Spotkanie w Jeddah nie było typowym spotkaniem Organizacji Państw Eksporterów Ropy Naftowej OPEC. Było to spotkanie świata producentów ropy i jej konsumentów. Ciekawe jest więc, jak wyglądają różnice zdań i poglądów.

Pierwszą poważną różnicą jest odpowiedź na pytanie: Co jest przyczyną wysokich cen ropy?
Zachód stawia tezę, że to brak ropy jest powodem wzrostu cen. Samuel W. Bodman, amerykański sekretarz ds. energii, reprezentujący największego konsumenta (1/4 światowej ropy) powtórzył: "niewystarczające wydobycie ropy naftowej podnosi ceny" ("insufficient oil production is driving the soaring crude prices"). Stwierdził, że brak jednego procenta ropy na rynku potrafi podnieść ceny o 20% ("In the absence of any additional crude supply, for every 1 percent of crude demand, we will expect a 20 percent increase in price in order to balance the market," he said").
Powtarzanie, że producenci mają zainwestować miliardy dolarów, żeby ceny spadły, jest dość kuriozalnym zjawiskiem. Ale gdy amerykański Senat grozi OPEC ściganiem za zmowę producentów, to pojawiają się nowe tony groźby, której jednak dzisiaj Zachód nie jest chyba w stanie zrealizować. A kraje arabskie dobrze pamiętają kryzys końca lat 90-tych, gdy ropa kosztowała poniżej 10 $/bbl.
Państwa OPEC stawiają nacisk na sytuację rynków finansowych świata Zachodu i spekulację jako zasadnicze powody wzrostu cen. Podstawowe pytanie, które zadają: co się stało od sierpnia 2007r. (gdy ropa kosztowała 70$/b), że cena ropy podwoiła się? Nie ma żadnego czynnika fundamentalnego, który mógłby wyjaśnić taką zmianę. Za to czynniki finansowe są dość widoczne. OPEC (w odróżnieniu od Międzynarodowej Agencji Energii (IEA) i amerykańskiej Agencji Informacji Energetycznej (EIA)) co miesiąc w wydaniu swojego "Monthly Oil Market Report" analizuje sytuację na rynku futures i generalnie an rynku commodities. Wnioski z tych analiz są interesujące i aż dziw, że tak poważne zachodnie instytucje nie analizują tej sytuacji (przynajmniej nic nie publikują).
Samuel Bodman odpowiadał wprost na takie tezy: "nie ma dowodów, że spekulanci windują ceny" ("there is no evidence that we can find that speculators are driving futures prices"). Czyli zdecydowana różnica zdań nie została przełamana.
Ciekawą (choć chyba tylko z zachodniego punktu widzenia) ofertę przedstawił krajom OPEC brytyjski premier Gordon Brown. Zaproponował krajom producentom, aby zainwestowali w paliwa odnawialne (a także nuklearne). Byłoby lepiej, "gdybyśmy skończyli tę grę o sumie zerowej między producentami i konsumentami, na której "nikt nie zyskuje" - stwierdził.
Oczywiście Europa od dawna mówi, że zyskiem z wejścia w energię odnawialną jest przewaga technologiczna, jaką zdobywają firmy europejskie opanowując technologie, które mogą być zastosowane na skalę globalną. Pytanie tylko: kto zechce ponosić tak kosztowne inwestycje, by potem potem otrzymywać dużo droższą energię? Dlatego takie propozycje spotyka jedynie uprzejmy uśmiech zarówno ze strony Chińczyków jak i państw OPEC. Wolą oni gdzie indziej zainwestować swoje biliony dochodów z eksportu czarnego złota. Myślę, że "przyjemność" inwestowania w energię odnawialną pozostawią bogatym krajom Zachodu... skoro chcą wydawać pieniądze na takie cele...
