W mediach rozniosły się informacje 1 o konflikcie między Rosją (Gazpromem) a Białorusią w sprawie cen gazu. Chyba zaczął się sezon ogórkowy... Ale Białoruś to dla polskiej polityki energetycznej poważne wyzwanie, więc powinniśmy trzymać rękę na pulsie w sprawach stosunków naszych sąsiadów z Rosją.
Nie ma jeszcze konfliktu, to raczej spór na temat ceny i płatności, które są zwykle przy ustalaniu warunków na najbliższe miesiące czy lata. Tak jak Rosja negocjuje już z Ukrainą warunki na przyszły rok, tak z Białorusią negocjacji formalnie nie potrzeba, gdyż obowiązuje umowa sprzed półtora roku. Wg niej Białoruś powinna płacić 67% ceny polskiej. Jeśli przyjąć cenę podawaną przez Aleksieja Millera - 410 $/1000 m3, to Białoruś powinna płacić 275 $, a nie 119 $, tak jak dzisiaj. Widać więc jasno, że nie o te drobne 9$ tutaj chodzi, tylko o znacznie poważniejsze sprawy.
Cena dla Białorusi jest już ostatnim przykładem, jak wyglądała polityka zaopatrywania krajów byłego Związku Radzieckiego w tańszy gaz (czy "subsydiowania", jak określają to Rosjanie). Odchodzenie od tych cen jest powodem ogromnych konfliktów i napięć między Gazpromem (i Rosją) a krajami ościennymi.
Przykład konfliktu z Ukraina na przełomie 2005/2006 r. sam się nasuwa. Ale właśnie Ukraina jest dla Rosji ostrzeżeniem, które zapobiega zbyt ostremu traktowaniu sąsiada. Widmo "pomarańczowej Białorusi" jest ciągle żywe. Rządy prezydenta Łukaszenki (ze wszystkimi swoimi słabościami) to jednak jedyny sojusznik Rosji w postradzieckiej przestrzeni. Tylko tam język rosyjski jest językiem oficjalnym, a państwo oficjalnie deklaruje, że nie nie chce wejść do NATO. Antyrosyjskie elity w Kijowie wystarczająco napsuły krwi w Moskwie, by ryzykować powtórzenie tego scenariusza z Mińskiem.
Białorusi pogarszają pozycję wobec Rosji sytuację sankcje, które wprowadziło USA, blokując w listopadzie konta państwowej firmie "BiełNieftieChim". Niewiele utrudnia to funkcjonowanie przedsiębiorstwa, jednak jeśli przyłączą się do tych sankcji kraje europejskie, sytuacja będzie groźna. Wie o tym prezydent Łukaszenko i wysłał odpowiedni sygnał, zapowiadając, że pod takim naciskiem Białoruś może stać się nieprzewidywalna i na przykład zablokować dostawy rosyjskiej ropy czy gazu 2.
Rosja w takich sytuacjach przypomina o swoich atutach, ot choćby możliwości przekierowania eksportu ropy z rurociągu Przyjaźń do swoich portów nad Bałtykiem3. Projekt co prawda powstał jako odpowiedź na kryzys przełomu 2006/2007 roku, a jego biznesowe podstawy są dość wątpliwe, ale jednak jest doskonały, by leżeć na półce i w postaci przygotowanych projektów służyć jako argument w momentach negocjacji.
Prezydent Łukaszenko stara się zachować niezależność Białorusi grając między Rosją a Zachodem, choć ma duże skłonności do takich egzotycznych sojuszników jak prezydent Chavez. Jeśli jednak Europa pójdzie śladami USA i zastosuje sankcje - skutek będzie oczywisty. Białoruś zostanie wepchnięta w sojusz z Rosją, a tylko od umiejętności negocjacyjnych Aleksandra Łukaszenki 4 będzie zależało, jaką dozę suwerenności zachowa. Są one duże, jeśli oceniać po rezultatach (119 $ wobec 179,5$ dla Ukrainy i 419 $ dla Europy), jednak styl i chwyty dla niektórych są nie do przyjęcia.
Polska nie może się chyba zdecydować. Raczej szarpie się między atlantyckimi zobowiązaniami sojuszniczymi a polityką lepszego sąsiedztwa. Wypowiedzi ministra Stachańczyka 5 to jaskółka, ale wciąż nie przełamuje to podstawowej wady polskiej polityki wschodniej: braku realizmu i konsekwencji. Przemyślenie i poprawa stosunków energetycznych na linii Moskwa - Mińsk - Warszaw - Berlin (czytaj Bruksela) może przynieść wymierne korzyści. Kontynuowanie dzisiejszej polityki dywersyfikacji będzie jedynie pogłębiać dotychczasowe straty 6.

