Po wypowiedzi premiera Pawlaka, kolejny raz słychać o planach wizyty premiera Tuska w Moskwie. Jak pisze red. Bielecki z Brukseli, rurociąg Amber ma być odpowiedzią na Nord Stream.
W przeciwieństwie do istniejącego rurociągu Jamał, proponowany przez polskiego premiera gazociąg przebiegałby w całości przez kraje UE - Estonię, Łotwę i Litwę, Polskę i Niemcy. Według ekspertów wypowiadających się dla "Dziennika" daje to gwarancję, że w odróżnieniu od Białorusi czy Ukrainy, kraje te nie będą zawyżać opłat tranzytowych czy wstrzymywać przesyłu gazu, bo muszą respektować europejskie prawo energetyczne.
Asem Tuska podczas rozmowy z Putinem, jest zdaniem gazety, różnica kosztów projektu. Polscy eksperci obliczają, że koszt gazu dostarczanego do Niemiec drogą lądową będzie dwukrotnie mniejszy, niż jeśli rurociąg zostanie poprowadzony po dnie Bałtyku.
Lekko przetarłem oczy ze zdziwienia. Chociaż nie powinienem, gdyż już wcześniej zapowiadał to premier Pawlak.
Jednak wciąż mam nadzieję, że to tylko mylenie tropów i z prawdziwą (sensacyjną...) propozycją pan premier Tusk wyjdzie dopiero na spotkaniu z prezydentem Putinem. Na to wskazywałby zasada nie wykładania kart przed rozgrywką...
Moje zdziwienie bierze się stąd, że projekt Amber jest bardzo enigmatycznym pomysłem, o którym mogę wygłosić z dużą dozą pewności następującą tezę:
Amber nie ma szans powodzenia
Dlaczego?
Krótko o historii tego pomysłu (trudno używać słowa "projekt", gdyż żadnych kształtów realnych nigdy nie przybrał). O rurociągu "Amber" dużo od wielu lat "rozmawiano". Jego początki pochodzą z zupełnie innego projektu: za AWS-u "myślało się" o nim jako o możliwości transportu gazu, ale... z Morza Północnego do Polski, a dalej - do krajów bałtyckich. Rozpoczęto prace badawcze i... nic. Wyglądał on mało realnie, gdyż transport duńskiego gazu na wschód przypomina "wożenie drewna do lasu".
Dopiero nieco później pomysł zmienił kierunek dostaw (z Rosji na zachód), nie nabierając jednak bardziej konkretnych kształtów. Teraz pojawił się jako konkurencja wobec Nord Stream.
To projekt ponad politycznymi podziałami - popierany przez rząd SLD w 2005r.: 31 sierpnia 2005 resort gospodarki informował, że "Ministerstwo popiera natomiast budowę drugiej nitki gazociągu Jamał i gazociągu Amber, biegnącego przez kraje bałtyckie".
Także przez PiS (17.01.2006): "pełnomocnik rządu do spraw dywersyfikacji dostaw ropy naftowej i gazu Piotr Naimski: Wśród możliwych rozwiązań jest powrót do budowy drugiej nitki gazociągu jamalskiego lub ułożenie magistrali Amber przez Estonię, Łotwę, Litwę do Polski, i dalej do Europy Zachodniej. Na korzyść drugiej opcji przemawiają także koszty inwestycji. Według ekspertów, projekt gazociągu po dnie Bałtyku będzie dwa-trzy razy droższy od budowy drugiej nitki magistrali Jamał-Europa przez terytorium Polski". Jednak rząd PiS-u nie interesował się zbytnio współpracą z Rosją, więc projekt nie był forsowany. Obecnie pomysł odrodził się pod rządami PO i PSL jako kontr-oferta dla Nord Stream.

Bo cóż w rzeczywistości "Amber" oznacza dla Rosjan, Niemców i Holendrów? Przy proponowaniu nowych rozwiązań trzeba pamiętać o pewnych uwarunkowaniach. Opiszę jedno polityczne i jedno gospodarcze.
1. O trasie rurociągu głos decydujący mają dostawcy i odbiorcy gazu. Próby zmuszenia Rosji i Niemiec do zmiany trasy z jednoczesnymi oświadczeniami prezydenta Kaczyńskiego, że "naszym celem jest, by biegł on przez Polskę" - wyglądały na polityczne wymuszanie naszych warunków, czyli szantaż. Tak też odbierane jest rozgrywanie argumentów ekologicznych przez Polskę.
Jest to ważny aspekt, gdyż priorytetem budowy Nord Stream jest zminimalizowanie wpływu państw tranzytowych. Można nazywać to "upolitycznieniem", ale wystarczy spojrzeć, o ile taniej gaz kupują w Rosji tak ważne kraje tranzytowe jak Białoruś czy Ukraina, by zdać sobie sprawę z ekonomicznego wymiaru siły państw pośredniczących w dostawach. Dlatego wszelkiego rodzaju naciski mogły tym bardziej zniechęcać Rosjan i Niemców (a dzisiaj i Holendrów) do rozmów. Dzisiejsze pomysły pani premier Tymoszenko podniesienia taryf tranzytowych prawie 6-krotnie - nie nastraja odbiorców gazu do ulegania naciskom państw tranzytowych.
Propozycja premiera Tuska nie wnosi nic pozytywnego dla dostawców czy odbiorców gazu z Nord Stream. Zmienia uzależnienie od Ukrainy na uzależnienie od krajów bałtyckich. Konflikty Rosji ze swoimi dawnymi republikami są powszechne znane. Ostatnie żądania Prezydenta Adamkusa 28 miliardów $ rekompensat od Rosji za okupację - są potężnym argumentem, by unikać tego regionu w tak strategicznych inwestycjach.
Politycznie więc, pomysł "Amber" pogarsza sytuację przede wszystkim Rosji, ale także odbiorców. A co z ekonomią?
Dwa lata temu twierdzono (17.01.2006): "Według ekspertów, projekt gazociągu po dnie Bałtyku będzie dwa-trzy razy droższy od budowy drugiej nitki magistrali Jamał-Europa przez terytorium Polski". Dzisiaj eksperci mówią to samo. Ale mówią bez żadnych konkretów, gdyż w sprawie "Amber" nie wykonano nawet studium opłacalności. Powtarzanie kwot - 2,5 miliarda $, które są od kilku lat takie same, gdy przez ten czas koszty budowy rurociągów wzrosły znacząco... no, delikatnie mówiąc - nie jest przekonujące.
To dobrze, że dzisiaj podnoszone są aspekty ekonomiczne. Jest to odtrutka na ciągle powtarzaną tezę, że jest to "projekt polityczny". Jednak kalkulacja ekonomiczna musi być poważna. Nie można w takich sprawach blefować.
Po pierwsze koszty 12 miliardów $ nie odnosi się jedynie do części morskiej. Na część morską przypada 5,7 mld$, na część lądową w Rosji - 6 mld$. Tak więc "Amber" można porównywać z częścią morską. A i to porównanie wydaje się poważnie "naciągnięte".
Po drugie rurociąg to nie tylko koszty budowy:

Wg tej analizy
- nakłady kapitałowe (CAPEX) rurociągu Nord Stream są wyższe o 30%.
- koszty operacyjne (OPEX) rurociągu morskiego są niższe od naziemnego w stosunku 100 do 190. (przyjęto 25 lat jako okres obliczeń)
- koszty sumaryczne rurociągu Nord Stream są 15% niższe od alternatywy lądowej.
Nie można operować tylko kosztem budowy. Trzeba brać po uwagę operacyjne koszty funkcjonowania (opex). Oczywiście Polska jest tym zainteresowana, bo są to pieniądze za przesył gazu przez teren Polski. Ale argumenty nie mogą być nierealistyczne (delikatnie mówiąc). A premier Donald Tusk mówił ostatnio tygodnikowi "Newsweek" o "trzykrotnie droższym niż rurociąg przez Polskę".
Podsumowując: myślę, że rząd Polski jest w sytuacji, gdy politycznie nie może "zejść z linii" bezpieczeństwa energetycznego i krytyki "Nord Stream". Że zostałoby to odebrane jako "zdrada" i wykorzystane przez opozycję. Jedna jest droga donikąd. Skazująca nas jedynie na konflikty i straty. Jedyną szansą na radykalną zmianę byłby odwrót od złej tradycji ostatnich lat przez urealnienie polskiej polityki energetycznej. Lepiej porzucić nierealne cele (blokowanie gazociągu przez Bałtyk) i wypracować realne korzyści, które Polska może wynegocjować od Rosji. Oczywiście oferując w zamian inne korzyści.
