Premier Waldemar Pawlak wypowiedział się dla PAP o dywersyfikacji dostaw gazu i polityce energetyczne, szczególnie kilka ciekawych zdań o zapowiadanej wizycie premiera Tuska w Rosji. Warto prześledzić tezy tego wystąpienia, gdyż są z pewnością zarysem przyszłej polityki energetycznej nowego rządu.
Projekty takie jak budowa terminala LNG, Baltic Pipe, czy rurociągu Odessa-Brody-Płock będą weryfikowane przez instytucje finansowe, szczególnie przez banki, które będą je kredytować. Ich powodzenie zależeć będzie od kalkulacji tych projektów. "To nie może być decyzja polityczna, tylko rozstrzygnięcia o charakterze ekonomicznym".
Pawlak odrzucił obowiązujące w czasie rządów PiS myślenie, że realizacja projektów dywersyfikacyjnych dostaw gazu, to warunek zapewnienia Polsce nie tylko bezpieczeństwa energetycznego, ale bezpieczeństwa w ogóle.
"Jak jednak przekonać konsumentów, by płacili np. 400 dolarów za 1000 m. sześc. gazu zamiast 200 dol. za 1000 m3? To przecież nie są kwestie ideologiczne" - uważa wicepremier.
Gratulacje! Naprawdę świetna podstawa do strategii: racjonalność ekonomiczna, to co jest podstawą polityki Tak Stanów Zjednoczonych Ameryki, jak i Unii Europejskiej - konkurencyjny, wspólny europejski rynek.
Dalej kilka ciekawych szczegółów:
To żadna tajemnica, jak najlepiej ujął to jeden z czytelników mojego blogu w e-mailu:
Budowa gazoportu w Świnoujściu ingeruje w obszary objęte programem NATURA 2000. Wprawdzie "kupiono" (nie dosłownie) lokalnych ekologów, ale wiele dodatkowych warunków trzeba spełnić a w tym udowodnić, że inna alternatywna lokalizacja nie może być zrealizowana. Jeżeli w temat lokalizacji w Świnoujściu wejdą "nieprzekupni ekolodzy" z Greenpeace i Komisja Europejska to może się okazać, że gazoport w tym miejscu nie powstanie (będzie "druga Rospuda"). Koncepcja budowy wielkiego wielotowarowego portu już w ogóle może upaść z powodów ekologicznych!
Wybierając lokalizację w Świnoujściu zrezygnowano z jakiegokolwiek dofinansowania ze środków z Unii Europejskiej ze względów oczywistych (patrz wyżej). Tam nie dostaniemy nic chociaż pieniądze były zaplanowane w programie Infrastruktura i Środowisko.
I jeszcze o gazoporcie.
No to rewelacja! Rząd postępował jak na prawdziwej wojnie, a nie tylko energetycznej. Nie chciał dopuścić wroga do pilnie strzeżonych tajemnic i pieniędzy podatnika.... ;-)
Ale poważnie rzecz biorąc ten przykład myślenia i działania jest naprawdę groźny. Takie instalacje są naprawdę niebezpieczne, jeśli nie ma się odpowiednich kompetencji. Instalacje i usługi powinny być wykonywane nie przez "swoje spółki", ale najlepszych doświadczonych fachowców. Jednak to przejaw zamknięcia poprzedniego rządu na świat, któremu właśnie w sprawie gazoportu dał wyraz ustępujący premier Kaczyński: "niezmiernie istotna decyzja co do tego, że robimy to z własnych środków, a nie ze środków Unii Europejskiej. To jest ważne dlatego, że wtedy przebieg inwestycji znajduje się całkowicie w naszych rękach, a mieliśmy już sygnały, że jeśli znajdowałby się on w rękach innych, to taka sytuacja mogłaby doprowadzić do różnego rodzaju sprzeczności interesów. (5 październik 2007 przemówienie sejmowe)". No cóż, rząd poprzedni dużo mówił o bezpieczeństwie, ale z działaniami to było już różnie.
