Rafinerie na huśtawce

Komentarze

7 komentarzy
ryzyko biznesu rafineryjnego

przypominam sobie, ze kilka lat temu rafinerie tez byly skrajnie niedochodowe (sprzedawano - tak jak np. esso w ingolstadt), potem na wzroscie cen ropy bylo super, a teraz znowu słabo.
wyglada na to, ze czas kresli jakas sinusoide.

Gość, 4 grudzień, 2008 - 10:39
onpr

Sprawdziłem index popytowy na NYMEX zmienił kierunek na spadkowy. Znajdował się on na niskim poziomie bardzo, z czego wnosiłem, że mogły to być pozycje długie tych którzy rzeczywiści potrzebują surowca nie do spekulacji ale do przerobu. Z tego, że zmienił kierunek wnoszę, że musiał zmaleć popyt fundamentalny. Inny index tym razem na NYSE pokazuje, że jeszcze pozycje long utrzymują się przy wzroście na bardzo niskim poziomie, ale chyba do odwrócenia kierunku i wskazania na spadek nie wiele zabrakło, jeśli i on by się odwrócił w kierunku spadków, to raczej jest bardzo duże prawdopodobieństwo, że zmalał popyt nie spekulacyjny tylko fundamentalny. Pozycje jednak krótkie spekulacyjne, odpowiedzialne za duże wahania cen chwilowo powinny jednak osłabnąć. Zmienność na oil co prawda testuje ponownie swoje szczyty, ale po tym, że już raz naruszyła swoje poziomy wsparć przy wysokich wartościach wnoszę, że nadjedzie uspokojenie na rynku oil, choć nie można powiedzieć przy jakim poziomie cenowym. Poziom ceny ropy zależy w dużej mierze od wartości dolara i tego co powie OPEC. Drugi czynnik jest jeszcze nie znany, pierwszy zaś chyba znany, nadal obowiązuje silny trend wzrostowy dla wartości dolara co oznacza nominalny spadek ceny baryłki ropy, jeśli dołożyć do tego podejrzenia, że zmalał popyt fundamentalny i jeszcze brak reakcji OPEC, to chyba chwilowy kierunek cen nominalnych za baryłkę jest spadkowy nadal. Z niebezpieczeństw jakie można dostrzec, to krótkie pozycje spekulacyjne, więc wnoszę, że luki spekulacyjne dla graczy instytucjonalnych nie zostały zamknięte i przy byle okazji pogłębiają rozchwianie.

Gość, 4 grudzień, 2008 - 15:39
czy to dotyczy marz

czy to dotyczy marz rafineryjnych, czy moze cen ropy?
pozdrawiam

PS. Obawiam sie, ze moje luki tez są fundamentalnie rozchwiane.

Gość, 4 grudzień, 2008 - 19:49
To zły znak, ale nie dowód na niedochodowość rafinerii

Nie zapominajmy, że o ile taki spread jest ciekawym i wiele mówiącym wskaźnikiem, to nie chodzi tu o marżę w klasycznym znaczeniu. Kosztem litra benzyny nie jest przecież litr ropy (plus koszty wytworzenia) - tak samo jak produktem z litra ropy nie jest litr benzyny. Wiadomo, banały, ale konstruktywnie: do prawidłowego obliczenia zysku trzeba zastosować joint cost theory. Bez uwzględnienia cen wszystkich produktów petrochemicznych ma to tyle sensu co dywagacje o dochodowości branży mięsnej na podstawie różnicy między ceną za kilogram np. wątróbki a ceną za kilogram żywca.

Gość, 9 grudzień, 2008 - 05:56
Kraki to uproszczona metoda

Kraki to uproszczona metoda badania dochodowości poszczególnych produktów, a nie marży rafinerii. Od kraków (cracks) do marży rafinerii daleka droga.

"joint cost theory"? - raczej się nie stosuje. Każda rafineria ma swój profil produkcyjny, własną wiązkę produktów. Dla każdej jest indywidualny model dochodowości i marży. Jakie są różnice, niech zilustruje fakt, jakie marże wzorcowe podali nasi główni rafinerzy za 3Q 2008:

- Orlen 2,6 $,
- Lotos 9,15 $/baryłkę .

Nie ma lekko
- - - - - -
Andrzej Szczęśniak

Andrzej Szczęśniak's picture
Andrzej Szczęśniak, 9 grudzień, 2008 - 09:14
Ano nie ma

Zgoda, chodzi o samą niezręczność sformułowania słownego ,,marże [rafineryjne] na benzynie'' - crack spread to metoda badania dochodowości produktu o tyle uproszczona, co błędna (w sensia prowadzenia do nieoptymalnej alokacji zasobów). Przy pomocy teorii gier i niezbyt silnego komputera takie poszczególne marże da się policzyć (ma się rozumieć zależnie od profilu produkcji i układu cen całej wiązki produktów). Zresztą Orlen i Lotos mają pewnie własnych analityków od tego - a przynajmniej mam taką nadzieję, bo opieranie się na uzysku z baryłki ropy mówi tylko, czy zbiorczo cały proces technologiczny i oferta handlowa w sumie nie dają strat. Żeby nie popadać w krytykanctwo: crack spread to ciekawy wskaźnik, i obserwowanie jego wzrostów i spadków wiele powie - po prostu nie warto się przywiązywać do jego arbitralnie wybranych wartości, nawet takich jak 0.

Piotr Sawicki

Gość, 9 grudzień, 2008 - 15:15
Subskrypcja RSS
Subskrypcja RSS