
Jednym z problemów dzisiejszego świata naftowego jest brak mocy przerobowych rafinerii, który poważnie dokłada się do wysokich cen paliw. Jest to “wąskie gardło”w przeróbce ropy. Brak mocy przerobowych rafinerii które pracują w tej chwili na pełnych obrotach – dobrze poinformowani uważają właśnie za główną przyczynę wysokich cen paliw. Ali Naimi, minister energii Arabii Saudyjskiej, zapytany, co trzeba zrobić, aby obniżyć ceny ropy i zakończyć ten okres gwałtownych wahań. – powiedział: “Budujcie rafinerie, budujcie rafinerie – natychmiast!”
W państwach zachodnich budowanie nowych rafinerii jest już niemożliwe. Bardzo ostre przepisy środowiskowe, niechętne inwestycjom społeczności mieszkańców i ogromna biurokracja, spowodowały, że od 30 lat nie wybudowano w USA żadnej rafinerii – ostatnia to rafineria Marathon Ashland w Garyville, Louisiana – rok 1976.
Wręcz przeciwnie – rafinerie się zamyka. W USA pracuje dziś 149 rafinerii – mniej niż połowa z 324, które funkcjonowały w 1981 roku. Jednak dzięki ciągłym modernizacjom moce przerobowe nie spadły tak dramatycznie - jedynie o 10% w stosunku do szczytowych 18,6 miliona baryłek dziennie.
Amerykanie chwytają się więc nawet takich pomysłów, jak lokalizowanie rafinerii w starych bazach wojskowych, których nie obejmują tak restrykcyjne przepisy ochrony środowiska. Jest to oczywiście część większego planu otwarcia na nowe inwestycje, ale niechęć społeczna do takich inwestycji, opisywana jako zjawisko “nie przy moim domu' ("not in my back yard") – jest tak wielka i grupy te są tak głośnie i wpływowe, że wszelka działalność jest niemożliwa.
Konsumpcja benzyn w samym czasie gdy zmniejszała się produkcja rafinerii - wzrosła o 45%. A przewidywania na najbliższe lata są dość optymistyczne. Popyt na benzyny ma wzrosnąć w USA z dzisiejszych 9,3 mln b/d do 12,3 mln b/d w 2025 roku (EIA), czyli o 39%. Moce rafinerii nie będą tak szybko rosły.
Podobnie jest w Europie – tutaj ostatnia nowa rafineria powstała w 1979 roku. Bardzo restrykcyjne przepisy jakościowe utrudniają jednocześnie import spoza Europy, który wymaga dodatkowego przerabiania ze względu na wymogi jakościowe. Popyt wykrzywiają także stawki podatkowe, które preferują diesel. To powoduje, że Europa musi znaczące ilości oleju napędowego importować, podczas gdy sama eksportuje podobną ilość benzyn.
Przez długie lata nie inwestowano w rafinerie, gdyż były to nieopłacalne inwestycje. W latach 1992 – 2002 zwrot z kapitału zainwestowanego w przerób ropy wynosił około 5.5 %, podczas gdy średnia dla amerykańskiego przemysłu wynosiła 12.7 %.
Zamiast więc budowania nowych rafinerii - obserwowaliśmy zjawisko “pełzającego powiększania pojemności” ("capacity creep"). Było to głównie osiągnięte przez zastosowanie nowych technologii. Bez budowania nowych rafinerii, przemysł amerykański zwiększał przerób od 1 do 3% rocznie. Jeśli to zjawisko będzie trwać, tym mniejsza szansa na nowe pojemności przerobu ropy. Dzięki niemu też wykorzystanie mocy przerobowych rafinerii zwiększyło się bardzo od lat 80-tych, kiedy to wykorzystywano je w 69%. Dzisiaj w Stanach pracuje aż 96% mocy rafinerii, w porównaniu z 76% przeciętnej dla amerykańskiego przemysłu.
Ostatnie 3 lata to co prawda eldorado dla rafinerii, jednak nawet najwyższe marże nie zachęcą do budowy nowych rafinerii, jeśli najniższa możliwa cena zaczyna się od miliarda dolarów, a proces musi trwać 10 lat, z czego większość to biurokracja. Obecnie starającemu się o pozwolenia – 5 lat zabrały starania o pozwolenia na emisje.