Oczywiście, zgoda - Polska to jeden z najbezpieczniejszych energetycznie państw Unii, (patrz: Polska energetycznie bezpieczna - ile razy można powtarzać). Choć oparcie bezpieczeństwa energetycznego na węglu może mieć ogromne negatywne konsekwencje w wypadku umocnienia się polityki związanej z protokołem z Kyoto. Dlatego niepokoi lekko słówko "trzeba". No właśnie na to czekamy, panie Premierze.
Są sztucznie tańsze. Ich ceny są zaniżane przez Urząd Regulacji Energetyki do absurdalnie dzisiaj niskich poziomów. To wszystko oczywiście w trosce o klienta... Ale wystarczy się przyjrzeć, jak nie rośnie krajowe wydobycie, gdyż podmiot gospodarczy nie będzie działał wbrew własnemu interesowi. Dlatego ten postulat (stawiany także na początku poprzedniego rządu, i jeszcze wcześniejszego, i jego poprzednika) woła o racjonalność ekonomiczną: niech "zadecyduje rachunek ekonomiczny, a nie polityka". Nawet społeczna.
Oczywiście, zwracajmy uwagę. Tylko niech "zadecyduje rachunek ekonomiczny, a nie polityka". Są to dzisiaj tak kosztowne nośniki, że zapytałbym za premierem: "Jak jednak przekonać konsumentów, by płacili np. 10 złotych za litr paliwa 4 złotych? To przecież nie są kwestie ideologiczne"
Te liczby ktoś panu Premierowi dość dziwne przedstawił. Warto zapytać u źródła, bo koszcie Nord Stream jest chyba policzone zagospodarowanie złóż, a w Jamalskim - nie. Poza tym koszt budowy są wyższe - to pokazuje spółka, która będzie budować. Jednak koszty operacyjne (użytkowania) są znacznie niższe, jak się je pomnoży przez 40-50 lat użytkowania... Tak więc, jeśli nawet sama budowa rurociągu jest droższa, to całe przedsięwzięcie jest bardziej opłacalne. Nie tylko ze względów ekonomicznych.

więcej: http://szczesniak.pl/node/547
Przywiązanie do projektu Jamał II jest chwalebne, jednak warto pamiętać, że firmy budujące tak Nord-, jak i South-Stream już z nami to negocjowały. My wtedy nie chcieliśmy dopuścić do obejścia Ukrainy, więc teraz nas wszystkich obeszli. Powrót do tego projektu dzisiaj jest wykluczony. Przy tym potencjale nowych dwóch rurociągów do północnej i południowej Europy - nowe rurociągi długo nie powstaną. Poza tym Polska nie jest dzisiaj rynkiem, który potrzebowałby nowych dostaw. Jeśli nie ma potrzeby dostaw, trasy tranzytowe powinny być jak najbardziej bezpieczne.
Wicepremier przyznał, że w sprawie gazociągu Amber były problemy związane z faktem, że przez kilka miesięcy na Łotwie nie było ministra gospodarki, więc nie można było sfinalizować pewnych formalności. "Teraz podejmujemy kroki, by zakończyć sprawy formalne, by ten gazociąg miał status połączenia rozważanego przez UE" - zapowiedział.
Jeżeli rzeczywiście przedstawimy taki projekt, to Rosjanie sobie pomyślą: nie odrobili Polacy lekcji, stawiają na całkowicie nierealne projekty. Nie powiedzą tego, uśmiechną się (ta rosyjska szkoła dyplomacji...) i powiedzą: "warto przemyśleć". I będą myśleć, a w tym czasie tak Nord i South Stream zostaną zbudowane. Powtórzyłbym fragment z poprzedniego artykułu:
straciliśmy ogromną szansę wykorzystania swojego położenia geograficznego i odgrywania roli liczącego się kraju tranzytowego. Gdy była taka możliwość, postawiliśmy wyżej od naszych interesów - obronę pozycji Ukrainy. To ogromna strata - tak gospodarcza jak i obniżenie bezpieczeństwa energetycznego. Im bowiem więcej rosyjskiego gazu płynęłoby przez Polskę, tym bylibyśmy bardziej bezpieczni i bardziej zasobni.