- 1. "Gazprom podniesie ceny dla Białorusi?", "Mińsk walczy z Moskwą o gaz"
- 2. Лукашенко пугает Европу российским газом
- 3. «Транснефть» просит бюджетных денег на нефтепровод в обход Белоруссии
- 4. Energetyczny konflikt Rosji i Białorusi (analiza)
- 5. "Polska chce złagodzenia polityki UE wobec Białorusi"
- 6. Wykład toruński
- skomentujesz?
- czytano: 2648
Wykop
LinkedIn
Twitter
Wyślij znajomemu








Komentarze
8 komentarzyDopłacanie z własnej kieszeni różnicy do cen rynkowych, czyli sprzedaż po sztucznie zaniżonych cenach jest subsydiowaniem i cudzysłów nie jest tu na miejscu. Rosja na prawdę, całkiem realnie subsydiowała latami swoje kraje satelickie.
" Ale właśnie Ukraina jest dla Rosji ostrzeżeniem, które zapobiega zbyt ostremu traktowaniu sąsiada. Widmo "pomarańczowej Białorusi" jest ciągle żywe."
To nie ta chronologia. "Rewolucja" ukraińska nie była wynikiem rosyjskich podwyżek cen nośników energii, bardziej już te podwyżki były wynikiem "rewolucji", bo Rosja nie chciała sdubsydiować wrogiego sobie reżimu.
"Rewolucja" na Białorusi jest mniej realna nie tylko ze wzgl. na inteligentniejszą politykę Rosji(choć pewnie też, bo Moskwa szybko się uczy) ale przede wszystkim, bo dla USA Białoruś nie odgrywa nijak tej roli co kraje "korytarza" naftowo-gazowego z Azji do Europy takie jak Ukraina i Gruzja. "Zdemokratyzowanie" Białorusi nie przyniosłoby (prawie) żadnych wymiernych korzyści, natomiast pogrążyłoby do reszty stosunki z Rosją i uczyniło z niej całkowitego wroga w sprawach dla USA ważnych. Ta stawka się nie opłaca, pragmatycy nie biją piany na próżno.
Dziś ważniejsze od Białorusi jest "demokratyzowane" Mongolii z jej bogatymi złożami leżącymi u bram Rosji i Chin. Dbanie o prawa człowieka w bogatym Tybecie też jest bardziej priorytetowe niż poszerzanie wolności Milinkiewicza i Borys. Na liście "rewolucyjnych" priorytetów Białoruś nie jest w ścisłej czołówce, tak więc dbanie o białoruską opozycję scedowano na niższy szczebel, do Polski.
to była eva15
Z określeniem sprzedaży do dawnych republik po niższych cenach - jako subsydiowania - nie chce mi się zbyt głęboko iść w dyskusję, ale nie do końca bym się zgodził z rosyjskim określeniem. W końcu był to element szerszej polityki, która załamała się kilka lat temu. Jeżeli odrzeć te ceny z kontekstu - to tak - to jest subsydiowanie. Ale to podobna sztuczka, jaką zastosowali ideolodzy "bezpieczeństwa energetycznego". Wypreparowali tylko gaz, ropę z całości stosunków (nawet gospodarczych) i obnosili swoją tezę o "uzależnieniu".
Co do Ukrainy - zgadzam się, widocznie nie dość precyzyjnie to ująłem w tekście.
Białruś jest ważna. Tak dla Rosji jak i Ameryki. Domyka "kordon sanitarny" (jak to mówią Rosjanie ;-) wokół Rosji. Unia (jej część przynajmniej) chce temu zapobiec, stąd duże zainteresowanie np. Niemców wejściem w gospodarkę naszych wschodnich sąsiadów. Tam wszystko przygotowane pod wejście dużego inwestora. Pozwolę sobie przewidywać, że nie będzie to Polska.
A neo-konserwatywna misja "szerzenia demokracji" powoli dogorywa.
Andrzej
P.S. Proszę się zarejestrować, wymagany jedynie e-mail
Nie wiem kto napisał powyższe - świetne streszczenie rozwoju sytuacji (to - p.t. Rosyjskie subsydiowanie a "Rewolucje") - wyczuwam w nim słowiańska logikę myślenia - i może dlatego - jestem nim oczarowany!
