Dostęp do złóż za dostęp do rynku

28 kwiecień, 2006 - 21:20

Niemcy i Rosjanie na najwyższym szczycie (Merkel i Putin) dobijają targu.

Gazeta Wyborcza donosi:

cytat:
BASF jako pierwszy zachodni koncern, z którym Gazprom podzielił się złożami gazu, obejmie 25 proc. bez jednej akcji z prawem głosu i 10 proc. akcji bez prawa głosu w należącej do Gazpromu spółce Siewiernieftiegazprom. Od 2008 r. zacznie ona eksploatację złóż Jużnorusskoje na Syberii (600 mld m3 gazu).

Rosjanie zwiększą w zamian z 35 do 50 proc. bez jednej akcji udziały w spółce Wingas, jednej z największych firm gazowniczych w Niemczech. BASF i Gazprom uzgodniły już utworzenie spółki Wingas Europa, która będzie handlować rosyjskim gazem poza Niemcami. Dodatkowo za gaz z Syberii BASF da Rosjanom udziały w spółce, która ma prawo do złóż ropy i gazu w Libii.


Zachodnim firmom potrzeba jak powietrza dostępu do nowych złóż węglowodrów. Rosja na swoich warunkach (nie chce podpisać Karty Energetycznej) dopuszcza dobrych kontrahentów do tego wielkiego plastra miodu, schowanego pod wieczną zmarzliną syberyjską. W zamian za tak dobre traktowanie ich na rynku niemieckim, gdzie nabierają doświadczenia w rynkowych warunkach konkurencji, Niemcy otrzymują ten dostęp jako pierwsi. Gazprom zaś dostaje gotówkę i zasilenie finansowe w bardzo kosztownych inwestycjach. Obustronne korzyści.

Rosjanie domagają się od reszty Europy poważnego traktowania.

cytat:
Prezydent Rosji narzekał na "próby ograniczania" ekspansji rosyjskich koncernów w Europie. Tłumaczył, że naciski UE na Rosję i Gazprom zmuszają Moskwę do szukania nowych rynków zbytu dla rosyjskiej ropy naftowej i gazu.

Po podpisaniu jeszcze kilku innych umów gospodarczych rozpromienieni berlińscy dyplomaci zapewniali dziennikarzy z Niemiec, że "europejsko-rosyjskie spory polityczne nie zaważyły na partnerstwie strategicznym z Rosją".

Trudno się dziwić, że "narzekał". Jeśli Zachód chce dostęopu do złóż, wprowadzenia konkurencji, przejrzystości (które mają zwiększyć bezpieczeństwo dostaw z Rosji), a Rosja powoli te warunki spełnia, to dlaczego nie ma się upominać o umożliwienie jej wejścia na rynki europejskie?

I fragment, w który powinni się wczytać nasi politycy: "europejsko-rosyjskie spory polityczne nie zaważyły na partnerstwie strategicznym z Rosją". Dobrze że nie zaważyły. Niemcy mają przecież z Rosją czy ze Związkiem Radzieckim niewiele mniejsze, a może nawet większe od naszych "rachunki krzywd". Jednak te nie zaciemniają im umysłów i nie blokują możliwości zrobienia dobrych interesów energetycznych. Takiej jasności myślenia o gospodarce życzę naszym kochanym władzom.

I żeby najwyższe delegacje polityków jeździły z polskimi firmami i wspierały je przy podpisywaniu kontraktów. Bo dawno o czymś takim nie słyszałem.

Subskrypcja RSS
Subskrypcja RSS