Teraz trzeba myśleć o nowych możliwościach, które może przynieść rozwój wypadków. Za trzy lata tuż koło polskiej granicy pojawi się 27 mld m3 gazu. To dwa razy więcej niż Polska konsumuje. Z drugiej strony popyt w Europie nie rośnie tak szybko, jak się spodziewano. To niesie i zagrożenia i szanse dla Polski. Od naszej sprawności zależy, czy odniesiemy korzyści (oby tak było), czy doświadczymy porażki (jak niestety było dotychczas).
Polska musi mieć nową politykę energetyczną. Musi mieć strategię, która uwzględnia dzisiejsze realia. Szkoda, że premier jedzie do Rosji, nie mając takiej polityki. Jeśli można coś proponować, to warto we wstępnych negocjacjach z Rosją wrócić do nieszczęsnej zmiany kontraktu z listopada 2006 roku. Jego koszty szacowano na 2,5 miliarda dolarów do 2022 roku. Jednak najnowsze przecieki mówią, że straciliśmy na tej "poprawce" 340 milinów dolarów w samym tylko 2007 roku. Jeśli tak miało by trwać jeszcze piętnaście lat... Może warto o to powalczyć? Na początek.
- skomentujesz?
- czytano: 2015
Wykop
LinkedIn
Twitter
Wyślij znajomemu








Komentarze
13 komentarzyRosjanie twardo podtrzymują swoje stanowisko w sprawie Jamału II:
RT: Poland says the Nord Stream will be three times cheaper if it goes over the country, not underwater, but has the route already been fixed?
A.M.: It’s not correct to compare Nord Stream with the potential extension of the Yamal Europe pipeline. From the very beginning the condition of execution of the 2nd Yamal Europe pipeline was increased demand in Poland for an additional 12 billion cubic metres of gas. We do not see it today, that’s why we’re not discussing this project.
No cóż, oni nie zmieniają swojej strategii, gdyż jak na dzisiajodnosi ona sukcesy.
- - - - - -
Andrzej Szczęśniak
a nie Amber.Myśle że Amber miałby szanse.Odległości sa porównywalne a nawet Amber jest krótszy.Rosjanie powinni na to pójść ,bo jednocześnie Amber tak jak Nord Stream przez Bałtyk zbiera gaz zachodniej Syberii i złoż Stockmanna , idzie wzdłuż
estońskiej grnicy i dalej przez Łotwe , Litwe , Obwód iPolske co pozwala ominąć kradnąca gaz Białorusie i dostarczyć bezpośrednio gaz do Obwodu K. (mieli plany odnogi z Nrd Stream z morza do Obwodu ale zrezygnowali ze wzgledu na koszty).Tak wiec Rosjanie powinni na to (AMBER) pójśc tak jak i Skandynawowie i Niemcy ktorzy ostatnio nie chcą sie kąpać w iperycie:)
Drogi Anonimie!
Proszę o podpisywanie się pod wypowiedziami!
To jest polityczne marzycielstwo bez żadnych realnych podstaw. Wystarczy sobie odpowiedzieć na pytanie, po co Rosja ma dać się chwycić za gardło państwom takim jak:
- Estonia, która odmówiła nawet prawa badania dna morskiego pod rurociąg Nord Stream
- Litwa, która groziła zablokowaniem dostaw do Kaliningradu i blokuje stosunki Unii z Rosją. Żądając dostaw ropy naftowej.
Rurociąg Nord Stream ma być bezpośrednim połączeniem dostawcy z odbiorcą Mgławicowy projekt rurociągu Amber (proszę o wstępne choćby studium projektu!) nie spełnia tych warunków. A cudowne pomysły Julii Tymoszenko z taryfami tylko utwierdzają zachód w przekonaniu, że problemem nie jest Rosja, tylko kraje tranzytowe.
Iperyt już dawno wypłukany do Bałtyku.
- - - - - -
Andrzej Szczęśniak
Ot prosty przykład do powyższego komentarza:
Prezydent Adamkus żąda 28 mld $ rekompensat od Rosji za okupację.
