rozmowa z Andrzejem Szcześniakiem w Gościu Niedzielnym
Przemysław Kucharczak: Zbliża się majowy weekend, czas wyjazdów. Czy podwyżka cen paliw nie jest wykorzystaniem przymusowej sytuacji właścicieli samochodów?
Andrzej Szczęśniak: – Nie, ceny naszych paliw zależą od cen na rynkach światowych. A tam ropa gwałtownie drożeje, głównie ze względu na wprowadzenie biopaliw na rynku amerykańskim. Tamtejsze rafinerie muszą się do tego przygotować i są remontowane.
A nasze stacje nie wykorzystują tej sytuacji? Nie podnoszą cen bardziej, niż są zmuszone?
Nie. Myślę, że wręcz przeciwnie. Na polskim rynku stacji paliw mamy do czynienia z wojną cenową. Powstały stacje hipermarketowe, które sprzedają tanio, z groszowymi marżami. Dlatego inne stacje przeciwdziałają ucieczce klientów i obniżają ceny. W chwili, w której prowadzimy tę rozmowę, etylina 95 kosztuje średnio 4,05 zł. Gdyby nie było tej wojny cenowej pomiędzy stacjami, kosztowałaby już 4,20 lub 4,25 zł.
Widzę problem raczej gdzie indziej. Otóż mamy ropę z Rosji po korzystnych cenach. Jednak ta nasza przewaga w ogóle nie znajduje odzwierciedlenia na rynku, ponieważ ceny w Polsce są kształtowane według cen na świecie. Różnicę w cenie między tańszą ropą rosyjską a cenami światowymi zabierają do kieszeni rafinerie. Mogą to robić, bo mają monopolistyczną pozycję. Dlatego płacimy więcej za paliwa. To choroba polskiego rynku paliw.
Jak ją można wyleczyć?
– Przez wpuszczenie na polski rynek konkurencji. Niestety, w Polsce zwyciężył przeciwny pogląd, że rynek trzeba konsolidować. Teraz dyskutuje się nawet o połączeniu Orlenu i Lotosu. Mimo że Orlen ma aż 70 procent rynku. Dla porównania: organizacja OPEC kontroluje tylko 40 procent światowego rynku, a trzęsie nim, jak chce... Trzeba zacząć powoli wpuszczać na polski rynek innych graczy, żeby zmuszać polskich producentów paliw do wysiłku, do zabiegania o klienta. Bo prędzej czy później gracze z zewnątrz i tak do nas wejdą. Ale wtedy rodzime firmy paliwowe, przyzwyczajone, że państwo dokarmia je z buteleczki, mogą się przewrócić.
Wracając do dzisiejszych cen benzyny: co będzie dalej?
– Sądzę, że po 1 maja ceny się ustabilizują. Dojdą do poziomu około 4,20 zł za litr E95. I takie ceny powinny się już utrzymać w sezonie wakacyjnym, jeśli nie stanie się nic wielkiego. Jeśli na przykład nie wybuchnie nowa wojna w Zatoce Perskiej.

Andrzej Szcześniak, pełnomocnik prezydium Polskiej Organizacji Gazu Płynnego, ekspert rynku paliw
artykuł z numeru 17/2006 23-04-2006
fot. FORUM/Zaranek
- skomentujesz?
- czytano: 1820
Wykop
LinkedIn
Twitter
Wyślij znajomemu








Komentarze
8 godz 58 min temu
14 godz 35 min temu
21 godz 56 min temu
23 godz 23 min temu
23 godz 39 min temu
1 dzień 26 min temu
1 dzień 31 min temu
1 dzień 13 godz temu
1 dzień 15 godz temu
1 dzień 22 godz temu