Jak już raz pisałem - bardzo pilne jest odwrócenie fatalnych skutków negocjacji PGNiG z Gazpromem z listopada 2006. Polska płaci za tę sytuację potężne pieniądze - nieoficjalnie padają kwoty rzędu 340 mln $ w 2007r.. A jest to sytuacja, którą obecny minister skarbu - Aleksander Grad zna doskonale. Sam zwracał się do ministra Jasińskiego z zapytaniem poselskim w tej sprawie. Choćby tę sprawę trzeba podnieść i wygrać. To jest sprawa bardzo realna. Za taką kwotę corocznie można postawić jeden gazoport.
Mam także kilka innych propozycji, ale uważam, że nie należy zgrywać tych niewielu kart, które są w polskich rękach. Gdyby było trzeba - jestem do dyspozycji. Ale bez większych nadziei na odzew.
- - - - -
grafiki: Gazeta Wyborcza i Nord Stream
- skomentujesz?
- czytano: 3381
Wykop
LinkedIn
Twitter
Wyślij znajomemu








Komentarze
51 komentarzyJedynym racjonalnym a nie emocjonalnym rozwiązaniem jest utworzenie
Ligi Konsumentów Gazu (Polska,Ukraina,Białoruś i ewentualnie inn3e kraje) Tylko w ten sposób będzie można Rosjan nauczyć moresu.
Zaproponować powinno się też wszystkim sasiadom udział w budowie 2 terminali LNG(Jednego we wschodniej części Morza Bałtyckiego (skroplanie gazu) a drugi w zachodniej (regazyfikacja)
Tylko w ten sposób kraje naszego regionu mogą być gazowo-energetycznie bezpieczne.W Moskwie najdalej do konca przyszłęj dekady rozpocznie się dzika walka o władzę.
Dlaczego to już osobna historia ale jestem gotów założyć się o każde pieniądze.Wówczas wysadzanie rurociagów a więc pozbawianie konkurenta dochodów płynących z eksportu ropy i gazu stanie się tematem nr.1
Witold St.Michałowski RUROCIAGI
PS.Prosze zapamiętać tą wypowiedx na użytek przyszłych historyków
W Moskwie najdalej do konca przyszłęj dekady rozpocznie się dzika walka o władzę.
Już niedługo jeden z naszych pojedzie wygłupiać się do Moskwy proponując im budowę rurociągu przez kraje bałtyckie i Polskę. Pański pomysł z terminalami jest tyle samo wart. (to tak dla historyków)
Nie wiem co Pan ma na myśli używając pojęcia "dekada", ale jeśli dziesięć dni, to muszę Pana rozczarować, a jeśli 10 lat, to tym bardziej.
Jeśli chcemy Rosjan nauczyć moresu... to proponuję może wybrać inne pole niż ropa i gaz. Tutaj szanse nasze są znikome, a koszty i porażki - pewne. Proponuję na przykład szybki rozwój naszej gospodarki i sprawne i mocne państwo.
Mając takie atuty - to i bylibyśmy atrakcyjnym rynkiem dostaw gazu (lepsza pozycja przetargowa, możliwości negocjacji lepszych warunków) jak i nie balibyśmy się rosyjskich inwestycji u siebie. Jak nie boja się Amerykanie inwestycji Wenezueli (Citgo) w USA. A tak to choroby naszego państwa są rozwlekane po gospodarce i to wszystko razem tonie.
Ta Liga to mi przypomina trochę kordon sanitarny... Czy o to chodzi?
Smuta w Rosji to właśnie była w latach 90-tych. Teraz władza jest mocna i gra rozsądnie. Takie przewidywania - na pewno nie mogą być podstawą do jakiejkolwiek polityki polskiej.
- - - - - -
Andrzej Szczęśniak
Już w naukach Sun Tzu było napisane, że próba zmiany mocnych punktów przeciwnika na słabe (próba zmęczenia wypoczętej armii) jest skazana na niepowodzenie. Należy analizować słabe punkty przeciwnika i je właśnie wykorzystywać.
Cytuje Leppera i W. Michałowskiego
Element zdrady narodowej
--------------------------
- Porozumienie zawarte z Rosją stało się materiałem szkoleniowym dla budowniczych naszych rurociągów, jak nie należy zawierać kontraktów na ich budowę - głosi Michałowski. - Po prostu zawiera elementy zdrady narodowej.
6 czerwca 1997 r. do Prokuratury Wojewódzkiej w Warszawie wpłynęło zawiadomienie o przestępstwie, związane z budową rurociągu. Podpisali je prof. dr hab. PAN Włodzimierz Bojarski - autor koncepcji kompleksowej gazyfikacji Polski, przewodniczący rolniczej Samoobrony Andrzej Lepper, prezes Polskiego Stowarzyszenia Budowniczych Rurociągów Witold St. Michałowski oraz Daniel Podrzycki, szef związku zawodowego ,,Sierpień 80". Najważniejszym z podniesionych zarzutów jest ,,drastyczny brak dbałości o interes Skarbu Państwa przy uzgadnianiu i zawieraniu umów na budowę przez polskie terytorium gazociągu tranzytowego Jamał-Europa".
Zdaniem skarżących, porozumienia zawarte z Rosją całkowicie dyskwalifikuje rezygnacja strony polskiej z pobierania opłaty tranzytowej za gaz przesyłany do Niemiec. Skarb Państwa straci z tego tytułu około 1 mld USD rocznie! Poza tym firmy zatrudnione przy budowie gazociągu, który nie będzie własnością naszego kraju, otrzymały zwolnienie z opłat celnych i podatku rzędu setek milionów dolarów. Nie korzystają też z rur produkowanych przez polski przemysł.
Grupa posłów skierowała do NIK wniosek o zbadanie pakietu porozumień gazowych. Reakcja NIK okazała się kuriozalna: po wielu miesiącach namysłu, w grudniu 1998 r. NIK poprosiła posłów o wycofanie wniosku! O tym przedziwnym fakcie nie napisała żadna z ogólnopolskich gazet, przemilczało go radio, nie zauważyła telewizja.
Według prof. Mirosława Dakowskiego, tajny układ rządu z rosyjskim Gazpromem jest śmiertelnym ciosem, jaki zadano polskiemu górnictwu. Dr Janina Kraus, wiceprzewodnicząca sejmowej komisji gospodarki, zilustrowała tę tezę prostym wyliczeniem: każdy miliard metrów sześciennych gazu ziemnego sprowadzonego z Rosji - to 1,7 miliona ton węgla kamiennego, którego nie wydobędą polskie kopalnie. Oznacza to po prostu zamykanie kolejnych kopalń i wyrzucanie górników na bruk.
Link http://www.samoobrona.org.pl/pages/07.Pu...
KONKLUZJA
Historyczny cytat z niepopularnej obecnie Samoobrony daje do myślenia dla interesu polskiego bezpieczeństwa i nowych układach z Moskwą zarówno w ropie oraz gazie.
Fakt że NIK nabrał wody w usta - najwyzsza ciekawostka
Panie Wojtku,
cytuje Pan jakieś naprawdę "odlotowe" interpretacje. Brałem udział w kilku konferencjach z p. Michałowskim i w jednej z prof. Dakowskim. Ich interpretacje są pozbawione jakichkolwiek podstaw gospodarczych. To są czysto polityczne opinie, wynikające z (delikatnie mówiąc) niechęci do Rosji. Wieczne memłanie się w podejrzeniach o afery i "zdrady" (!!!) zaczyna być stałym elementem "polskiego folkloru" branży nafty i gazu.
Chyba szkoda na to czasu. Więcej realizmu, mniej odlotów. PLEASE!
- - - - - -
Andrzej Szczęśniak
"POLITYKA KURZEGO PARALIŻU" - podtytul "Jak zyc z Rosja" rozdzialu zatytulowanego "Rosja - sposob pozycia", ze strony 249. ksiazki zatytulowanej Na wschod od zachodu autorstwa Jerzego Pomianowskiego, wydanej przez Rosnera i Wspolnikow w 2004 roku zaczyna sie od zdania: "I tu trzeba z przykroscia stwierdzic, ze polska polityka wschodnia od samego poczatku, zaraz po czerwcowy przelomie prowadzona była w sposob bierny i mierny...."
a pozniej nastepuje uzasadnienie:
"...Jak wiadomo, wystarczy wziac kokoszke i umiejetnie obrocic ja na grzbiet, by kura zastygla na dlugie godziny. I to wcale nie dlatego, ze rzeczywiscie ogarnal ja paraliz, ale dlatego, ze owo stworzenie rozumuje calkiemnieglupio: chwilowo nic mnie nie boli, choc sytuacja jest nadzwyczajna - zatem ne bedziemy zmieniac polozenia. Zachowajmy sie biernie."