Валдас Адамкус на расширенном заседании коллегии литовского МИДа заявил, что Литва будет настаивать на признании Россией факта оккупации, и потребовал от России выплаты компенсации в размере $ 28 млрд.
I jeszcze jedna wypowiedź prezydenta Adamkusa: "Rosja dzięki swojej odnowie gospodarczej może wdać się w zimną wojnę":
"It's a big question mark. I don't believe that at the present time any of us, big or small - the European Union, the US or other big powers - definitely has the answer. But I believe the same big question is in everybody's mind in the western world."
"The one big minus is that Russia wants to dominate and dictate. What the rest of the world in the 21st century is looking for is that Russia will become a constructive, democratic, active participant in creating a new society and building a better quality of life for all people," he said.
I jak tu budować rurociąg Amber przez Litwę. Rosjanie nie są samobójcami ;-)
- - - - - -
Andrzej Szczęśniak
Amber idzie wzdluż granicy estońskiej z Petesburga(zbiera gaz z dwóch dużych rur jak Nord stream przez bałtyk), omija też Białoruś i Ukraine wiec co ma do tego Julia? Pozostaje Litwa ale te wypowiedzi prezydenta to pikuś.Trzeba odrzucić emocje i to co bylo i rozmawiać pragmatycznie i biznesowo - tylko czy to jest własnie możliwe? Z naszej strony Pawlak rokuje nadzieje.
Przeciez jest to bezposrednie połaczenie z odbiorcą -z Unią- Zaczyna sie na Łotwie.
Imperyt jest nie grożny na dnie nieruszany.Przy wydobywaniu sieci ostanio poparzyło sie kilku rybaków z Borholmu obok ktorego ma przebiegać gazociąg a w miejscu gdzie sie poparzyli niedaleko brzegu ma powstać morska platforma monitorująca.
To własnie Rosja i Unia wytrąca nam Amberem chwytanie jej za gardło, no bo w jaki sposób.Mamy z Litwą zakręcać gaz z Rosji dla starej Unii jako kraje dzisiaj unijne?! Wytrącając sobie z góry ten argument w przypadku powodzenia najwazniejsze rury rosyjskie ida tranzytem przez nasz kraj.To jest własnie bezpieczeństwo energetyczne na lata.W innym przypadku (rura na dnie Bałtyku) stare obecne rury przez Polske mogą być w "remoncie" gdy Białoruś i Ukraine zechce utrzymania cen nierynkowych albo zwyczajnie w remoncie i nieopłacalnosci utrzymania i cały gaz pójdzie dnem morza a my bedziemy na lodzie,ewentualnie pobierając ga z rosyjski z Niemiec:)
Marcin vel Anonim
Poprzedni szef „Gazpromu” - Rem Wiachiriew szacował, że przez Polskę mogłoby płynąć tranzytem 120 mld m sześc. gazu, co mogłoby dać miliard dolarów rocznie wpływów z tytułu opłat tranzytowych.
Kategorycznie odmówiliśmy budowy „pieriemyczki”, twierdząc, że na tym straci Ukraina.
Ukraina za to teraz – jakby w nagrodę - bez mrugnięcia okiem zablokowała import polskiego mięsa, bo to godzi w doraźne interesy ukraińskie i jest - po części - na rękę Rosji.
Aleksander Gudzowaty twierdzi, że Rosjanie w interesach są pragmatyczni i racjonalni i że przy podejmowaniu decyzji nie kierują się chwilowymi emocjami.
Rosyjska strategia jest jasna i klarowna. I realizowana.
Polski problem polega na tym, że politycy nie mają bladego pojęcia o zasadach tego biznesu. Jak nawet wyczytali coś z rosyjskiej strategii, to zrozumieli jedno: "energia jest narzędziem polityki". Koniec kropka. I wtedy hulaj dusza - piekła nie ma. Można nie liczyć się z zasadami ekonomii. Ale to bardzo krótko. Potem przychodzą rachunki. I trzeba płacić. Kończy się fiesta.
