OPEC, czyli dylematy producentów w obliczu recesji

Komentarze

4 komentarzy
Optymista Hugo Chavez z Wenezueli

Prezydent Wenezueli Hugo Chavez wyraził w piątek przekonanie, że Organizacja Krajów Eksportujących Ropę Naftową (OPEC) powinna ustanowić dopuszczalne pasmo wahań cen ropy naftowej, sięgające od 70 do 90 dol. za baryłkę.
Za PAP

wojtek's picture
wojtek, 25 październik, 2008 - 21:21
Chyba ma racje ...

Jeżeli można podnieść znacznie i to w ciagu tygodnia wartość dolca (nie mogę się połapać na czym ten nowy szwindel polega) to nie widzę powodu dlaczego by nie można tego zrobić z ustaleniem ceny ropy naftowej.

Na moje wyczucie bym typowal przesunięcie pasma wahań na 75 +/- 10 dolcy za baryłkę ropy.

Wytworzyła się ciekawa sytuacja - cena ropy przestaje mieć "coś wspólnego" z ceną paliwa "na pompie", dla tego też należy je narazie traktowac osobno puki - "sobie tej zależności nie przypomną" ...

Natomiast zaszło coś raczej nieodwracalnego - na spadek ceny ropy poniżej 65 dolcy za baryłke - nikt nią zainteresowany na to się już nie zgodzi ... ;-(

Gucio z Montrealu, 26 październik, 2008 - 15:22
Zgoda nie ma nic do tego.

Zgoda nie ma nic do tego. "Szwindel" z dolarem polega na wpompowaniu dolarów w warunkach zbliżonych do deflacji, olbrzymi popyt na dolara przekraczający jego podaż, wynikający z potężnych potrzeb regulacji swoich zobowiązań, ale dolarem "papierowym", nie dolarem na rachunku bankowym, którego dla swoich potrzeb nazywam dłużnym ( wykreowanym przez bank: x razy depozyt) Wartość dolara nie rośnie od tygodnia, warunki deflacyjne trwają od roku i od roku rośnie jego wartość tylko dopiero dziś widzi się gwałtowny wzrost. Można porównać stosowne wykresy podaży dolara i wzrostu rocznej jego wartości. Z ropą to jednak inna bajka, gwałtownie malejącego popytu już nie daje się przykryć sztucznym windowaniem cen. Potężne redukcje zatrudnienia w amerykańskim przemyśle motorowym i koncepcje na przejście na produkcję samochodów o mniejszej pojemności silnika, badania nad silnikami hybrydowymi z napędem elektrycznym. To wszystko świadczy o mocnym odwrocie od popytu na ropę, nie jedno czy dwu tygodniowym ale paro letnim. Widełki to nawet nie głupi pomysł, z jednym tylko ale. W oparciu o co są kalkulowane, czy o wycenę fundamentalną popytu na ropę czy o zapotrzebowanie budżetów. Stawiam, że chodzi o budżety. Można jednak mieć wątpliwości czy da radę wprowadzić ten mechanizm. Zaledwie parę dni po obniżce wydobycia przez OPEC o 1,5mln baryłek Iran podnosi wydobycie o 1mln. Iran jest osamotniony, ratuje swój budżet skalkulowany dość wysoko gdy idzie o cenę baryłki, puki jeszcze może wpycha na rynek więcej surowca, by mógł więcej dolarów pozyskać. Z wykresów przedstawionych na blogu wiemy, że rosną zapasy surowca, a przyczyną tego nie jest zwiększenie wydobycia, a spadek popytu, spowodowany recesją. Mamy więc wbrew propozycjom widełek, minimalne obniżenie podaży surowca przy nadal spadającym popycie, za metodę walki o pieniądz Iran, ten jastrząb niby, uznał nie administracyjne widełki, a podaż surowca, w oczy kole wręcz niewiara w administracyjne możliwości. Trochę jednak może się zawieść w perspektywie dłuższej jeśli idzie o zdobycie pieniędzy. Zamykanie pozycji na rynku surowcowym przez fundusze, ma raczej charakter trwały. Każdy wycofany depozyt z funduszu to zmniejszenie rynku surowcowo-finansowego o depozyt razy lewar.
Czy się zgodzi na spadek poniżej 65 dolarów ktoś zainteresowany czy nie, już znaczenia większego nie ma, jak się nie zgodzi to nie sprzeda nic, powracamy do wycen fundamentalnych. Nikt nie wie jak bardzo spadł popyt, po wahnięciach cen, które są coraz rzadsze i o coraz mniejszym zasięgu należy dojść do wniosku, że punkt równowagi na obecną chwilę jest gdzieś blisko. Takie jednak stanowisko ma jakiś sens na teraz, nikt natomiast nie wie jak dalece spadło fundamentalne zapotrzebowanie na surowiec i czy spadek nadal się pogłębia tego zapotrzebowania.

Gość, 26 październik, 2008 - 18:19
Nie zupełnie ...

Dzięki "Gościowi" za obszerne wyjaśnienie, czytałem pare razy i dałem za wygraną, moje możliwości zrozumienia pojęć / określeń "monetarnych" - jako prostego inż. mechanika - są ograniczone ... ;-(

Z tego co do moich "możliwości pojęciowych" dochodzi - wynika - że całe handele światowe odbywa(ło) się przy pomocy nie istniejących pieniędzy ... ;-)

Czyli - te nadwyżki "dewizowe" - Rosji, Chin, Japonii itd - poprostu - "nie istnieją" - albo inaczej - istnieją tak długo jak je kontrahenci honoruja (czyli właściwie są niepotrzebne - lepiej wrócić do handlu wymiennego) - okazuje się, że nawet nie można ich wymienić na "papierowe" - bo tychże też brakuje (nie nadąża się ich drukować) ... ;-(

To samo jest z "papierową ropą", "papierowym złotem" dlatego ludzie - spostrzegłszy się - starają się ich szybko i za byle jaką cenę - pozbyć ... ;-(

Dużo latwiej jest, trzymając rękę na wydobyciu i dystrybucji nie swojej ropy, dyktować jej cenę niż wyprodukować energo-oszczędne i tanie samochody.

Dlaczego nie produkuje się więcej - "2Cv" Cytroena ?

Czy przypadkiem ten cały "monetarny cyrk" nie ma charakteru - początku lawiny ? ...

A w to pojęcie "popytu i podaży" - to już nawet dzieci nie chcą wierzyć (bo widzą że jak się ma odpowiedni koniec kija bejsbolowego w ręku to trudno jest mu "odmówić") a dorośli, kiwajac mądrze głowami, pozostawiają to mediom do opowiadania ... pozostają jeszcze tylko - wyższe uczelnie ...

Kto jest silniejszy - dyktuje cenę ... i basta !

Gucio z Montrealu, 28 październik, 2008 - 15:25
Subskrypcja RSS
Subskrypcja RSS