Podoba mi się: "wystarczy wziąć kokoszkę i umiejętnie obrócić ją na grzbiet, by kura zastygła na długie godziny. I to wcale nie dlatego, ze rzeczywiście ogarnął ją paraliż, ale dlatego, ze owo stworzenie rozumuje całkiem niegłupio: chwilowo nic mnie nie boli, choć sytuacja jest nadzwyczajna - zatem nie będziemy zmieniać położenia. Zachowajmy się biernie".
Piknie. Zawsze mnie zastanawiało, dlaczego Polska nie działa we własnym interesie, że najpierw wpada w szał bezrozumnej walki, a potem w odrętwienie, gdzie swoich elementarnych interesów (pieniędzy) nie pilnuje. Może to jest wytłumaczenie? Psychologia narodowa?
- - - - - -
Andrzej Szczęśniak
Panie Andrzeju,
Nie zostawił Pan suchej nitki na projekcie Amber. Zgoda, nie wielkie ma szanse na powstanie. Jeśli premier Tusk rzeczywiście zaproponuje go Rosjanom to będzie to dość naiwne, ale... Proszę nie przekonywać, że Nord Stream to najlepsze rozwiązanie dla Rosji, lepsze niż rurociąg lądowy, bo tak po prostu nie jest. Z Pana przekazu wynika, że wszyscy, którzy nie popierają Nord Streamu zwyczajnie nie znają się na sprawie i nie rozumieją. Na początek niech więc powie to za mnie rosyjski ekspert:
Czyli: "Rosyjskie kierownictwo powinno jednak podporządkować się zdrowemu rozsądkowi, zrezygnować z idei budowy Nord Streamu i wrócić do budowy drugiej nitki gazociągu Jamał-Europa przez Polskę"
http://www.gazeta.ru/column/milov/259869...
Autor tej wypowiedzi sprzed 3 dni był m.in. wiceministrem energetyki Rosji. Wie co mówi. I raczej nie pisze dla zmylenia przeciwnika.
Przedstawia Pan kosztorys-porównanie Nord Streamu z trasą naziemną opracowaną przez - trzeba to podkreślić - samego zainteresowanego tj. Nord Stream. Nie wydają mi się prawdziwe. Tym bardziej, że kilka dni temu Finlandia zaproponowała spółce budującej Nord Stream przenosiny rury poza granice fińskiej wyłącznej strefy ekonomicznej. Bałtycka rura ma więc coraz potężniejsze problemy. Dziennik RBK Daily sugerował ostatnio, że być może nie uda się uciec od opłata za rury przebiegająca przez wody terytorialne Finlandii lub Estonii. Czy oznacza to, że koszty operacyjne będą niższe? Czy oznacza to, że żadne państwo poza Rosją nie będzie miało wpływy na kontrolę nad gazociągiem?
Czego byśmy nie mówili Nord Stream jest przede wszystkim projektem politycznym. Wpisuje się w rosyjską politykę zmniejszania zależności od państw tranzytowych. A czy w ogóle powstanie? Inaczej niż Pan, wcale nie jestem przekonany.
O ile mi wiadomo wykonano, zarówno wobec Amber jak i Jamał II. I to za unijne pieniądze. Proszę zajrzeć na s. 5 tutaj: http://ec.europa.eu/ten/energy/studies/d...
Myślę, że zgodzi się Pan ze mną, że w interesie Polski byłby gazociąg przebiegając przez nasze terytorium zamiast rury baltyckiej. Czy to zupełnie nierealne? Myślę, że realne, szczególnie jeśli Nord Stream będzie w dalszym ciągu miał problemy (a ich końca nie widać). Z Białorusią rozpoczął się nowy miesiąc miodowy (pytanie ile potrwa?), nowy rząd RP ma opinię pragmatycznego a Tusk polityka... "prorosyjskiego" (cytat za Pierwszym Kanałem rosyjskiej telewizji!). Karty są w grze.
WK
... i widocznie odruch pozostał. Gdy karty są w grze, to ja siadam do stołu i wistuję:
1. Tylko człowiek, który czyta "po łebkach" analizy p. A. Szczęśniaka może twierdzić, że p. Andrzej przekonuje kogokolwiek do myśli "... że Nord Stream to najlepsze rozwiązanie dla Rosji".
2. Tylko zapiekły krytykant (nie mylić z terminem - krytyk) może sobie pozwolić na przeprowadzenie dowodu z pomocą wyrwanych z kontekstu cytatów.
3. Jeśli Pan tego naprawdę do tej pory nie zauważył, to informuję, że p. Andrzej w odróżnieniu od pseudoekspertów zawsze przedstawia maksymalnie pełne analizy poruszanych zagadnień dając zainteresowanym możliwość zapoznania się z alternatywnym projektami rozwiązań.
W tym miejscu nie mogę uniknąć fundamentalnego pytania: "Jak to się stało, że pan WK mógł się tak pomylić w ocenie stanowiska pana AS?"
Odpowiedź jest jasna jak słońce: p. Andrzej poddał krytyce projekt Amber, nie jak alternatywę projektu Nord Stream, a jak alternatywę choroby tych, którzy sprawują w Polsce władzę w ciągu ostatnich 18 lat.
Rusofobii nie można zastępować oszołomstwem graniczącym ze śmiesznością!
Nie wiem, czy widział Pan mapkę na której jest narysowana trasa rurociągu, którym miałby być transportowany średnioazjatycki gaz do Europy przez Morze Czarne? To jest drugi przykład oszołomstwa, tylko tym razem w wykonaniu nacjonalistów ukraińskich.
Teraz napiszę coś, na co nie może sobie pozwolić p. Andrzej, jeśli dalej chce być uważany za eksperta: Jedynym prawidłowym stanowiskiem Polski na rozmowach w Moskwie, byłoby zaproszenie Rosji do projektu Jamał II z ... przekazaniam im 100% praw do rurociągu biegnącego po terytorii Polski.
Szaleństwo? Nie! Zimnokrwista kalkulacja, którą na żądanie mogę przedstawić.
Panie Waldemarze,
dziękuję za obronę :-), jednak proszę nie atakować ad personam, bo tak tutaj nie wolno. dyskutujemy z argumentami, nie atakujemy osób.
Ad Rem:
1. Poprawiłbym Pan tak: "Nie można zastępować oszołomstwa graniczącej ze śmiesznością rusofobii - apatią i brakiem rzetelnej analizy i miernością rozwiązań." Nieudolnie, ale wg mnie bliżej rzeczywistości :-)
2. Projekt "White Stream" jak widzę... Przypomina mi to pustosłowie obietnic ministra Naimskiego:
- Porażka prezydenckiej wizyty nad M Kaspijskim
- Polska - ambitne plany w Azji Centralnej
3. O Jamale 2 mogłaby być ciekawa dyskusja. Nawoływałem (Białoruś czeka, polscy politycy - do dzieła!) poprzednie rządy do poważnego potraktowania tej sprawy wobec rozwoju sytuacji na Białorusi.
4. Proszę (żądam :-) o ujawnienie Pana zimnokrwistej kalkulacji. Podyskutujemy.
- - - - - -
Andrzej Szczęśniak
Realizm i powaga powyższych zapowiedzi znajduje szybko swój osąd. Ot:
Przypominamy, że o budowie nowego gazociągu z Turkmenistanu przez Morze Kaspijskie, Gruzję, Morze Czarne i Krym do Europy Zachodniej mówiła podczas swojej wizyty w Brukseli Julia Tymoszenko.
W odpowiedzi na inicjatywę Turkmeńskie MSZ oświadczyło, że oczekuje, iż inne państwa skonsultują się z Turkmenistanem w sprawie przyszłych gazociągów zanim zaczną ogłaszać ewentualny przebieg ich trasy.
Rzeczpospolita
Czy coś trzeba komentować?
