Pan redaktor Arkadiusz Adamkowski płockiej Gazety Wyborczej rozmawiał ze mną o buncie płockich kierowców.
Andrzej Szczęśniak: Protesty kierowców mają sens
To Orlen jest w Płocku decydującym graczem i nie zmienią tego jego tłumaczenia. Każdy, kto na tak zdominowanym rynku jest w mniejszości, nie wchodzi w konkurencję cenową, bo i po co? Gra na tyle, na ile pozwala prowadzący.
Tak twierdzi Andrzej Szczęśniak, ekspert rynku paliw i gazu, z sektorem naftowym związany od 1991 r. W latach 1995-2001 nasz rozmówca był prezesem Polskiej Izby Paliw Płynnych, od 2002 do 2006 r. - w Polskiej Organizacji Gazu Płynnego, współpracował też z Centrum im. Adama Smitha
Arkadiusz Adamkowski: Drawsko Pomorskie, Brzeg, Opole, Prudnik, w weekend już po raz drugi Płock... wydłuża się lista miast, których mieszkańcy blokują stacje paliwowe, protestując przeciw wysokim cenom paliw. Mają rację?
Andrzej Szczęśniak: Tak.Dlaczego?
- Jeżeli pomiędzy dwoma miejscowościami oddalonymi o kilkanaście czy kilkadziesiąt kilometrów różnica w cenie litra paliwa wynosi 20-30 gr, to i dla nich, i dla mnie jest oczywiste, że coś tu nie gra. Ci ludzie spodziewają się, że dzięki naciskowi uda się wymusić obniżkę i ja bym tej nadziei nie odbierał. Inna sprawa, kto i w jaki sposób może spełnić ich życzenie.Weźmy Płock. Czy sąsiedztwo Orlenu nie powinno być wystarczającym argumentem dla tego, by ceny paliw nie były tu jedne z najwyższych w kraju?
- Każde pytanie o Płock jest dość szczególne. To jasne, że bliskość petrochemii może być dla was uciążliwa, mogłoby się więc wydawać, że powinniście mieć rekompensatę. Nie macie jej na stacjach, bo nie ma u was...... konkurencji?
- Oczywiście. Ona jest dziś istotniejsza od odległości stacji od rafinerii. Płock jest świetnym przykładem zmonopolizowania polskiego rynku paliw, ofiarą chronienia wielkiej firmy z udziałami skarbu państwa.Jak to? Przecież Orlen na każdym kroku powtarza, że nie jest w naszym mieście monopolistą, twierdzi, że ma tu konkurencję.
- Rzeczywiście, słowo "monopolista" nie jest mile widziane. Dobrze, mówmy więc o dominującej roli na rynku. Ile jest w ogóle w Płocku stacji?Pod logo Orlenu działa blisko dziesięć. Do tego są jeszcze dwie stacje Statoil i trochę niedużych prywatnych.
- A więc jednak nie ma konkurencji. Mając tak duży udział w rynku, Orlen z ogromną swobodą może wymuszać wysokie bądź niskie ceny. To on jest decydującym graczem i nie zmienią tego jego tłumaczenia. Każdy, kto na tak zdominowanym rynku jest w mniejszości, nie wchodzi w konkurencję cenową, bo i po co? Gra na tyle, na ile pozwala prowadzący. W takich przypadkach obowiązuje zasada "podążaj za liderem". Nie byłoby tego, gdyby właścicielami waszych stacji było nie dwóch, lecz np. pięciu graczy. Oczywiście, poważnych, równorzędnych, bo małe prywatne stacje to zupełnie inna półka.Płocczanie zastanawiają się, czy w ich mieście nie ma zmowy cenowej. Nie mogą zrozumieć, jak to możliwe, że na stacjach konkurujących ze sobą koncernów cena wciąż jest taka sama.