Z moich obserwacji wynika (sous toute réserve) że istnieją dwie zasadnicze koncepcje współpracy miedzynarodowej: "wschodnia" i "zachodnia".
"Wschodnią" - representuje głównie Słowiańska Rosja, a "Zachodnią" - głównie Anglo-Sasi ...
"Wschodniej" zależy na rozszerzaniu swoich wpływów przez możliwie przyjazne stosunki z innemi krajami (rozsądny rozdział i przepływ dóbr), a "Zachodniej" - na rozszerzaniu swoich wpływów przez narzucanie swojego sposobu myślenia i (głównie) - finansowego uzależniania.
Celem tego finansowego uzależnienia jest wyłącznie - jednostronny przepływ wypadkowych korzysci.
Z tejże finansowej koncepcji gospodarki i stosunków miedzyludzkich wynika właśnie pojęcie "subsydjowania".
Ustala się w bliżej nieokreślony sposób "cenę" i stara się ją wyegzekwować (na zasadzie - "kup pan cegłe") a jeśli ktoś sprzedaje w/g swoich cen i - niedaj-boże pniżej ustalonych (które należy "wydrzeć"), to - "subsydiuje" ... Siła by pisać,
Pozdrawiam - widzący i rozumujący po swojemu - namolny Gucio ...
Pojęcie sybsydiowanie w wymianie towarowej z zagranicą jest tylko politycznym działaniem zwłaszcza z stojącymi za politykami monopolami "naftowymi" surowcowymi.
Definicja w Wikipedii
====================
Subsydiowanie krzyżowe (eng. cross-subsidy) - zwane też skrośnym, występuje wówczas, gdy przedsiębiorstwo osiąga duży zysk w jednym sektorze gospodarki i przeznacza go na inwestycje w innym sektorze w celu umocnienia swojej pozycji (wtedy wyższe ceny dla jednych odbiorców rekompensują niższe dla innych)
http://pl.wikipedia.org/wiki/Subsydiowan...
Pytanie do Gucia
Z tą cegła to przenośnia do zakręcenia kurka?
Panie Wojciechu!
Strasznie mądrze Pan wyjaśnił to - "ukrzyżowanie subsydiowania". To się "w pale starego inżyniera nie mieści" - co można wymyśleć na temat rozsądnego podejścia do ekonomii i jak ciężko jest się obronić przed takim "bełtaniem w zrównoważonych gospodarczo mózgach".
Co do "cegły" - to dopiero Pan mi to podpowiedział że to można kojarzyć z "zakręcaniem kurka".
Z moich obserwacji wynika, że pojęcie "zakręcania kurka" było (podkreślam - było) obce Wschodniej koncepcji współpracy miedzynarodowej (WKWM), natomiast było od wieków specjalnością Zachodniej koncepcji współpracy międzynarodowej (ZKWM).
Specjalnościa ZKWM były od dawna "blokady ekonomiczne" wszelkiego rodzaju (Rosji przez ~70 lat, Kuby od ~50, Iraku przez ~30, Libji przez ??, Iranu od ?? - itd. itp.) i dlatego też, sądząc po sobie, ZKWM nie może zrozumieć jak to jest możliwe że WKWM załatwia to inaczej - i straszy wszystkich, chcących tego słuchać, że WKWM to zrobi ... co może się, w ramach globalizacji, WKWM-owi wkońcu udzielić ... ;-(
Dlatego też, proponując pomysł Gazostrady jako "Słowiańskiej Alternatywy" Nord Streamu, podkreślałem zalety takiej wspólnej pętli / obwodnicy w miejsce wyjątkowo niepewnej - jednej nitki.
Dlaczego niepewnej? Dlatego że - dla ZKWM jeżeli coś "istotnego" nie służy ich interesom to znaczy że - im "szkodzi", i w ten sposób dostaje się na odpowiednią listę "rzeczy do załatwienia"...
Gazostrada zmniejsza taka "niepewność" - ale jej, całkowicie, nie usuwa. Natomiast ostatnio przyszło mi na myśl - że gdyby Rosjanie przemieścili przewidywaną wytwórnię LNG z północy na zachód od Norwegii i zasilali ją gazem przez tą Gazostradę to, ponieważ spora cześć tego LNG jest przewidziana dla Stanów, zostałaby ona (Gazostrada) zdjęta z listy "szkodliwych" i umieszczona na liście "do ochrony" i w ten sposób - znalazłaby sie pod opieką dwóch - "Aniołów Stróży"... proste? N'est ce pas? ... ;-)
Jak Pan może zauważyć, Panie Wojciechu, namolnemu Guciowi - "wszystko się kojarzy" z Gazostradą ... i znowu Pan Andrzej-Gospodarz - bedzie mnie "sztorcował" ... że odbiegam od tematu ... Więc pozdrawiam i "spadam" - Gucio ...