- - - - - -
Andrzej Szczęśniak
Nie znam tej analizy, ale coś mi nie pasuje:
Pod linkiem ten projekt jest w roku 2004. W 2005:
Komisarz Unii Europejskiej ds. stosunków zewnętrznych Benita Ferrero-Waldner powiedziała, że Komisja Europejska przygotowuje studium opłacalności dwóch magistrali gazowych z Rosji do UE - Jamał-II i Amber. - Z naszych prognoz zapotrzebowania na gaz ziemny w Unii Europejskiej wynika, że gazociąg północny może nie wystarczyć. Nasza Komisja rozpoczęła już prace nad studium opłacalności innych możliwych tras dla gazociągów z Rosji do UE. Rozważane są takie projekty jak Jamał-II lub Amber - powiedziała Ferrero-Waldner.
Czy WK jest pewien, że to studium się zakończyło i fizycznie zostało wykonane? Czy jako wykonane za publiczne pieniądze - nie powinno być (z mocy prawa?) dostępne publicznie?
I jeszcze jedna informacja: Nord Stream podaje w materiałach informacyjnych projektu: "Rurociąg bursztynowy Amber znajduje się w dalszym ciągu w fazie projektów i niesie chęć stworzenia nowego lądowego rurociągowego systemu przesyłowego gazu z Rosji do Europy Centralnej.Obszerne studia wykonalności zostały przeprowadzone pod kierownictwem firmy Lietuvos Dujos – Przedsiębiorstwa Gazowniczego Litwy. Jednakże decyzja o inwestycji nie została dotychczas podjęta."
I jeszcze jedno, najnowsza informacja przeczy Pana doniesieniom jakoby była jakaś ocena projektu:
"Polska chce, aby UE sfinansowała studium wykonalności gazociągu Amber po to, by zaproponować go niemiecko-rosyjskiemu konsorcjum Nordstream jako alternatywę dla gazociągu północnego pod dnem Morza Bałtyckiego" - zapowiada minister gospodarki Piotr Woźniak.
Myśli Pan, że w pół roku zrobili?
I kilka słów o stosunku Unii do Nord Stream:
Unijna komisarz oświadczyła również, że gazociąg północny, który ma połączyć bezpośrednio Rosję z Niemcami, jest projektem bezpiecznym z ekologicznego punktu widzenia. Gazociąg ten wniesie ogromny wkład w urzeczywistnienie bezpiecznych, nieszkodliwych dla środowiska dostaw gazu do UE - podkreśliła.
Jakby ktoś miał wątpliwości i powtarzał bajki o tym, że Unia jest przeciw.
- - - - - -
Andrzej Szczęśniak
1. Dwa argumenty w mojej kalkucji już stały się jawne dzięki Panu (możliwość handlu na wschód) i Rzeczpospolitej (White Stream).
2. Gdy wieczorem, tego samego dnia, kiedy Julia Tymoszenko ogłosiła w Brukseli koncepcję budowy "White Stream", jeden z ukraińskich kanałów telewizyjnych odnalazł na jakiejś świeckiej "tusowce" posła Federacji Rosyjskiej w Ukrainie, p. Wiktora Czernomyrdina (nie muszę chyba Panom wyjaśniać kto to i jak jest związany z Gazpromem) i zapytał go jakie jest stanowisko Moskwy w tej sprawie, on odpowiedział następująco:
>>Уайт Стрим? Уайт Стрим? Да Бог с ним! Вы мне лучше скажите, кто таки та Тимошенко?<< I dodał: >>Вы думаете, что нам и Туркменистану негде продавать газ без посредников?<<
3. Rosjanie już znają to przysłowie, że lepiej z mądrym stracić, niż z głupim znaleźć i dlatego, gdy dwóch kolegów mogło ze sobą pogadać na jednym języku (niemieckim) to zaplanowali swoją przyszłość tak, żeby im nikt nie mieszał i w kieszenie nie zaglądał. Droższy "Nord Stream" czy nie, nie ma znaczenia i tak zapłaci za niego Europa. Nie byłoby Bałtyku zaproponowaliby rurę dookoła Półwyspu Skandynawskiego!
4. Jeśli ktoś uważa, że z tym co w p.3 przesadziłem, to nie zna Rosjan. Dzisiaj już mamy wszystkie podstawy, żeby i taki wariant analizować bardzo poważnie. Dlaczego? Proszę wziąć mapę w rękę i popatrzeć na ten wariant w kontekście ostatnich wydarzeń, które są związane z tym kontynentem leżącym jeszcze dalej na północ.
Rura obchodząca P.Skandynawski to naturalne widełki transportu gazu spod Antarktydy do Europy i europejskiej części Rosji, a stąd dalej na południe.
5. Wracamy do naszych "baranów", czyli tego co powinien Tusk zrobić w Moskwie.
a) jeśli zażądamy kontroli nad polskim odcinkiem Jamal 2, to możemy nie dostać nic.
b) jeśli nawet się z nami zgodzą, to poniesiemy koszty budowy i otrzymamy za to minimalną opłatę tranzytową biorąc na siebie całą odpowiedzialność za gwarancję zaopatrzenia Europy i ryzyka, w tym ekologiczne.
Mój wariant - dać im prawo na położenie rury przez Polskę na takich umowach:
- przy obsłudze polskiego odcinka pracują polscy specjaliści;
- właściciel rury płaci arendę za ziemię po której biegnie rura i wnosi odpowiednie opłaty ekologiczne;
- polski odcinek musi być ubezpieczony w polskiej firmie ubezpieczeniowej;
- Polska dostaje gwarancję dostaw określonej ilości gazu.
Całą "kalkulację" nazwałem zimnikrwistą, gdyż wiedziałem, że dla jej zrobienia nie będę sięgał po kalkulator.
Prawdziwi "gazowiki" używają kalkulatory tylko przy podziale lewego zysku, a nie przy planowaniu tras rurociągów.
Mój wariant - dać im prawo na położenie rury przez Polskę na takich umowach:
- przy obsłudze polskiego odcinka pracują polscy specjaliści;
- właściciel rury płaci arendę za ziemię po której biegnie rura i wnosi odpowiednie opłaty ekologiczne;
- polski odcinek musi być ubezpieczony w polskiej firmie ubezpieczeniowej;
- Polska dostaje gwarancję dostaw określonej ilości gazu.
To wygląda na żart. I to kiepski. Bo jeśli byłoby tak, jak Pan proponuje, to jaki zyska miałaby mieć Polska z rury? Polscy pracownicy przy obsłudze? Opłaty za arendę? Ubezpieczenie w polskiej firmie? To niepoważne.
Dali nam przykład Bułgarowie jak negocjować mamy. Dostali 50% akcji w bułgarskim odcinku Nord Streamu. Chyba optymalnie, bo więcej by się raczej nie dało wytargować.
WK
Dali nam przykład Bułgarowie jak negocjować mamy. Dostali 50% akcji w bułgarskim odcinku Nord Streamu.
Do Pańskiej wiadomości: jestem ostatnią osobą, której chciałoby się tracić czas na żarty. Nie jestem polskim politykiem, nie jestem polskim działaczem gospodarczym, nie jestem członkiem rządu, posłem i senatorem więc mogę sobie pozwolić na rozsądne myślenie!
1. Do dzisiaj powtarzałem: "Jedno oko na Maroko, a drugie na Kaukaz". Od dzisiaj, dzięki Panu, będę powtarzał: "Jedno oko na Nord Stream, a drugie na Bułgarię".
2. Zna Pan Hymn Polski? Już nas uczyli jak zwyciężać mamy, ale widać, że nauka poszła w las. Bułgarzy dostali prawo włożyć pieniądze w Nord Stream tylko dlatego, żeby zrobić z tego prywatnego projektu Putin-Schroder - międzynarodowy projekt i blokować protesty takich rusofobów, jak Polska, Ukraina; kraje bałtyckie.
3. Czy to będą bułgarskie inwestycje? Nie panie kolego. Putin nie po to pojechał do Bułgarii na kanonie prezydenckich wyborów, żeby gloryfikować Bułgarię. Putin zawiózł im kapitały rosyjskie, dla uwolnienia kapitałów bułgarskich za które Bułgaria będzie finansować swój odcinek. Jednym słowem - dla zmylenia i jak widać z Pańskiego komentarza, wielu jeszcze się na to nabiera.
4. Czy Bułgaria staje się uczestnikiem projektu Nord Stream dla zapewnienia sobie dostaw gazu z niego? Nie, gdyż Putin w nagrodę dał im udziały w Południowym Potoku do Włoch.
