Ceny ropy - rozmowa w TVN CNBC

Komentarze

11 komentarzy
Nawiązując do tematu...

Jaki jet potencjal amerykanskich i kanadyjskich zloz gazu i ropy, na ile sa w stanie pokryc zapotrzebowanie tych krajow w ciagu nastepnej dekady.Jakie sa perspektywy wspolpracy oraz mozliwosci rozwoju ekspolatacji depozytow morza wschodniosyberyjskiego uwzgledniajac amerykanskie interesy?
http://www.harpercollege.edu/mhealy/geog...
Na ile sie uklada wspolpraca wspolczescnie amerykansko-rosyjska przy zagospodarowywaniu zloz syberii wschodniej?

Pozdrawiam

Gość, 24 listopad, 2008 - 11:29
Lotos wart mniej niż ZERO

witam,,

dla niezorientowanego takie wydarzenia jak z rekomendacją dla lotosu to jakiś szok.

może ktoś z Was wie dlaczego wystawiono tak negatywną rekomendację

http://pb.pl/Default2.aspx?ArticleID=e24...

NietenSam

Gość, 24 listopad, 2008 - 14:12
opinia

rekomendacja ta jest tylko finalem tego, co sie dzialo do tej pory.

1. cena akcji LOTOS rowno rok temu w listopadzie byla na poziomie 42 pln. wczoraj bylo to ok. 14 PLN. Tak wiec dzisiejsza wycena Unicredito nie jest powodem spadku.
2. LOTOS sie totalnie zadluzyl na program 10,5. Kredyt jest gwarantowany majatkiem spolki (rzadkosc, zeby rada nadz spolki Panstwa sie na zgodzila). Wskazniki dlug. vs. majatek jest delikatnie mowiac niedobry.
A jeszcze niedawno Prezes Lotosu proponowal wydac drugie tyle w upstream (!!)
3. Wyglada na to, ze ryzyka inwestycyjne zostaly ocenione optymistycznie.
4. Firma jest od dluzszego czasu zarzadzana jednoosobowo.
nie ma ( celowo?) vce prezesow od handlu i wydobycia, a VCe of finansow i od produkcji, chociaz wysokiej klasy profesjonalisci, realizuja strategie prezesa.

Podsumowujac: wyglada na to, ze inwestycja sie obecnie nie dopina.
A wycena akcji jest pochodna tej informacji w zmiejacych sie realiach zewnetrznych ( cena ropy, marza rafineryjna)

Nie mam nic przeciwko programom inwestycyjnym wielkich firm, ale jesli robi to jedna osoba ZA PUBLICZNE PIENIADZE, to jest to nieporozumienie.

Mozna by ustawowo ograniczyc poziom inwestycji w stosunku do wlasnego majtku firm z udzialem skarbu Państwa. Ale tylko i wylacznie pelna prywatyzacja zalatwia sprawe. Jesli prywatna firma bankrutuje, to trudno. Jest szansa, ze podatnicy sie nie dolaza do tego. Chociaz, w socjalistycznej Europie, ostatnio wszystko przemawia przeciwko tej tezie.

PS. Poniewaz Lukoil chce wydac ostatnie pieniadze w Hiszpanii, to musielibysmy sie teraz prosic, zeby to kupil. Tak wiec, jak bedzie klopot, rzad ( tzn. podatnicy) przyjdzie z pomoca.