- - - - - -
Andrzej Szczęśniak
Polski problem polega na tym, że politycy nie mają bladego pojęcia o zasadach tego biznesu. Jak nawet wyczytali coś z rosyjskiej strategii, to zrozumieli jedno: "energia jest narzędziem polityki". Koniec kropka.
Panie Andrzeju,
Pozwolę sobie na jedno zauważenie i maleńki komentarz do cytowanego fragmentu.
Zauważenie:
Jednym z elementów Pańskiego Bloga jest blok, który nazwał Pan "Ciekawe działy", a w nim rozdział "Rosja".
Gdy przeczytałem, że rosyjska strategia jest jasna i klarowna, to postanowiłem sprawdzić, czy dał Pan szansę czytelnikom swojego Bloga zapoznać się z tą strategią (to stwarza warunki dla podwyższenia merytoryczności potencjalnej dyskusji).
W zdumieniu zobaczyłem, że rozdział jest pusty!
Podpowiadam: proszę opublikować na stronicach Bloga nacjonalne i korporatywne strategie głównych "graczy" tego rynku.
Wszystko stanie na swoje miejsce.
Komentarz:
Obserwując epileptyczne drgawki polskich politykierów (czytaj kolesiów), nazywane, nie wiadomo dlaczego, Strategią Energetyczną Polski doszedłem do tego samego wniosku co Pan - oni nie czytają lub nie rozumieją.
Postanowiłem zmienić tą sytuację i napisałem listy do Prezydenta, Premiera i Ministerstwa Gospodarki, w których wyłożyłem najważniejsze aspektych nacjonalnych strategii Federacji Rosyjskiej i Gazpromu, oraz dałem porady dotyczące stworzenia realnej strategi RP.
W tej sytuacji nic ich nie tłumaczy - nawet jeśli nie mogli zrozumieć, to musieli!!!
Jest oczywistym, ze Rosjanie nie zgodzą się na Jamał II, czy inne Ambery, bo wolą ograniczać znaczenie państw tranzytowych.
Ale powtarzanie argumentacji Moskwy jakobysmy sami byli temu winni, jest co najmniej nieuczciwe.
Panie Andrzeju, nie uwierzę, że Pan nie odróżnia łącznika międzysystemowego od drugiej nitki Jamału.
Promowany przez Gazprom projekt "pieremyczki" (mającej łączyć Białoruś ze Słowacją, przez Lubelszczyznę i Bieszczady) był o tyle egzotyczny, że w przypadku realizacji nie umożliwiałby Rosji zwiększenia ilości transportowanego gazu do Europy. Stanowiłby jedynie niewielki by-pass istniejących gazociągów.
Powinno to Panu dać do myślenia... Zresztą nie uwierzę, że Pan tego nie rozumie.
Tym którzy nie kojarzą kontekstu, przypomnę: była to inicjatywa wynikająca z taktycznych celów politycznych - prymitywna, na szczęście nieudana, próba szantażowania Ukrainy Polską.
Otóż propozycja pieremyczki pojawiła się w 2000/01 r. gdy Rosjanie chcieli przejąć kontrolę nad ukraińskim systemem gazociągowym. To była próba postawienia Ukraińców pod impasem - oddajecie rury, albo omijamy was przez Polskę.
Należało się spodziewać, że jeżeli Polska wyraziłaby zainteresowanie rosyjską propozycją, to wówczas Ukraina - zgodnie z rosyjskim scenariuszem - zgodziłaby się na dopuszczenie Gazpromu do swojego systemu tranzytu gazu. I tyle byśmy słyszeli o pieremyczce...
Bylibyśmy wykorzystani jako pożyteczni idioci, a konsekwencje dla stosunków polsko-ukraińskich byłyby wysoce niekorzystne. I OCZYWIŚCIE NIKT NIGDY NA POWAŻNIE NIE ROZPATRYWAŁ BUDOWY PIEREMYCZKI.
Sobotnia Rada Naczelna PSL omówiła m.in. sprawy związane z przyszłością Wspólnej Polityki Rolnej UE oraz zaplanowanym na jesień kongresem ludowców - poinformował jej szef, Jarosław Kalinowski.