5. Bułgaria dostała (prawidłowo Pan użył tego terminu) 50% nie dlatego, że więcej nie mogła "wynegocjować", a dlatego, że jakby dostała 51%, to nikt nie uwierzyłby w "negocjacje". Jednym słowem to zagrywka pod maluczkich.
6. Co jest tak naprawdę Polsce potrzebne? Jałmużna od rury, która jutro może ulec awarii, tak jak ta do litewskiej rafinerii Orlenu, czy stabilne dostawy gazu po odpowiedniej cenie (kryjącej w sobie "stratę" od zrezygnowania z opłaty tranzytowej!!!), odblokowanie polskiego mięsa i wielomiliardowe kontrakty na zbyt naszej produkcji?
Pan mnie chyba nie zrozumiał. Mój kontrargument wobec Pańskich wniosków dotyczył tego, że niezrozumiałe jest twierdzenie, że należy oddać Rosjanom 100% akcji ewentualnej drugiej nitki Jamału, skoro np. Bułgarom udało się zagwarantować sobie 50% udziałów w South Streamie (a nie jak przez pomyłkę napisałem Nord Streamu). Tylko tyle.
WK
Więc oczywiście nie mogłem się domyśleć, że Pan się zajmuje pisaniną, a nie rzetelnym komentowaniem. Ostry komentarz? Może i tak, ale Pańskie "Tylko tyle" wymaga adekwatnej reakcji.
1. Bez względu na to, czy się Pan pomylił , czy nie, moje argumenty mają większą dozę wiarygodności, niż Pańskie "Bułgarzy wynegocjowali 50%". Putin nie jest idiotą i nie będzie dla jakiegoś durnego procentu drażnić bułgarskich nacjonalistów i dawać im dodatkwoe argumenty dla "kolorowego majdanu".
2. Nigdzie nie napisałem, że należy oddać Rosjanom 100% akcji, ale wyraziłem pogląd, że w sytuacji, w której przez swoją durną politykę, doprowadziło się do upublicznienia projektu Nord Stream, należy iść na rozmowy z takimi argumentami, które druga strona zechce rozważać.
3. Jestem pewien, że nawet jakby Tusk złożył taką propozycję, to Rosjanie nie zgodziliby się na taki wariant i zaproponowaliby układ 50/50.
4. Jeśli nie jest Pan politykiem, itd (jak w moim poprzednim poście) to termin "rusofobia" Pana nie dotyczył
Dyskusja z Panem do niczego nie prowadzi.
WK
Ps. Pisze się "po terytorium Polski" a nie "po terytorii", co jest rusycyzmem.
Bez przesady, w mojej polemice z analizą p. Andrzeja nie dałem powodów do nazywania mnie rusofobem. Pozostałe uwagi p. Waldemara pozostawiam bez komentarza.
WK
Drogi WK - (kto to może być ;-)
1. Nie przekonuję, że Nord Stream to najlepsze rozwiązanie dla Rosji. Uważam jedynie, że Amber dzisiaj nie oferuje Rosjanom żadnych nowych korzyści. A kreuje dodatkowe zagrożenia, także takie, o których nie miałem czasu napisać (zwykły kłopot przy pisaniu takich długich tekstów).
2. Tym bardziej nie przekonuję, że "wszyscy, którzy nie popierają Nord Streamu zwyczajnie nie znają się na sprawie i nie rozumieją". Na pewno nie. Ja staram się analizować w wolnych chwilach to, na czym się trochę znam. Jestem gotów podjąć dyskusję z każdym na argumenty. I ustępuję, zmieniam opinię, gdy pojawiają się nowe, przekonujące argumenty czy fakty.
3. Pan Miłow, rosyjski ekspert: znam i cenie wiedzę. Korzystam z niej i znajdzie Pan wiele jego opracowań na tej stronie. Nie cenię jego uprawiania polityki, gdyż jest to człowiek na tyle nastawiony negatywnie do administracji prezydenta Putina (wylali go z roboty), że jest jej zawodowym krytykiem. Na wszystkich międzynarodowych (głównie USA, EU) konferencjach występuje z krytyką Rosji, Gazpromu, Putina. To nie jest fair - albo się analizuje sytuację, albo się uprawia politykę. Dla polityka rzeczywistość jest czarno - biała, dla analityka - nigdy.
4. Analiza kosztów. Uważam, że firma działająca na własny rachunek nie ma powodu, żeby fałszować dane i wybierać gorsze dla siebie rozwiązanie. Oczywiście - pytanie jest następujące: jak wysoko oceniają Rosjanie ryzyko tranzytowe i koszty, które tranzyt za sobą ciągnie. Także pośrednie (jak niższa cena gazu). Tego nie wiemy. Jednak proszę o jakąkolwiek inną - poważna analizę kosztów. Już po podwyżce cen usług, materiałów, itd. itp.
5. Feasibility study. G103/04 04-G1039.15NG.1PolandPolish Oil and Gas Company Yamal II and Amber project: Technical, economical and environmental feasibility study on possible routes for gas pipelines from Russia to EU. 924.500 €.
Pierwsze pytanie jakość - zna Pan losy studium unijnego o rurociągu Odessa-Brody? Drugie: proszę choćby o skrót faktów tam zawartych. Na podstawie tylko ceny analizy - nie podejmuję się dyskutować. To powinno być dostępne do dyskusji publicznej. Inaczej to jak ze ślepym o kolorach.
6. Gazociąg przez Polskę leży w naszym narodowym interesie. To oczywiste! Popieram! Ale jeśli nie uporządkujemy stosunków z Rosją, jeśli nie będziemy im przedstawiać obustronnie korzystnych propozycji (win-win strategy) to pożegnajmy się z rurą przez Polskę. Żeby przeprowadzać tak wielkie przedsięwzięcia - trzeba poważnie grać, a nie strzelać z kapiszonów. Mokrych.
- - - - - -
Andrzej Szczęśniak
pipelines from Russia to EU. 924.500 €.
Co to jest studium wykonalności? To taki dokument, w którym jedną z najważniejszych roli odgrywa rozdział "Analiza otoczenia planowanego biznesu", a więc w tym dokumencie, o którym w cytacie powinyn być jak alternatywne rozpatrzone wszystkie możliwe i niemożliwe trasy rurociągów od złóż do punktów docelowych.
Patrząc na sumę jaką zapłacono za ten papier można sądzić, że tam są opisane wszystkie warianty, w tym dostawa gazu do Europy przez Alaskę do Seatle, gdzie Orlen wybuduje gazoport i następnie drogą morską do Krymu, gdzie Julia przepakuje gaz w cysterny i przez kraje bałtyckie przyśle na polską granicę.
Tu nasi dobleśni spece od tej sfery przepakują gaz w cysterny samochodowe i wyślą do Odolanowa, zapuszczą w ziemię jedną rurą, a drugą wydobędą go, już jako polski produkt.
Julia zabierze swój VAT (gaz jej nie jest przecież potrzebny) i zapewni Europę w miłości. :)
Panie Andrzeju,
Dopiero z pewnym opóźnieniem mogę odnieść się do Pańskiego wpisu.
Otóż, wrażenie z lektury Pańskiej analizy o Amber jest jasne: Nord Stream jest najlepszym wariantem, lepszym od wariantu lądowego i w dodatku tańszym (vide: tabela w Pana tekście). Z tym się nie zgadzam. Rura naziemna po prostu nie może być droższa od podwodnej. Również dlatego, że ziemia pod inwestycję jest już przygotowana - obok pierwszej nitki Jamału I. Nic nie trzeba wykupywać, żadnego rolnika wywłaszczać z jego ojcowizny itd. Wniosek jest jasny - Jamał II może powstać znacznie szybciej i taniej niż Nord Stream. Tego stwierdzenia zabrakło w Pana tekście. Czy też nie zgodził się Pan z nim.
Studium wykonalności. Podałem link do dokumentu, bo napisał Pan, że studium nie zostało wykonane. Spore pieniądze zostały na to wydane już w 2004 roku. Jakie są skutki? Przyznaję, że nie wiem. Trzeba zapytać PGNiG. Tym bardziej, że w ciągu 4 lat nie mogli nie skończyć studium wykonalności. Raczej po prostu go nie upublicznili. O tym, że Komisja Europejska, sądząc z zacytowanej przez Pana Ferrero-Waldner, sama robiła (zrobiła?) studium nie wiedziałem. Ale chętnie bym się dowiedział, jakie są jego wnioski.
Losy studium Odessa-Brody znam.