Jednak premier Brown zaoferował także coś więcej: "W Brytania i i inni konsumenci ropy powinni otworzyć swoje rynki na inwestycje krajów producentów". To znacząca zmiana tonu. Stosunki między Zachodem a producentami ropy wciąż są zabarwione wspomnieniem szoku z 1973 roku. Jeszcze 2 lata temu, gdy Gazprom chciał zainwestować w brytyjskiego giganta energetycznego Centrica Plc - rząd brytyjski był bardzo nieprzychylny, zapowiadał poważne kontrole inwestycji, a sam Gordon Brown mówił, że inwestor musi zapewnić wszelkie "aspekty bezpieczeństwa".
Efekty tego szczytu będą z pewnością niewielkie. Jednak Arabia Saudyjska - swing producer OPEC - już zwiększyła w maju wydobycie (o 300 tys b/d) i planuje dodać na rynek kolejne 200 tysięcy. Saudyjczycy dodają niewielkie ilości, gdyż napotykają opór ze strony bardziej radykalnych członków - Iran i Libia wciąż powtarzają, że tak wysokie ceny to wina Zachodu. Jednak Arabia Saudyjska jest przygotowana, by w 2012 roku wydobywać 12,5 mln /d (dzisiaj 9,45 mln).
Czy to znajdzie swoje odzwierciedlenie w cenach ropy? Wątpliwe. Na ceny ropy nie działają od dłuższego czasu żadne sygnały - ani popytowe (spadek konsumpcji w USA, zapowiedź znacznie mniejszego wzrostu konsumpcji światowej IEA) ani podażowe (dodatkowe 500 tys. baryłek we wrześniu "spowodowało" wzrost cen ropy o kilkanaście dolarów).
- skomentujesz?
- czytano: 1290
Wykop
LinkedIn
Twitter
Wyślij znajomemu








Komentarze
6 komentarzyNa zaproszenie Saudyjczyków do położonej nad Morzem Czerwonym Dżuddy zjechali przedstawiciele 36 krajów, 22 towarzystw naftowych i siedmiu organizacji międzynarodowych, aby wspólnie szukać remedium na rekordowe ceny ropy naftowej.
Przerażony rosnącymi cenami ropy George Bush wezwał wczoraj Kongres, by znieść obowiązujący od ćwierć wieku zakaz wiercenia ropy i gazu u wybrzeży USA.
Zakaz Kongres wprowadził w 1982 r. z powodów ekologicznych. W 1990 r. wsparł go ukazem prezydenckim ojciec obecnego prezydenta - George Bush senior. Ropy nie można wydobywać w pasie od 2 do 100 lub 200 mil od wybrzeża.
Od czasu, gdy rok temu ceny paliw zaczęły gwałtownie rosnąć, amerykański biznes i duża część Partii Republikańskiej zaczęły wzywać do zniesienia zakazu. Gdy go nakładano, USA importowały jedną trzecią potrzebnej im ropy, dziś importują niemal dwa razy więcej.
U wybrzeży znajdują się złoża 16 mld baryłek ropy, czyli ok. 21 proc. zasobów USA. Konserwatyści podkreślają, że wiele państw na świecie, w tym Wielka Brytania czy Norwegia, wiercą u swych wybrzeży. Jako najbardziej denerwujący dają przykład Cieśniny Florydzkiej, gdzie wydobywają ropę Kubańczycy, a Amerykanie nie mogą.
Zdaniem Arabii ceny ropy rosną z powodu "różnych czynników popytu i podaży" oraz "wpływu na rynek ropy, jaki mają brak stabilności politycznej i spekulacje". Dotychczas Arabia Saudyjska winą za galopujące ceny ropy obarczała spekulację oraz słabość amerykańskiej waluty.
Zdaniem analityków i przedstawicieli branży, szczyt może również pogłębić rozłam w OPEC.
Wenezuela poinformowała w czwartek, że zignoruje niedzielny szczyt w Dżudda, co ujawniło coraz większe podziały wewnątrz kartelu w związku z jednostronną decyzją Arabii Saudyjskiej o zwołaniu szczytu i zwiększeniu produkcji. - Jesteśmy zdania, iż wszystkie kwestie dotyczące produkcji powinny być przedyskutowane we wrześniu podczas najbliższego szczytu państw OPEC - powiedział Rafael Ramirez, wenezuelski minister do spraw ropy energii.
