jonowych. Deklarowany przebieg na w pełni naładowanych akumulatorach to 100km w porywach do 160km. Czas ładowania pr. trójfazowym do godziny (chyba pół, zapomniałem dokładnie ile), jednofazowym 7godzin. Trwałość takich akumulatorów jest wysoka, cechuje je dobry współczynnik obj. i ciężaru do pojemności. Nie wiem tylko jak sobie poradzą z ujemnymi temperaturami...
Reasumując silników spalinowych przez najbliższych kilkadziesiąt lat z rynku nie wyeliminujemy. Jest to jednostka napędowa zasilana wysokooktanowymi paliwami, co daje wysoką moc i jak na razie znośne koszty eksploatacji. Nie ma więc na razie uzasadnienia ekonomicznego masowego wprowadzania innych rozwiązań w transporcie. Producenci tak czy siak są zmuszani do poprawy sprawności i osiągów starych rozwiązań, jesteśmy więc zatem cały czas na dobrej drodze.
Taka mała dygresja - w kalkulacjach użytkowania silików spalinowych należy uwzględnić cenę jaką ponosimy za choroby cywilizacyjne XXI wieku (smog, hałas, spaliny etc.). Za to też w końcu przyszło nam zapłacić.

MaThiR

Gość, 20 lipiec, 2009 - 22:58
Subskrypcja RSS
Subskrypcja RSS