Obawiam się, że "uporządkowanie" stosunków z Rosją jest obecnie bardzo mało realne. I to nie ze względu na spór o rurę, ale o tarczę. To jest to, co naprawdę Rosjan interesuje! W tej sprawie mamy na razie pewną pauzę, ale jeśli Polska zgodzi się na amerykańską tarczę - a skłonny jestem przypuszczać że tak - to nasze stosunki z Rosją będą jak za PiS lub nawet gorsze.
Ja nie mam wątpliwości, że Bruksela popiera Nord Stream. I nasze stanowisko tu niczego nie zmieni. To trochę jak walka z wiatrakami. Zupełnie się z Panem zgadzam, że potrzeba więcej realizmu i pragmatyzmu w polskiej polityce. Tylko, że nie będzie nim przyłączenie się do Nord Streamu. Poprzeć go nie możemy, bo wtedy stracimy całkowicie naszą wiarygodność. Natomiast rozsądne argumentowanie, że Jamał II byłby tańszy, pokazywanie rachunku ekonomicznego ma sens. UE jest przewrażliwiona na punkcie ekologii i to również jest słaba strona Nord Stream'u.
Ryzyko tranzytowe. Jest zawsze. Dotyczy też np. South Stream'u. Kto powiedział, że w ostatnich 17 latach stosunki Bułgarii z Rosją układały się bezproblemowo. Myślę, że były gorsze niż stosunki Białorusi z Rosją.
O ile mi wiadomo Miłow odszedł z ministerstwa z własnej woli. Nie jest też bezmyślnym krytykiem Putina i jego drużyny, ale zwykle sensownie argumentuje dlaczego coś mu się nie podoba. Zresztą, ta krytyka dotyczy właściwie tylko polityki energetycznej i ekonomicznej, a na tym się zna.
Podsumowując: Amber nie ma szans powodzenia - zupełna zgoda. Ale co do Jamału II nie jestem już tak kategoryczny.
WK
Rachunek ekonomiczny podstawą działań rosyjskich dostawców gazu –Szansa Tuska
CYTAT: Dziennik "Wiedomosti" przytacza wypowiedź innego analityka - Walerija Niestierowa, który również zwrócił uwagę, że "Nord Stream pozwoli ominąć nie tylko Ukrainę i Białoruś, ale też inne kraje tranzytowe". "Rosja przyjmie propozycję Polski tylko wtedy, jeśli Nord Stream napotka poważne przeszkody z powodu katastrofalnego wzrostu kosztów lub politycznych kontrowersji" - powiedział Niestierow.
Teza Pawlaka – Amber
Droga lądowa jest niewątpliwie bardziej atrakcyjna. Projekt Amber to może być rozsądna alternatywa, która interesy polskie, niemieckie i rosyjskie może w odpowiedni sposób zrównoważyć, tak że wszyscy będą zadowoleni
WHITE STREAM- Nowy gracz
Газовый проект White Stream (Белый поток), который презентовала в Брюсселе премьер-министр Украины Юлия Тимошенко, является вполне реальным проекта под названием White Stream заключается в строительстве газопровода из Туркменистана через Азербайджан к грузинской Супсе и потом по дну Черного моря через Крым в направлении Европейского союз
Premier Ukrainy Julia Tymoszenko przedstawiła projekt budowy gazociągu White Stream (Biały Potok). Nowy gazociąg miałby prowadzić z Turkmenistanu przez Morze Kaspijskie do Azerbejdżanu i Gruzji, i dalej przez Morze Czarne do Ukrainy i dalej do Unii Europejskiej.
Opinia własna
Realne zagrożenie interesu Gazpromu i Rosji jednak istnieje , rozwiązanie polskie gaz z północy jest może zbyt przewidujące ale kierunek północny i turkmenistański to ważny argument w strategii Tuska przed 8 marca na rozmowach w Moskwie, zwłaszcza gdy nowy projekt White Stream burzy i destabilizuję w małej części monopol Rosji.
Projekt Amber jest tylko czesciowo pozbawiony szans , presja na złoże Sztokmanskie jest waznym elementem decyzji Rosjan.
Zgadzam się: "realne zagrożenie interesu Gazpromu i Rosji istnieje". To oczywiste. Tylko proszę się nie podpierać fikcjami w rodzaju turkmeński gaz. Wie Pan, po ile sprzedają Chińczykom? Europa dostanie tylko to, co wyciągnie stamtąd Rosja.
Dlatego polskie propozycje powinny być trafne. Mam nadzieję, że takie właśnie pan premier Tusk złoży w Moskwie.
- - - - - -
Andrzej Szczęśniak
Gaz turkmeński
--------------
W ocenie dorażnej pomysł Juli Timosznko
- wystrzał inicjatywy politycznej
- konkurencja dla dostaw gazu do Chin
- liczenie na dotacje UE (ważne źródło)
Ocena perspektywiczna jest korzystniejsza bowiem nastapilo dziwne przyszpieszenie efekt " europejskiego gazowego peak - oil"
Ps.
Czekam do dnia Kobiet 8 marca może patrontka i twórczyni tego dnia Miedzynarodowego Dnia Kobiet internacjonalistka Klara Zetkin natchnie czym dobrym tandem Putina - Tusk , podobno polski rewolucjonista Marcin Kasprzek zaraził Klarę syfilisem
Panie Wojtku,
Jeszcze raz zapytam - widział Pan mapę z trasą tego rurociągu? Jeśli już Pan będzie na nią patrzył to niech Pan sobie przypomni taką historyjkę:
Trasa kolejowa Moskwa - Sankt Petersburg ma w jednym miejscu taki dziwny objazd, który zbacza na bagniste tereny i było go bardzo trudno wybudować. Jak Pan myśli dlaczego? Powód był trywialny. Tą trasę wrysowywał na mapę car - osobiście. W miejscu,gdzie jego palec wyszedł za obrys linijki linia robiła zakole. Nikt nie odważył się pójść do cara i powiedzieć mu o tym. Woleli zbudować. Julia nie car, a paluch też wysunęła!
Obszerny cytat
W nagrodę za stworzenie parlamentarnego zaplecza rządu Julia Tymoszenko dostała posadę wicepremiera do spraw energetyki. - Konsultowałem tę decyzję z prezydentem. Nie było wówczas żadnych dokumentów, które dyskwalifikowałyby Tymoszenko ze względu na jej działalność gospodarczą - mówi premier Wiktor Juszczenko. - Od początku ostrzegałem Juszczenkę, by nie brał Julii do rządu - twierdzi Kuczma.
Jako wicepremier Julia wydała wojnę energetycznym magnatom, którzy przejęli jej interesy. Większość z nich to dobrzy przyjaciele Kuczmy. Sfinansowali jego kampanię wyborczą. - Dzięki reformom Tymoszenko stracili w zeszłym roku 4 miliardy dolarów - szacuje Ołeh Soskin, szef Ukraińskiej Narodowej Partii Konserwatywnej. Wicepremier ukróciła podkradanie rosyjskiego gazu, poprawiła ściągalność opłat za energię, ograniczyła samowolę częściowo sprywatyzowanych obwodowych zakładów energetycznych.
Bardzo szybko podporządkowane oligarchom media rozpoczęły niewybredne ataki na panią wicepremier. Na zarzuty, że sama dorobiła się "na granicy prawa", odpowiadała: - Dobrze znam biznes energetyczny i wiem, jak w nim zrobić porządek. Kilka lat temu w ukraińskiej gospodarce panował bałagan prawny. Nie można było działać inaczej. Najwyższy czas, by wprowadzić przejrzyste reguły.
W sierpniu 2000 roku aresztowano jej męża. Pro-kuratura zarzuciła mu, że jako szef Zjednoczonych Systemów Energetycznych Ukrainy naraził skarb państwa na stratę kilkuset milionów dolarów. Siedzi do dzisiaj. - Po aresztowaniu Ołeksandra przychodzili do mnie różni ludzie z propozycją, że jeżeli zmienię swoją politykę albo podam się do dymisji, to kłopoty mojej rodziny się skończą - mówi Tymoszenko.
Nie ustąpiła. Jesienią rozpoczęło się śledztwo przeciwko samej wicepremier. - W każdej chwili mogą mnie aresztować. Dla bezpieczeństwa wywiozłam całą rodzinę na Zachód. W samochodzie służbowym stale wożę szczoteczkę do zębów i czystą bieliznę na zmianę.
