Dzisiaj w TVN 24:
Przykro nam, flash nie działa.
Nagranie dzięki TVN 24
Francja zamierza zaproponować swoim europejskim partnerom, by rozważyli ograniczenie podatku VAT na paliwa. Według Sarkozy'ego, obniżenie podatku VAT pomogłoby zrównoważyć ceny drogiego surowca. Kraje członkowskie nie mogą sobie samodzielnie ustalać wysokości stawek podatku VAT - zharmonizowany rynek wymaga zatem od państw jednomyślności przy podejmowaniu decyzji. Tymczasem Komisja Europejska krytykuje propozycję prezydenta Francji.
Pomysł francuskiego prezydenta zdziwił Andrzeja Szcześniaka. Gdyby jednak wszedł w życie, cena paliwa mocno poszłaby w dół. - Benzyna bez podatków kosztuje 1,80 zł. A na stacji za litr płacimy 4,6 - 4,8 zł. Różnicę, czyli te 3 zł na litrze zabiera państwo - wyliczył Szcześniak.
A ceny ropy i tak pną się w górę
- Kiedy ta drożyzna się zatrzyma, nie wiadomo - mówił Szcześniak. Wyjaśnił, że wynika ona nie z kryzysu na rynku ropy a na rynku finansowym. - Są zapasy tego surowca, nie ma natężeń politycznych, bo przecież nikt nie wspominał ostatnio o wojnie z Iranem. Za to nie bez wpływu pozostają inwestycje w rynek paliw. Te inwestycje windują cenę ropy do niewyobrażalnych do tej pory poziomów - stwierdził ekspert.
Jeszcze kilka słów:
Przykro nam, flash nie działa.
I jeszcze kilka słów o cenach dla pani Elżbiety Sobańskiej z Głosu Wielkopolskiego:
Istnieją dwie poważne przyczyny gwałtownego wzrostu cen paliwa. Jedną z nich są rosnące ceny ropy naftowej. Obecnie ceny za baryłkę wynoszą ponad 130 dolarów, na co wpływa przede wszystkim kryzys finansowy w USA, który doprowadził na tym rynku do spekulacji wielkich instytucji finansowych (np. funduszy hedgingowych). Niektórzy analitycy twierdzą nawet, że cena wzrośnie do 150 dolarów za baryłkę. Pamiętajmy jednak, że to nie oznacza popytu na samą ropę, ale na przyszłe kontrakty.
Druga przyczyna to rosnące zapotrzebowanie na olej napędowy, czyli diesel. Jest ono tak duże, co sprawia że ilość paliwa nie jest wystarczająca. Dopóki moda na diesel utrzymywała się głównie w Europie, to olej napędowy wystarczał, ale odkąd dołączyła Azja, to zaczęło go brakować. W Polsce np. dwa razy częściej używamy diesla niż benzyny. Teraz litr diesla kosztuje (bez podatków) 2,40 zł, a ropy naftowej 1,80 zł, podczas gdy litr benzyny wynosi 1,84 zł. Nikt nie chce benzyny, więc zarobek dla rafinerii wynosi zaledwie 4 grosze.
Nie można jednoznacznie powiedzieć, że w najbliższym czasie cena paliwa przekroczy 5 zł, jest to wróżenie z fusów. Gdy baryłkę ropy naftowej wynosi 130 dolarów, to już jest to cena absurdalna. Rynki opanował szał, równie dobrze może okazać się, że cena litra benzyny spadnie poniżej 4 zł, gdyby pękła spekulacyjna bańka naftowa. Ta bańka przypomina bańkę internetową sprzed 8 lat, a spowodowana jest ucieczką wielkich kapitałów z rynku akcji, gdzie tracą, na rynki towarowe, w tym na rynek ropy naftowej – największy i najbardziej płynny.
Obawiam się jednak o ceny diesla, zwłaszcza że jest to paliwo gospodarki - wzrost ceny tego paliwa przekłada się na inne produkty. Kierowcy nie mają bowiem alternatywy. Co prawda biopaliwa są tańsze od diesla, różnica w cenach wynosi nawet 30 gr, ale to może być tylko chwilowa różnica,a poza tym – trzeba mieć dostosowany do biopaliw silnik.
- skomentujesz?
- czytano: 2011
Wykop
LinkedIn
Twitter
Wyślij znajomemu