Wenezuela jest jednym z ważniejszych państw członkowskich OPEC, chociaż podczas rządów populistycznego prezydenta, Hugo Cháveza, jej produkcja ropy ucierpiała.
Iran, drugi największy producent OPEC, również jest zaniepokojony postawą Arabii Saudyjskiej. Mohammad Ali Khatibi, przedstawiciel kraju w kartelu, nazwał w tym tygodniu każdą unilateralną decyzję o zwiększeniu produkcji "złym posunięciem".
Wydaje się, że ludzie są nieco źli na Arabię Saudyjską za podejmowanie jednostronnych decyzji. Gdyby to OPEC ogłosił zwiększenie produkcji, to miałoby to dużo większy wpływ - powiedział jeden z przedstawicieli branży. - Jeśli Wenezuela nie pojawi się w Dżudda, a Iran nie zechce zwiększyć produkcji, sytuacja będzie bardzo trudna.
Autorzy: Javier Blas, Carola Hoyos
© The Financial Times Limited 2008
Konkluzja
============
Wenezuela i Iran chcą wykorzystać OPEC jako "broń naftową" przeciwko państwom Zachodu, stąd te nieporozumienia a UE jest posadzana o przechwecenie rozliczeń wg. parytetu EURO
Pozdrawiam
Wojtek
Czy Państwo możecie mi wskazać chociaż jednego "kogoś" któremu naprawdę zależy na obniżeniu ceny ropy i gazu - z wyjątkiem, oczywiście, tych - którzy muszą za nią płacic, z własnej kieszeni, na stacji benzynowej ?
Dochodzi do takiego absurdu, że u nas w Kebeku oficjalne biuro od energii ustala minimalną cenę benzyny poniżej której stacjom benzynowym nie wolno jej sprzedawać ... fajne, co?
Według moich obserwacji, wiodącym - oczywiście w górę, jest tak zwany WTI z Teksasu ...
Sprawa się "rypnie" - jak więcej ludzi się przerzuci na rowery ... tylko - trzeba je coraz lepiej przypinać - jeśli się nie chce wracac do domu - na piechotę ...
Oczekując na pryśnięcie tejże i także nadmuchiwanej bańki - pozdrawiam
Gucio z Montrealu
Król Arabii Saudyjskiej Abdullah powiedział Sekretarzowi Generalnemu ONZ Ban Ki-moon ostatnią niedzielę, że królestwo będzie czynić wszystko, co może wnieść do obniżki "rażąco wysokich" cen ropy naftowej do "odpowiedniego poziomu".
Simon Webb Reuters
http://www.reuters.com/article/topNews/i...
"Spotkanie było nieco rozczarowujące," powiedział europejski dyplomata. "Jedynym producentem, który przyszedł z jakichkolwiek konkretną propozycją była Arabia Saudyjska - wszystkich innych producentów tylko w mętne oświadczenia na temat przyszłych planów zdolności."
Rijad będzie zwiększał produkcję do 9,7 milionów baryłek dziennie (BPD) w lipcu, jej najwyższy kurs w dziesięcioleci, i jest gotowa iść jeszcze wyższe. Ale króleski minister ropy powiedział, że było mało prawdopodobne, aby ceny cool (w porzadku). "Jestem przekonany, że podaż i popyt sald i poziomu produkcji ropy naftowej nie są głównym motorem obecnej sytuacji na rynku i że rynki są już zaopatrzone," powiedział minister Ali al-Naimi
YAHOO News
http://news.yahoo.com/s/nm/20080622/bs_n...
KOMENTARZ
---------
Potwierdziło się zdanie wygłoszone przed szczytem cyt. "Zdaniem analityków i przedstawicieli branży, szczyt może również pogłębić rozłam w OPEC".
Leading oil exporters have gathered at a summit in Saudi Arabia to tackle the crisis. But oil producers are at war with market speculators over the future of the problem. So what is the solution?