KONKLUZJA
---------
Twardy polityk julia w spódnicy rozbija oligarchów naftowych i energetycznych
Twardy polityk julia w spódnicy rozbija oligarchów naftowych i energetycznych
Konkluzja niejakiego WM
Post nie na temat, ale jeśli Pan Andrzej zezwoli przeprowadzę dowód swojej konkluzji.
Byle ciekawie :-)
- - - - - -
Andrzej Szczęśniak
Większość osób w Polsce nie zna relacji wewnętrznych w Ukrainie.
Pomarańczowa rewolucja ma wiele zagadek.
Wojtek
proszę o wyjaśnienie :)
łukasz
Twardy polityk julia w spódnicy rozbija oligarchów naftowych i energetycznych
Konkluzja niejakiego WM
Post nie na temat, ale jeśli Pan Andrzej zezwoli przeprowadzę dowód swojej konkluzji.
Uprawianie polityki kosztuje, a więc polityka to biznes-projekt. Jeszcze więcej kosztuje zdobycie władzy i tu wstępujemy w konflikt tego co stanowi fundament polityki z tym co stanowi fundament kampanii wyborczej.
Jako polityk - Julia jest słodką babą, gotową nieba przychylić Ukraińcom, ale jako kandydat do władzy - Julia jest gotowa na każdy populizm i każde świństwo.
Ona doskonale rozumie, że po wyborach trzeba będzie wypełnić wzięte na siebie zobowiązania. Przed narodem? Kto by się z tym bydłem liczył. Przed finansistami kampanii wyborczej i przed tymi, którzy poparli (wyraźnie nie krytykowali - Europa, USA).
Julia jest jednym z największych złodzieji na postradzieckim terytorium (w przeliczeniu ukradzionego i straconego w stosunku do dostępnego), stąd jej "twardość" należy odczytywać jak maskę, który ma ukryć te schematy, dzięki którym będzie można wymyć z ekonomiki Ukrainy kolejne kapitały. Nie da się tego zrobić ot tak prosto, gdyż kapitały mają swoje ścieżki po którym się przemieszczają i kontrolerów, którzy śledzą za ich przemieszczeniem, to jest dotychczasowych właścicieli.
Trzeba ich odsunąć (choć częściowo) i stąd ta pozorna twardość i taki szum wokróg tych spraw. Ważne, żeby naród śledził za tym, co mu się podsuwa, a nie za realnymi wydarzeniami.
Jest takie powiedzonko: "Kruk krukowi oka nie wykole" i w przypadku Ukrainy ono sprawdza się w 100%.
Długo myślałem co napisać o Pomarańczowej rewolucji i nawet zacząłem to robić, ale zorientowałem się, że krótko się nie, a byle jak nie chcę. Jeśli to Pan interesuje proszę o sygnał na moję pocztę i przygotuję dla Pana specjalne opracowanie.
Twardy polityk julia w spódnicy rozbija oligarchów naftowych i energetycznych
Konkluzja niejakiego WM
Post nie na temat, ale jeśli Pan Andrzej zezwoli przeprowadzę dowód swojej konkluzji.
Szanowny Panie Waldemarze
Politycy przed wyborami a po wyborach to najwieksza zagadka kazdego systemu nawet quasi demokratycznego.
Pomnikowa twardość Pomarańczowej Julli i jej rozgrywki gospodarcze to ważny element w ocenie systemu sprawowania rzadów. System gazowo - naftowy na Ukrainie co jakiść czas popada w drgawki lecz nie stawia się diagnozy i wdraża procedur leczenia , tylko tnie sie wrzód i stosuje spiryt do przemymycia rany - i do dalej.
Cytat z Rzeczypospolitej
W sobotę premier Ukrainy Julia Tymoszenko zapowiedziała, że Kijów będzie stopniowo rezygnować z usług pośredników w imporcie gazu, gdyż jest to nieopłacalne i niebezpieczne dla krajowego przemysłu. Dzień wcześniej Rada Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy (RBNiO) poparła strategię jej rządu w sferze bezpośrednich dostaw surowców energetycznych.Premier Ukrainy niejednokrotnie już zapowiadała, że Kijów powinien zrezygnować z usług pośredników w handlu gazem z Rosją: RosUkrEnergo i UkrGazEnergo.
– Przechodzimy na bezpośrednie kontrakty z państwami importerami gazu. Zmiany będą wdrażane stopniowo i nie spowodują zakłóceń w tranzycie rosyjskiego surowca przez terytorium naszego kraju – zapewniła Julia Tymoszenko.
W ciągu najbliższych dziesięciu dni zostanie opracowana strategia niezbędna do prowadzenia rozmów z Rosją i państwami Azji Środkowej (m.in. Turkmenistanem i Uzbekistanem) w sprawie podpisania kontraktów na dostawy surowców energetycznych – napisała gazeta „Dieło”, powołując się na wypowiedź prezydenta Wiktora Juszczenki.
----------------------
BRAWO
10 - letnia perspektywa , ciekawe co na to Moskwa odpowiedz , przewiduje przykrecenie kurka z gazem
Dwubiegnowość polityki energetycznej Ukrainy to zjawisko znane nawet w Polsce.
"Wotok dzieło tonkoje" i to, co udało się jeden raz, Julia chce powtórzyć drugi. W swoim czasie, gdy trzeba było załagodzić sprawy z Moskwą i skłonić do siebie szefa Gazpromu, Julia zdecydowała się na "cyrkowy" numer. Na spotkanie z Wiachirewem poszła w mini spódniczce i kozaczkach za kolana. Szefowi Gazpromu szczęka opadła, przymknął oko na jej łapownictwo i długi i dał gaz, oraz trafik dla gazu u Turkmenii.
Pojechała do Turkmenii i zrobiła to, co powinien zrobić każdy, gdy chce robić biznes na Wschodzie. Zaproponowała schemat pośrednictwa, ale jedynm z dyrektorów w firmie pośredniku (Iterze) został syn Turkmenbaszy.
Wywołało to szok u innych, ale nie zamilczeli, gdyż ten schemat nie obrażał rodziny, co na tam uważa się za najważniejsze (ważniejsze od państwowych interesów!)
Gdy putin już dobrze usadowił się w prezydenckim fotelu i do "Gabinetu cieni" weszli już jego pogwładni z KGB, to pojawiło się RosUkr Energo. Im Turkmenbasza nie zakon i tak brutalnie mu to pokazali.
Teraz na scenę wychodzi Julia. Znowu będzie starać się kupić Wschód nie obrażając rodzin "panujących".
Przez przypadek (a dzięki www.pardon.pl) odkryłem ojca powstania z martwych rurociągu Amber". Proszę Państwa - jest nim Ludwik Dorn:
Satysfakcja ma swoje przyczyny. Gdy w lutym tego roku po dymisji ze stanowiska szefa MSWiA zostałem „gołym” wicepremierem Jarosław Kaczyński powierzył mi szereg obowiązków, w tym część spraw związanych z bezpieczeństwem energetycznym. Powiedział jako faraon Józefowi: bądź jako ja. No i byłem. Szybko powołałem grupę roboczą ad hoc i po kilku tygodniach intensywnej pracy sformułowaliśmy następującą rekomendację: Jesteśmy przeciwni rurze przez Bałtyk z powodów oczywistych. Ale Niemcy i Rosjanie odwołują się do rzeczywistej potrzeby krajów Unii i całej Unii: zapotrzebowaniu na nośniki energii. A zatem musimy zrozumieć partnerów i uwzględniać ich realne interesy. Należy zatem nasz sprzeciw wobec Nord Staremu uzupełnić o projekt pozytywny. I tak narodziła się koncepcja reaktywacji, czy też rewitalizacji projektu „Amber”.
Kiedyś o tym tu http://szczesniak.pl/node/653 pisałem, ale żeby aż reaktywacja. No, no.
Nie wiem tylko po co nowy rząd kontynuuje takie wynalazki byłego Marszałka.
- - - - - -
Andrzej Szczęśniak
P.S. Ciekawe, co to są te "oczywiste" powody...
Latem ubiegłego roku rząd Polski zaproponował Łotwie, Litwie i Estonii wspólne wystąpienie do Komisji Europejskiej o wsparcie prac nad studium budowy gazociągu Amber. W poniedziałek na spotkaniu w Wilnie wicepremier i minister gospodarki Waldemar Pawlak dowiedział się, że jego łotewski partner Kaspar Gerhards nie podpisze się pod wnioskiem - napisała Gazeta Wyborcza.
Ryga blokuje w ten sposób szansę na to, by Komisja Europejska mogła ocenić zalety i wady obu gazociągów: Amber i Nord Stream.