- Owszem, powinien to sprawdzić Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Niestety, jest to instytucja bardzo mało skuteczna. Sam prowadziłem trzy sprawy przeciwko Orlenowi, więc widziałem, jak słabość i UOKiK i całego polskiego państwa wychodzi wszystkimi dziurami. Powtarzam to jeszcze raz: za bardzo chroni się monopolistę.Płocczanie zbuntowali się przeciw cenom paliw parę lat temu. Aby złamać monopol, ratusz otworzył na bazie Komunikacji Miejskiej tzw. tanią stację paliw. Ceny są na niej niższe o 20-30 gr.
- Może to pana zdziwi, ale uważam, że to nie jest dobre rozwiązanie. Robiąc tak, władze miasta popełniają grzech populizmu. Bo czy jedna tańsza stacja może wpłynąć na obniżenie cen w całym mieście? W żadnym wypadku. Najważniejsze są tu odpowiednie ogólne regulacje, nastawienie urzędu miasta na różnicowanie rynku. Miernikiem tego jest liczba pozwoleń wydanych różnym, podkreślam, różnym firmom na prowadzenie stacji. Miasto, zezwalając jednemu graczowi na monopolizację, samo przyczynia się do tej drożyzny. To proste: jeśli stacji jest dużo, nie mają szans, by się umówiły. Nie macie tanich stacji przy hipermarketach?Ani jednej.
- I to też jest problem. Słyszy się od czasu do czasu polityków, którzy sprzeciwiają się hipermarketom, tymczasem to ich stacje są doskonałym narzędziem obniżającym ceny. Władzom miast powinno zależeć, by takich tanich stacji było jak najwięcej.Zapytam jeszcze raz: protesty kierowców mają sens?
- A ja jeszcze raz potwierdzam: tak, bo są ostatnią nadzieją na obniżenie dramatycznych cen paliw. Po pierwsze, myli się, kto myśli, że spływają po koncernach jak woda po kaczce. Firmy doznają uszczerbku na swoim drogocennym wizerunku, potrzebują mnóstwo czasu, by zniwelować skutki takiego negatywnego PR. Jest więc nadzieja, nikła, ale jest, że może lokalnie zmienią swoją politykę. Po drugie, protesty uzmysłowią, jak ważne jest zadbanie o konkurencję i walka z monopolem. Po trzecie, może w pewnym momencie kierowcy, którzy dziś atakują koncerny, skierują swój bunt pod adresem państwa. I wymuszą obniżenie podatków paliwowych: akcyzy, opłaty, VAT. Trudno w to uwierzyć, ale benzyna mogłaby kosztować 2,3 zł, gdyby nie ekstrapodatki zawarte w paliwie.Płoccy kierowcy zapowiadają, że ich następnym krokiem może być próba całkowitego bojkotu, np. przez kilka dni, jednej wybranej stacji paliwowej. Czy takie posunięcie może wpłynąć na politykę cenową konkretnej stacji i Orlenu?
- Jeśli ostrze protestu zostanie skierowane wyraźnie przeciw jednej firmie, może okazać się skuteczne, ponieważ szkody dla wizerunku firmy mogą być znacznie wyższe niż kilkanaście groszy na litrze paliw. Ograniczenie zysków w jednym miejscu może zaowocować obroną marki firmy.

- - - - -
Publikacja: Gazeta Wyborcza Płock
Rozmawiał Arkadiusz Adamkowski
2008-01-30
Fot. Kamil Wróblewski / TOK FM
- skomentujesz?
- czytano: 2285
Wykop
LinkedIn
Twitter
Wyślij znajomemu








Komentarze
10 komentarzyChciałbym zaapelować do pracowników i ajentów stacji paliw o pomoc w zorganizowaniu związków zawodowych.
Myślę, że to bardzo dobry czas na podjęcie "spraw we własne ręce" ;-)
Wierzę, że jeśli klientom udało się zjednoczyć i zorganizować akcję, to pracownikom, też to wreszcie się uda.
Zainteresowanych proszę o kontakt.
Serdecznie pozdrawiam !
Robert Rączka
robert.raczka@wp.pl
Ten "mikrofonista" na zdjęciu powyżej, to Pan, Panie Andrzeju?