Chyba Pan nie zaliczył na uczelni- A SZKODA
- ekonomii socjalistycznej
Europa pozostała wierna "podstawowym zasadom socjalizmu" i weszła de facto w okres stagnacji gospodarczej i wysokiego bezrobocia, który trwa do dzisiaj. Mimo to w Europie wolny rynek ciągle jest w defensywie. Dzieje się tak dlatego, że kolektywiści, czyli socjaliści, stworzyli mity dla obrzydzenia ludziom wolnego rynku. I tymi mitami nadal karmią media i społeczeństwa.
Steve Forbes WPROST
----------------------------
Polecam uwadze analizę z czaspisma RUROCIAGI red. WitoldaSt. Michałowskiego z 2004 a jaki aktualny
Polska jest coraz bardziej, w stopniu znacznie przekraczającym margines bezpieczeństwa energetycznego, .uzależnieni od dostaw gazu ziemnego i ropy naftowej z jednego kierunku. Jest to niezgodne z dyrektywami UE.
Dlatego niezależnie od kontynuacji wysiłków zmierzających do uruchomienia magistrali przesyłu kaspijskiej ropy naftowej BAKU-SUPSA-ODESSA-BRODY-PŁOCK- należy rozważyć projekt intensyfikacji dywersyfikacji dostaw poprzez budowę rurociągu z płn. Iraku MOSUL-HOPA. Tym bardziej, że dostawy ropy kaspijskiej w wymaganej rachunkiem ekonomicznym ilości do rurociągu ODESSA-BRODY-PŁOCK są problematyczne.
Coraz wyraźniej również dają o sobie znać określone działania służb usiłujących kontynuować imperialną politykę b.ZSRR. w zakresie zachowania kontroli nie tylko nad obszarami wydobycia ropy naftowej i gazu oraz trasami transportu obu na światowe rynki.
http://www.rurociagi.com/spis_art/2004_1...
Co do zaliczenia - to rzeczywiście - mówiłem zawsze to co myślałem (tak jak i teraz i - nie przestaję za to zbierać - "batów") - i przed październikiem 1956 - oblałem, a po październiku tegoż samego roku, mówiąc to samo - zdałem (i to - zaskakująco dla mnie dobrze). Teraz - odnoszę wrażenie - że wogóle nie wartby mi było iść na egzamin ... bo bym tylko wykładowcę cieżko zdenerwował ... ;-(
Co do pozostania Europy wierną ... to - "coś mi to nie gra" - my, tu po mojej obecnej stronie Atlantyckiej sadzawki, mamy - "wolnego rynku" - "po pachy, czy jak kto woli, powyżej uszu" - to jest to - co zrujnowało ekonomię Północnej Ameryki i teraz do Was dochodzi. Bo to nie jest ani wolny ani rynek tylko - "wolna amerykanka" - która - teraz się dobiera do rozszabrowania Waszej.
Jak Pan widzi - po takim komentarzu - w obecnej sytuacji - długo bym teraz miejsca na Politechnice nie zagrzał ... ;-)
Co do dywersyfikacji ... to - myśli Pan że bezpośrednie dostanie się do źródeł z obejściem amerykańskich pośredników (z ich "wolnorynkowymi cenami") - byłoby teraz możliwe?
Polska ma dosyć własnych zródeł energii i powinna się tak zorganizować - żeby nie musieć innym - za własne bogactwa naturalne, ich cen - płacić.
Co do służb usiłujących ... - to "wart Pac-Pałaca, a Pałac-Paca", z tym, że ruskie - korzystając z pociągnięć "wolnej amerykanki" - nadrabiają szybko swoje siedemdziesięcioletnie zaległości. A u nas - takiego marnotrastwa i braku gospodarności jakie się na codzień widzi - to Demoludom - nawet się nie śniło (ówczesny NIK by wiedział - co należałoby zrobić).
Up! mojej Lepszej Połowie zachciało się jechać na uniwerek - pozdrawiam - Gucio ...
... wróciłem i naniosłem parę poprawek ...
PS - dzięki za link - zobaczę ...