Gość, 24 listopad, 2008 - 19:01
onpr

Aby było źle musiały by się pojawić wpadki inne niż te które za podstawę przyjął UC. Te wpadki nawet jakby się zrealizowały po myśli UC, to na dziś przy tym stanie wiedzy, po przeprowadzeniu symulacji, nie mają większego wpływu na wartość majątku spółki. Tylko nowe jakieś niebywałe wpadki może by coś poradziły, aby zachwiać podstawami. Niestety dzisiejszy spadek cen spółki jest spowodowany raportem UC, zleciało chyba do 12. Co więcej dzisiejsza cena to dość mały procent wartości księgowej tej spółki. Natomiast gdy idzie o powiedzmy poziom ceny z 42 na 14 i ona miała by świadczyć o złej kondycji spółki cóż, delikatnie mówiąc pozwolę sobie się z tym nie zgodzić. 2/3 ryzyka kursu akcji to ryzyko rynku i sektora, i to zrealizowane ryzyko odzwierciedla spadek kursu z 42 na 14. Ciągle można powtarzać, nie ma nic lepszego do grania na krótko niż solidna firma, która ma kłopoty prawdziwe lub wydumane, nie ważne, byle to się nazywało kłopot.
Oceniam raport UC zdroworozsądkowo, można gdybać owszem, ale z tego nic nie ma, a z inżynierii finansowej są same kłopoty. Tylko nowe wpadki, jakie, mam myśl, że jeśli jakieś istnieją to w bardzo prostym i skonkretyzowanym segmencie, łatwo to sprawdzić. Chciałem zasugerować, że pewne spore instytucje mają interes w tym by w tym momencie ogłaszać dość kontrowersyjne tezy, to przypuszczenie tylko, ale po ostatnich ruchach cen i otwartych pozycjach interes jest i to nie na małe pieniądze, interes gry na krótko. Pomoc publiczna za państwowe pieniądze, hmm.. brzmi ciekawie, ale chyba za dużo prasy typu Puls Biznesu. Z tego co mi wiadomo na dziś, bo to się może zmienić, przy założeniach nawet, że ten dług wzrośnie zgodnie z oczekiwaniem UC, to i tak majątek Lotosu jest sporo większy, więc na dziś też raczej się skłaniam, że to jest jakaś próba wymuszenia przejęcia. A tak dla porównania, jeśli UC twierdzi, że Lotos może być bankrutem, to z czystym sumieniem można twierdzić, ze UC jest bankrutem. Ostatnia uwaga, zaczęła się gra spekulacyjna na wzrost cen ropy, jednak nie tylko mnie to przyszło do głowy.

Gość, 24 listopad, 2008 - 22:02
onpr

Zapomniałem dodać, ryzyko braku płynności spółki oczywiście istnieje i w związku z tym możliwość, że to doprowadzi w konsekwencji do plajty, z powodu niemożności regulowania na bieżąco czy w bliżej określonym czasie swoich zobowiązań, ale zdaje się, akcje prócz wartości pochodzących z rynku i sektora odzwierciedlają wartość spółki, więc teza, że dziś są one warte zero, delikatnie rzecz ujmując i to nawet bardzo delikatnie, jest co najmniej problematyczna. Takie niestety uroki globalizacji, raz plusy raz minusy.

Gość, 24 listopad, 2008 - 22:18
tak

zapomnialem napisac, ze raport UNI jest absurdalny
nie zmienia to jednak faktu duzych klopotow spolki i wielkiego dlugu w stosunku do majatku oraz innych wspomnianych uwag

Gość, 25 listopad, 2008 - 08:38
onpr

Z Lotosem czynników jest pewnie wiele, częściowo dotyczące spółki częściowo rynku. Dotyczące spółki to pewnie jakieś oceny spadku zyskowności na bazie spadku koniunktury. Przyjmują najczarniejszy z możliwych scenariuszy, że rynek ropy się skończył i wszystko co jej dotyka jest skończone. Z moich jednak prywatnych obserwacji wynika, że jak jeszcze ropa trochę zleci to w długiej perspektywie rynek ropy zacznie dopiera nie zaś się skończy. Druga kwestia, zwłaszcza jeśli tych rekomendacji spółek należących do wig20 więcej by się pojawiło, to próba spekulacyjnego wymuszenia spadku indexu. Na rynku kontraktów są otwarte olbrzymie pozycje na spadek, takie pozycje mógł otworzyć tylko duży międzynarodowy gracz dysponujący sporą gotówką, na tyle sporą że jest w stanie wpływać na kursy indexu i sobie pomaga, bo gdyby w tym okresie nie spadł wig20 to będzie miał delikatnie mówiąc spore straty. To tylko prywatne przemyślenia. Fakty jednak są takie, że UC w teorii ma marne szanse przetrwać dwa najbliższe lata łagodnie mówiąc, a Lotos ma całkiem spore szanse. Jest duże ryzyko prób manipulacji, tzw: fixing cudów pokazał jak to się robi i jak łatwo na małym rynku da się to zrobić, zwłaszcza jeśli przychodzą czarne wieści. Nie ma nic lepszego do grania na krótka niż solidna spółka z problemami. Nie wiem jak tam jego inwestycja w złoża, bo pewnie przy cenie 30 dolarów za baryłkę może być nie opłacalna, ale inwestycje tego typu nie robi się na rok ale dziesiątki lat.
Co prawda, jak Rosjanie trzymają walutę w USA i zechcą sobie ją wyciągnąć, to pewnie w USA zobaczymy deficyt waluty i deflacyjny dalszy wzrost jej wartości, zatem ropa dalej down, choć ze spadkiem ceny ropy to bym nie przesadzał, za blisko poziomu jest gdzie teoretycznie pierwsze mocne odwrócenie popytu zmieni cały rynek, niestety przy jakim poziomie i kiedy to nastąpi nie da się określić, da się tylko określić moment odwrócenia, który jeszcze nie nastąpił. Gdy idzie o Lotos to chwilowo ma całkiem spore szanse przetrwać obniżkę popytu, a przynajmniej większe niż niektóre inne spółki tylko, że trzeba sobie zdawać sprawę z jednego, jeśli prognozy są robione w oparciu o ryzyko rynku i sektora, to trzeba było takie ceny wystawiać gdzieś w lipcu, im bardziej spada ropa tym ryzyko już staje się mniejsze. Zawsze co prawda mogą nadejść gorsze wieści ze spółki, jak chociażby brak opłacalności inwestycji w złoże, co wcale nie zdziwi, ale jeśli chce się funkcjonować latami to trzeba myśleć latami nie miesiącami.