Niech Pan likwiduje tą brodę bo ona psuje mi cały obraz.
Ale prawda jest okrutna :-)
- - - - - -
Andrzej Szczęśniak
Panie Andrzeju,
Ja dopiero teraz zauważyłem, że na tym swoim "wizytowym" zdjęciu też ma Pan brodę. To mienia postać rzeczy.
Protest kierowców w Płocku:
Kierowcy z Płocka, którzy ponownie protestowali dziś przeciwko - ich zdaniem - zbyt wysokim cenom paliw na stacjach PKN Orlen w tym mieście, chcą by do kolejnej akcji, planowanej na 16 lutego, przyłączyli się posiadacze aut w innych polskich miastach.
Pierwszy protest płoccy kierowcy zorganizowali na trzech stacjach PKN Orlen 19 stycznia. Wzięło w nim udział około 100 osób. Akcja polegała na tankowaniu jak najmniejszej ilości paliwa, najwyżej za kilkadziesiąt groszy i na płaceniu monetami o najniższym nominale.
- Chcielibyśmy zaapelować do wszystkich kierowców w Polsce i umówić się z nimi, że za dwa tygodnie, 16 lutego, powtórzymy akcję w Płocku, ale też w innych miastach. Zjawimy się wtedy na stacjach PKN Orlen o tej samej porze, czyli o godz. 16. - powiedział jeden z organizatorów protestu Arkadiusz Gmurczyk.
Ps. Koncerny paliwowe lepiej działają po skutecznej krytyce społecznej ( akcji protestacyjnej) a jesli grupa odbiorców się buntuje to otwiera sie wolny rynk ( nie zmonopolizowany)
Ponad 100 kierowców wzięło udział w sobotnim proteście przeciwko wysokim cenom paliwa w Płocku. Płocczanie zablokowali ruch na trzech stacjach, tankując minimalne ilości paliwa i płacąc za nie monetami o najniższych nominałach.
Protest w Płocku zorganizowali internauci. Sami wydrukowali ulotki, powiadamiali się za pomocą sms-ów i forum internetowego. Zaprosili także media i władze Orlenu. O 16.00 z miejsca zbiórki, za które posłużył parking pod stadionem Wisły Płock, wyruszyło ponad 100 samochodów – każdy z białą kartką za przednią szybą. – Miałem nadzieję na taki odzew. Widzimy, jak wielu płocczan nie godzi się na tak wysokie ceny paliw. Nie jestem zaskoczony, wierzyłem, że się uda. – mówił z satysfakcją Arkadiusz Gmurczyk, jeden z organizatorów.
foto: Paweł Kubicki
Protestujący podzieleni na trzy grupy, z włączonymi klaksonami wjechali na stacje przy ul. Jachowicza, Bielskiej i Wyszogrodzkiej. Pierwszy strajkujący kierowca obsługiwany był około 20 minut. Zatankował wprawdzie za 20 złotych, ale zapłacił jedno i dwugroszówkami. Nalegał, by kasjerka dokładnie policzyła gotówkę. – Specjalnie z okazji tego protestu rozbiłem skarbonkę, do której od kilku tygodni cała rodzina wrzucała grosiaki – śmiał się.
Stacje zablokowane były do 20.00. Kierowcy najczęściej tankowali za 50 groszy lub złotówkę, dopominali się umycia szyb, po czym z reklamówkami monet udawali się do kas, gdzie prosili o fakturę. By dojechać do dystrybutora trzeba było stać w kolejce około godziny, niektórzy powtórzyli niecodzienne tankowanie dwa razy. – To na razie tylko zapowiedź tego, jak zamierzamy zaprotestować jeśli ceny nie ulegną zmianie. Niech będą chociaż zbliżone do krajowej średniej a nie najwyższe. Tu mieszkamy, tu oddychamy powietrzem, które tyle lat truł kombinat, a za to mamy jedne z najwyższych cen paliwa w kraju. To jakaś zmowa! – denerwowali się protestujący kierowcy.