7. lutego 08
... czyli chyba kompromitacja. Takie karty, jak zgoda uczestników na rurociąg, ma się na ręce, kiedy wychodzi się tak wysoko w licytacją. Niestety, projekt przestrzelony na wejściu, także operacyjnie.
Być może, ale tylko być może, (bo ciągle rząd powołuje się na jakieś pogłoski)
Jeśli tak jest, to popełniamy ten sam błąd, co zwykle - poprawiamy pozycję negocjacyjną kogoś (kiedyś Ukrainy, teraz Łotwy), osłabiając naszą.
- - - - - -
Andrzej Szczęśniak
Godz. 11.35 SEJM RP. Waldemar Pawlak poinformowal iż doszło do porozumienia z łotewskim ministrem w sprawie rurociagu AMBER.Waldemar Pawlak Minister Gospodarki ujawnił ponadto liczne metody i sposoby dywersyfikacji propomowane przez rząd.
35 posłów w dyskusji.
To działanie WP, jest niezrozumiałe :)
... o "ekonomicznej racjonalności" Nord Streamu:
Riazanow był do niedawna wiceszefem Gazpromu.
Bergmann jest obecnym członkiem zarządu Gazpromu.
Cytaty za: В. Панюшкин, М. Зыгар, Газпром. Новое русское оружие, Moskwa 2008, s.201-202. (mimo to książki nie polecam)
WK
Riazanow był do niedawna wiceszefem Gazpromu.
Bergmann jest obecnym członkiem zarządu Gazpromu.
WK
Szanowny Panie WK,
Co tam jakiś tam Szczęśniak! Mordkowicza Pan poczytaj:
Panie Waldemarze,
Przyznaję, że Pana wpis jest dla mnie niezrozumiały...
WK
Przyznaję, że Pana wpis jest dla mnie niezrozumiały...
WK
Gdyż w ten sposób Pan Andrzej dokazał, że nie tylko rozumie to, o czym mówi, ale jeszcze jak trzeba, to może się wesprzeć wyliczeniami.
O politykierstwie w kontekście Nord Stream można mówić tylko wtedy, gdy się komentuje naszych "przywódców", którzy powtarzając tezę, nie wiadomo za kim, o nieskończenie długim terminie zwrotu tej inwestycji, myślą że "otrzeźwią" abstynenta.
Ja sobie poluzowałem i wrzuciłem Panu do obliczeń "astronomiczną" kwotę $20 mld, a Pan Andrzej konsekwentnie powtórzył 12. Niemniej czas zwrotu tej rury nie przekroczy 5 lat!!!
Ciekawe za ile zwróci się "niepolityczna" inwestycja Orlenu?
Zgoda, cytaty dobre.
Powtarzam wiele razy: Budowa może być droższa, eksploatacja jest tańsza. Tak mówi jedyna analiza porównawcza, czyli studium wykonalności, pokazane przez spółkę Nord Stream.
"Drogi" wg Riazanowa? Jasne że drogi, najdroższy w historii Gazpromu.
"Polityczny"? Oczywiście, bo polityczne są problemy, które ma Rosja z Ukrainą, głównym powodem budowania Nord Streamu. Gdyby Gazprom miał kontrolę nad siecią przesyłową gazu przez Ukrainę - Nord Stream by nie powstał (tak samo gdyby udały się negocjacje z Polską). Nie ma tutaj biznesów "niepolitycznych". Pytanie jedynie, czy mają racjonalność ekonomiczną, czy nie. Nord Stream ma - nasze "pomysły" (trudno je nazwać dzisiaj projektami) nie mają. Ot cała różnica między projektami "politycznymi" a "biznesowymi". I jedne i drugie muszą sobie dać radę z polityką.
A pamięta Pan budowę rurociągu Urengoy, "Braterstwa"? I jaki to był polityczny projekt? Jak USA blokadę założyły, żeby Europa nie uzależniła się od Rosji. Tak samo polityczny jest i teraz. Odsyłam do moich wykładów w Lublinie i Toruniu. Jeden slajd na zachętę dla przyszłego wykładu w Krakowie:
Miło mi, że zestawia mnie Pan z tak ważnymi osobami, ale ja jestem tylko zwykłym "analitykiem". Moje zdanie się nie liczy.
- - - - - -
Andrzej Szczęśniak
Panie Andrzeju,
Zacytowałem słowa o "polityczności" Nord Streamu, bo sam Pan wielokrotnie odrzucał tezę, że projekt jest polityczny. Również Gazpromu i Kreml przekonywali dotychczas, że Nord Stream nie ma nic wspólnego z polityką, podkreślając jego racjonalność ekonomiczną. A tu były wprawdzie, ale jednak, wiceszef Gazpromu wyłożył kawę na ławę. Ot i cel przytoczonych cytatów.
WK
Proszę Pana,
po pierwsze - chyba były... wiceszef... a jak już były, to różne rzeczy przychodzą mu do głowy.
Po drugie - nigdy nie negowałem tezy, że polityka ma swój udział w tak ogromnych interesach. Wielokrotnie powtarzałem, że polityka powinna wspierać dobre interesy. I tak (oczywista oczywistość) jest w projekcie Nord Stream.
Poza tym - polityka też jest kosztem, co próbował Panu wyłożyć pan Waldemar, a ja podkreślałem to w toruńskim wykładzie o Nord Stream.
http://szczesniak.pl/node/727
Kosztem niskich cen dla Ukrainy i kosztem ciągłego ryzyka, że dojdzie do władzy pani Tymoszenko. Dywersyfikacja dróg eksportu jest podstawowym uzasadnieniem budowy Nord Stream - znajdzie to pan nawet w ich folderze. Pomysł premier Tymoszenko - taryfy tranzytu gazu z 1,7 do 9 $ - kosztowałby Gazprom 6 miliardów $ rocznie. Po dwóch latach zwraca się Nord Stream.
- - - - - -
Andrzej Szczęśniak
Rząd Łotewski szykuje raport, w którym chce przedstawić Rosji roszczenia za okupację sowiecką. Wstępne propozycje: 3,5 - 4,5 miliarda dolarów. Bagatela, tylko 1/10 roszczeń Litwy.
Commission members and ministers so far refuse to say how much they want from Russia, but sources of the business daily Kommersant said the claim could be between $3.5 billion and $4.5 billion, or one-tenth of Lithuania's claims.
According to the Latvian Foreign Ministry, this is a preliminary report, which will be ready for publication by the end of 2008 or in early 2009. But Latvia needs facts and figures now for talks with Russian partners during the forthcoming meeting between the two countries' presidents in June.
Prawda że świetny argument za budową rurociągu Amber?
- - - - - -
Andrzej Szczęśniak
Nie dość, że będzie miała magazyny gazu na swym terytorium, to jeszcze jest prawdopodobne, że Gazociąg Północny 'pójdzie' jej terytorium. I ani Szwecja, ani Finlandia nic już do gadania nie będą miały. Tym bardziej Polska...
A wtedy nic tylko powinniśmy przyłącze do Polski postawić.
Najmniej antyrosyjski kraj z trójki nadbałtyckich republik. Ale z tym przebiegiem Nord Stream... wątpię. To nic nie zmienia w negocjacjach o położeniu rurociągu przez Bałtyk. Jedynie część w Zatoce Fińskiej można by obejść. Ale to nie jest problem. Szwecja i tak mogłaby przewlekać.
Co do przyłącza do Polski - nie widzę potrzeby. Polska nie rozwija się jako rynek gazowy. Miałaby taką szansę, gdyby energetyka przestawiała się z węgla na gaz. Widać jakieś objawy??? Żadnych. Więc jako odbiorca? Po co? A jako kraj tranzytowy to spapraliśmy nasze szanse (ostatnio też w Iraku) w czasie negocjacji za AWS-u. Wtedy snuto marzenia o gazie z Norwegii, a od bezpieczeństwa energetycznego (byłoby znacznie wyższe, gdybyśmy mieli znaczącą pozycję kraju tranzytowego) politycy woleli obronę Ukrainy. Jak się to im przypomni, to jeszcze dzisiaj się oburzają, że mieli rację. Jasne, że mieli rację, bo mieli władzę. I nic więcej.
- - - - - -
Andrzej Szczęśniak
Białoruś może zostać w przyszłości 'odcięta' i wtedy taka odnoga przydałaby się jak znalazł :)
Łotwa to na obecną chwilę jedyne 'przejście' bo NS i tak będzie zbudowany i tak.