Rafinerzy obawiają się zwykłego w tej branży zjawiska cykliczności, to znaczy następowania po latach zachęconego ogromnymi marżami boomu inwestycyjnego - okresu cięższego, gdy niskie marże czynią ten przemysł niedochodowym. Jeśli bowiem dzisiejszy cykl inwestycyjny doprowadzi do nadwyżki mocy przerobowych - marże spadną do poziomu, który pamiętamy z lat 90-tych czy jeszcze z roku 2001 – 2002. Dochodowość rafinerii będzie wtedy wtedy dramatycznie niska. Wtedy swoją przewagę pokażą wielkie zintegrowane formy, które nie są uzależnione od zysków z jednej tylko działalności – czy to wydobycia czy przerobu ropy. Ich łańcuch wartości jest na tyle pełny (poszukiwania – wydobycie – przerób – detal), że przetrwają każdy kryzys.
Dodatkową przeszkodą jest dzisiaj konieczność ogromnych inwestycji w rafinerie europejskie i amerykańskie, które muszą sprostać bardzo ostrym wymogom ekologicznym. W Unii w roku 2009 wchodzą drakońskie wymogi dotyczące siarki, które wymagają wielkich nakładów inwestycyjnych. Skąd więc wziąć środki na nowe pojemności?
Wyjście jest jedno – nowe rafinerie będą powstawać w krajach o mniejszych wymaganiach środowiskowych. Krajach, które nie będą chciały poprzestać na ogromnych zyskach producentów ropy, ale przechwycić następne ogniwo w łańcuchu wartości – przerobie ropy. Liderem są tutaj kraje Zatoki, Bliski Wschód, który dzięki agresywnym inwestycjom może zwiększyć moce przerobowe o 60%. To zwiększy bardzo poważnie eksport produktów do USA i UE. O ile bowiem w krajach Zachodu mamy zastój, o tyle boom inwestycyjny panuje w Azji i u producentów ropy naftowej. W ruch idą ogromne pieniądze - IEA ocenia, że inwestycje w krajach Zatoki w rafinerie będą wynosiły prawie 90 miliardów dolarów do 2030 roku.

Chiny i Indie – wielkie lokomotywy popytu na ropę i paliwa – nadrabiają zaległości, prowadząc duże inwestycje. Chiny prowadzą w tej chwili 10 wielkich inwestycji rafineryjnych, gdyż ich moce przerobowe 289 mln ton (8,6 mln baryłek/dzień) są znacząco niewystarczające. Planuje się dodanie 86 mln ton rocznie nowych pojemności, czyli 30% więcej niż dzisiaj istnieje, Część z nich to nowe rafinerie, część – modernizacja i zwiększanie mocy rafinerii istniejących (18% czyli większość wzrostu).
Chiny to ciekawy przykład komunistycznej planowanej gospodarki. W 1996 roku zakazały nowych inwestycji w rafinerie aż do roku 2000, gdyż wcześniej za dużo ich wybudowano. Potrzeby kraju wynosiły 148 mln ton rocznie, gdy rafinerii było na 206 mln ton. Ten sposób centralnego planowania jest bardzo kosztowny, a rozwój następuje poprzez kolejne kryzysy.
Kuwejt rozpisuje właśnie przetarg na największą swoją rafinerię - projekt za kuszące $6.3 miliarda dolarów, za które ma powstać rafineria w Mina al-Zour o mocy 615,000 baryłek (30 mln ton rocznie). Planuje się otworzyć ją w 2011 roku.
Podobnie Jemen chce podwoić swoje moce przerobowe (obecnie 180,000 b/ w rafineriach Aden i Maaribd. - do 425,000 b/d za cenę $1.1 miliarda dolarów)
Także Indonezja pragnie przełamać swój ujemny bilans paliwowy, zachęcając inwestorów do budowy nowych rafinerii. Jednak nawet wydanie 17 pozwoleń na budowę nie zastąpi rachunku ekonomicznego, który nie wytrzymuje kalkulacji w kraju, gdzie ceny paliw są regulowane a ich ceny bardzo niskie.