Na stację przy ulicy Jachowicza przybyły władze Orlenu. – Jesteśmy tu po to, żeby z wami rozmawiać – deklarował rzecznik prasowy koncernu, Dawid Piekarz. – Musimy pamiętać, że cena paliwa w większości zależy od surowca czyli ropy, a ta w ostatnich dniach osiągnęła absolutne apogeum. W Płocku paliwo wcale nie jest najdroższe, można wymienić co najmniej kilka miejsc, gdzie jego cena jest wyższa, chociażby Zakopane czy Warszawę. Poza tym cena w danej miejscowości zależy przede wszystkim od rynku, popytu i podaży. W Płocku ceny benzyny są takie same na stacjach Orlen jak i na stacjach innych koncernów. Gdyby, ktoś z nas żądał ceny, która nie byłaby rynkowa, mógłby dość łatwo tę konkurencyjną walkę przegrać – mówił Piekarz.
Kierowców nie zadowoliły wyjaśnienia, które słyszeli już kilkakrotnie. Wielu protestowało przeciwko porównywaniu Płocka z kurortami jak Zakopane, czy stolicą, gdzie zarobki są zdecydowanie większe.
– Skoro Zakopane, to może jeszcze Szczyrk i Krynica Górska – kpili płocczanie.– Czy ceny paliw w Płocku są tu tak wysoki, bo i tak wiecie, że możecie tu sobie na to pozwolić? Dlaczego w Płocku nie ma konkurencji, czemu na rynek nie wejdą inne koncerny takie jak Rafineria Gdańska czy Jet? Czy nasz rynek nie jest dla nich atrakcyjny, czy po prostu im na to nie pozwalacie? W Rzeszowie paliwo jest po 4,17, ale tam jest 8 koncernów. Dlaczego Statoil w Płocku, który także kupuje paliwo od Orlenu nie obniży cen? Czy nie jest tak, dlatego, że nie musi, bo nie ma tu konkurencji albo to po prostu zmowa? – to pytania, które padały najczęściej.
- To, dlaczego nie ma w Płocku większej ilości koncernów to pytanie, które nie może być kierowane do nas, tylko właśnie do koncernów, których przedstawicieli tu dzisiaj nie ma. Ceny paliw są wynikiem zmian na rynku. Nasi analitycy odpowiedzialni za poszczególne regiony otrzymują informacje o cenach u konkurencji i dopiero po wnikliwej analizie ustalają ceny dla poszczególnych miejscowości. Jeśli Orlen podwyższy cenę paliwa, powiedzmy o 5 groszy, możemy być prawie pewni, że zrobią to wszyscy jego konkurenci – mówił William Kozik, dyrektor wykonawczy do spraw sprzedaży detalicznej w PKN Orlen, jednocześnie zaznaczając, że protest w Płocku jest dla niego pewnym rodzajem happeningu.
- Nikt nie zabroni przecież obniżyć cen na Statoilu. Jeśli kierowcy chcą, mogą także tankować na stacji Komunikacji Miejskiej. Nikt nie każe im tankować na stacjach Orlen. Nie ma tu żadnej zmowy. Przecież wszyscy wiemy, że takie metody są karalne a UOKiK (Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów) patrzy nam na ręce dość skrupulatnie i wnikliwie. Skoro żaden koncern nie obniża w mieście ceny, dowodzi to tego, że ta cena jest w nim właśnie ceną rynkową – tłumaczył rzecznik PKN Orlen.
Kierowcy poruszyli także problem transportu paliwa i jego wpływ na cenę. – Nie przeceniajmy kosztów transportu jako czynnika decydującego o cenie paliwa – usłyszeli od Dawida Piekarza.
- Odebraliśmy te wypowiedzi jak unik władz Orlenu – powiedział Daniel, jeden z kierowców.