Jak podkreślił wicepremier Waldemar Pawlak, ludowcy chcieliby zwrócić uwagę na potrzebę "większego zaangażowania w nowe technologie, w paliwa odnawialne, naturalne, a także drugą generację biopaliw".
Jego zdaniem, "okazuje się, że uwaga została skupiona na dywersyfikacji gazów, a zapomniano o krajowych źródłach energii".
Źródło : PAP
Ps. Moim zdaniem dażenie PSL do biopaliw jest celem naturalny ruchu ludowców od wielu lat.
Nasz kraj musi się nastawić na to,co w perspektywie kilku lat stanie się faktem - radykalny problem z zaopatrzeniem w ropę.
Oczywiście należy wdrażać bez zbędnych dyskusji biopaliwa, ale aby nie zakłócać zaopatrzenia w żywność, chyba ich udział nie będzie przekraczał 10 %.Pozostaje konieczność dbania o górnictwo, ponieważ tylko węgiel w naszych warunkach może być surowcem do produkcji ciekłych paliw syntetycznych. Ostatni przykład unikania rozmowy przez Premiera z żonami strajkujących górników, świadczy, tylko o braku jakiejkolwiek perspektywicznej polityki w stosunku do tej podstawowej gałęzi naszej gospodarki.
Również przenoszenie transportu na szyny ginie w powodzi słów oraz braku konkretnego działania.
Nie udolne rządy ( wszystkie ), które może w końcu po 30 latach jakoś wymęczą autostrady w Polsce, wówczas kiedy już nie będzie paliwa. A tak ogólnie jak ktoś tylko zaczyna coś robić w zakresie wykorzystania OZE to zamiast napotykać na pomoc Państwa to tylko natrafia na szykany i trudności.
Obojętnie czy to jest geotermia ( O.Rydzyk ) czy małe elektrownie wiatrowe czy wodne czy nawet zakup pól naftowych ( Krauze ).
Również wszelkie działania w dziedzinie produkcji biopaliw czy przeróbki węgla widzę w bardzo czarno mając tak delikatnie mówiąc mierne rządy, których głównym celem jest walka o " koryto ".
W sukurs idą im polscy " biznesmeni " , dla których głownym polem działania są machloje finansowe i hochsztaplerskie inwestycje np
( wieżowiec wrocławski ).
Na koniec pozdrawiam Twórców tej strony i życzę im wytrwałości.
... żeby prostować ewidentne przekłamania.
Surowcem do produkcji ciekłych paliw syntetycznych mogą być dowolne odpady nieorganiczne(!), zawierające tlen.
Wykorzystanie węgla do produkcji takich paliw, bez uprzedniego wykorzystania jego ciepła spalania, powinno być traktowane jak zbrodnia przeciwko ludzkości.
P.S. Autorem Bloga jest jedna osoba - Pan Andrzej Szczęśniak.
Nie zgadzam się:
- "w perspektywie kilku lat stanie się faktem - radykalny problem z zaopatrzeniem w ropę." - na 40 latmamy udokumentowanych - pewnych rezerw.
- "bez zbędnych dyskusji biopaliwa" - tak to się za komuny robiło. Teraz dyskusje są potrzebne i rachunek ekonomiczny. I zdrowy rozsądek też. Przy biopaliwach szczególnie.
- "konieczność dbania o górnictwo" - proszę o dokładanie z własnej kieszeni.
- "OZE" - przeszkoda jest jedna ekonomia, rachunek, bilans - w OZE to wszystko żeruje na przymusie lub dotacjach. Więc może ostrożnie z szafowaniem pieniędzy podatników. Chętnych do nich - dłuuuuuuuuuga kolejka.
Uwaga ogólna - proszę o nie obrażanie rządów, biznesmenów, ani nikogo generalnie - to wbrew zasadom tego miejsca. "Koryta", "machloje" proszę o zostawienie na zewnątrz. Jak kapelusza.
- - - - - -
Andrzej Szczęśniak