Gość, 24 listopad, 2008 - 15:49
Panie Andrzeju

podpisuje się pod każdym słowem jakie Pan powiedział, nie do końca wierze w możliwość dalszych spadków cen ropy, ale zaznaczam to kwestia wiary i na dzien dzisiejszy nikt nie jest w stanie tego przewidzieć.
Mam jednak pytanie, na czym opiera Pan przeświadczenie o tzw. pasie bazowym "circa about" 30 - 50 USD,
jak skłonny byłbym przesunąć go razy 2 w górę. Powód takiej sugestii koszty , wydobycia w Rosji i Norwegii, porzeby Iranu i Wenezueli,

Piotr's picture
Piotr, 29 listopad, 2008 - 00:13
Piotek, sorry za zwłokę

Daniel Yergin mówił w piątek w Warszawie, że uważa pasmo 60-80 $/bbl za fundamentalne, gdyż bardzo drogie nowe złoża na Atlantyku (Zatoka Meksykańska, Nigeria), nowa alternatywna ropa z łupków z Kanady. Więc marginal cost jest wysoki.

Pozwolę sobie mieć inne zdanie. Dolar osłabł, owszem. Koszty w branży wzrosły od 7 lat o 100% (CERA index) - jasne. Jednak jeśli brać pod uwagę spadek popytu, to te drogie złoża rynek po prost wytnie. Cena obniży się poniżej kosztów wydobycia najdroższych pól. I dlatego jeśli ropa ma wrócić do fundamentów (lata 2000 - 2003) to powinna kosztować między 30 $/bbl (odpowiednik 20$ z tamtych lat) a 50$ - czyli zwiększone koszty, droższa ropa.

Ponadto wielkie inwestycje, które ruszają w tym i przyszłym roku, spowodują nadwyżkę ropy na rynku. A OPEC ma ograniczone możliwości gry. I nie większe właśnie niż do 50 $/b. Warto pamiętać, że do 2004 obowiązywał oficjalny price band. = 22 - 28 $. Cóż takiego się stało, ze nagle ceną sprawiedliwą jest 75$? Nic. Oprócz apetytów, które urosły.

- - - - - -
Andrzej Szczęśniak

Andrzej Szczęśniak's picture
Andrzej Szczęśniak, 2 grudzień, 2008 - 08:45
A peak oil?

IEA szacuje, że produkcja największych pól naftowych może w przyszłych latach spadać nawet o 9% rocznie. Popyt globalny cały czas rośnie. Jak można się w takim wypadku spodziewać 30 USD za baryłkę? Myślę, że pobijemy rekordy lipcowe szybciej niż większości się może wydawać.

Gość, 4 grudzień, 2008 - 00:01
Nie wchodzi się 2 razy do tej samej rzeki

"Warto pamiętać, że do 2004 obowiązywał oficjalny price band. = 22 - 28 $. Cóż takiego się stało, ze nagle ceną sprawiedliwą jest 75$? Nic. Oprócz apetytów, które urosły."

Inflacja, rosnące koszty wydobycia, rosnący (acz nie aż tak szybko jak nam jeszcze 6 m-cy temu wmawiano) popyt azjatycki, nadmiar pompowanego na rynki pieniądza, zwłaszcza tego spekulacyjnego? Nie wiem, zastanawiam się jako próbujący myśleć laik. Na pewno świat nie jest już dokładnie taki, jakim był w 2004 r.

Eva, 4 grudzień, 2008 - 00:41
Subskrypcja RSS
Subskrypcja RSS