Marta Kowalska - Naszemiasto
21.01.2008
Ponowny protest miał identyczną formę. Tym razem uczestniczyło w nim około 60 kierowców. Jak poprzednio byli to w większości ludzie młodzi, którzy wcześniej umawiali się przez pocztę elektroniczną lub wysyłając sms-y.
Gmurczyk zaznaczył, że protestujący płoccy kierowcy nadal nie otrzymali satysfakcjonującej odpowiedzi na pytanie, dlaczego w ich mieście, w którym znajduje się siedziba PKN Orlen, na stacjach tej spółki ceny paliw są wyższe niż w innych regionach kraju.
"Wyjaśnienia przedstawicieli PKN Orlen podczas ostatniego protestu, że o cenach na stacjach tej spółki decyduje rynek, nie były zadowalające. Te stacje zlokalizowane są w odległości kilku kilometrów od rafinerii, a ceny są tam wyższe niż w innych miastach w kraju. Nie wiemy nadal, dlaczego tak jest i dlatego zdecydowaliśmy się kontynuować akcję" - oświadczył Gmurczyk.
Komentując protest płockich kierowców i zapowiedź jego rozszerzenia, rzecznik prasowy PKN Orlen Dawid Piekarz ocenił, że spółka ta nie jest adresatem tego typu akcji. Wyraził zarazem zdziwienie, że płoccy kierowcy inicjują działania, które szkodzą wizerunkowi spółki.
PAP 2008-02-02
Z prawa antymonopolowego (wybrane cytaty)
Nieskuteczność i nieefektywność konkurencji przedsiębiorców hurtowych wynikała przede wszystkim z faktu ukształtowania się przewagi konkurencyjnej Koncernu wobec konkurentów na rynku paliw z racji jego wcześniej dokonanej ekspansji gospodarczej, powodującej aktywność na wszystkich możliwych szczeblach dystrybucyjnych obrotu paliwem.
Jeżeli zatem przedsiębiorca, mający pozycję dominującą na określonym rynku hurtowym, posługuje się systemem cen jednolitych na tym rynku, to działanie takie nie stanowi przejawu niedopuszczalnej praktyki monopolistycznej przewidzianej w art. 5 ust. 1 pkt 5 u.p.p.m., gdy przedsiębiorca stosujący ceny jednolite uzyskał stan przewagi konkurencyjnej nad konkurentami z racji uczestniczenia we wszystkich szczeblach obrotu towarowego.
PYTANIA POMOCNICZE
1. Czy PKN Orlen ma pozycje dominujacą
2. Czy konsument dostrzega przejawy niedpuszczalnej konkurencji?
3. Dlaczego UOKiK skutecznie nie zapobiega sytuacji eksploracji rynku przez zmowe monopolową?
CYTAT
-----
lex brevem esse oportet quo facilius ab imperitis teneatur - przepis prawny powinien być zwięzły, aby ludzie z nim nie obeznani tym łatwiej go przestrzegali, łatwiej mogli go zapamiętać
Tylko współczuć tych cen...
U nas ceny też są bardzo wysokie, jednak przy wizytach kogoś z Płocka - zwłaszcza w sezonie letnim (ceny osiągają wtedy na naszej stacji rekordowe wysokości) słyszy się zawsze niedowierzanie... że nasze ceny są niskie... 98 (teraz Verva) w cenie płockiej 95.
Reszta Polski oczywiście na nasze ceny narzeka, wręcz dochodzi często do bardzo niemiłych sytuacji, wyzwisk... Jednak my - pracownicy NIE PKN ORLEN S.A. jesteśmy na to uodpornieni, otrzymujemy "godną" minimalną zapłatę, dlatego gdy ktoś nam daje w pysk, musimy go przeprosić, i nadstawić drugi policzek.
A co do strategii cenowej PKN'u, to wiele razy byłem świadkiem, gdy kierowcy tankowali tylko tyle, aby dojechać do następnej stacji. Niektórzy - z transportu, w ogóle rezygnowali z Orlenu.
Jednego dnia doszło do tego, że niepotrzebny był żaden protest... Cena sama "zaprotestowała"...