Wielcy producenci i “nowi konsumenci”, choć często podkreślają swoją niechęć do międzynarodowych koncernów naftowych, jednak rafinerie budują razem z nimi, albo zlecają im te zadania całkowicie. Potężne doświadczenie, wiedza i nowoczesne technologie, będące atutem koncernów naftowych – jest nie do przebicia. Żadne pieniądze, nawet petrodolary dzisiaj nie są w stanie zastąpić tych atutów. Exxon buduje rafinerie w Chinach (Quanzhou, Qingdao), Conoco, szczycące się mianem najlepszego rafinera w USA buduje dla Kuwejtu rafinerię na 18 mln ton ropy rocznie, Total podpisał list intencyjny z Arabią Saudyjską na równie wielkie inwestycje.
Państwa spoza Europy i USA będą się powoli przekształcać z dostawców ropy w producentów i eksporterów produktów. Już dzisiaj Kuwejt konsumuje jedynie 20 % swojej produkcji paliw, rsztę eksportuje.
Zmienia się krajobraz rafineryjny. Wielkie firmy, państwa inwestują w nowe moce rafineryjne, jednak będą one położone w krajach trzeciego świata. W Stanach i Europie na rafinerie nakłada się za to coraz to nowe obciążenia (ostatnio opłaty za emisje CO2), co spowoduje, że będą one o wiele mniej konkurencyjne wobec nowych inwestycji w Trzecim Świecie.
Świat zachodu zapłaci za to już nie tylko uzależnieniem od ropy, lecz także od produktów, tj. także paliw samochodowych. Wymusi to nowe reguły gry i międzynarodowej współpracy. Niektórzy się tego boją, ale na tym polega globalizacja.
Andrzej Szczęśniak
copyright
- skomentujesz?
- czytano: 4546
Wykop
LinkedIn
Twitter
Wyślij znajomemu








Komentarze
3 komentarzyFirmy naftowe i nie tylko - zainwestują ok. $100 miliardów dolarów w nowe rafienrie - twierdzi Will Rathvon ze Standard Chartered Bank. Ponad 30 nowych lub rozwijanych rafinerii rozpocznie produkcję w tej dekadzie. Doda to nowe moce produkcyjne rzędu 6.5 miliona baryłek dziennie (320 mln ton rocznie).
Nowe rafienrie mogą zmniejszyć cenę paliw o 5-10 centów na galon benzyny (5- 10 groszy na litr).
Najwięcej, bo ok 60%, buduje się na Bliskim Wschodzie i w Azji, w takich krajach jak: Chiny, Indie, Arabia Saudyjska, Wietnam, Indonezja, Kuwejt i Japonia.
Interwencjonizm państwowy państwowy rekami Polskiej Nafty i protekcjonizm krajowego monopolisty na rynku produkcji paliw metodą rafineryjna jest znany na przykładach RENOWER/NAFTOPOL -Kedzierzyn Kozle , BEST OIL s.c - inwestycja Oswiecim , Rafineria Orneta ZPR w Ornecie i inne.
Blokada na kredyty , gwarancje, wpływ polityków róznej maści dla inwestorów branzy rafineryjnej- negatywny ( innej niz biopaliwa).
Działania rekami sluzb UKS , ABW i CBŚ skutecznie zniechecaja inwestorów do działania w sferze produkcji paliw z obawy o przemianowanie na baronów paliwowych lub szara strefę - a jak jest naprawde.
Szansa dla prywatnego sektora dostepu do rury rosyjskiej PRZYJAŻŃ-DRUZBA jest nie wykorzystana a wydobycie krajowe symboliczne.
Małe rafinerie nie zagrazaja rynkowi i sa szansa na aktywizacje eksportu produktów naftowych średniej klasy.
Izba Reprezentantów USA przyjęła ustawę (The Refinery Permit Process Schedule Act of 2006) umożliwiającą rafineriom rozwój. Pozwoli ona firmom na zwiększenie mocy przerobowych rafinerii, bowiem ciągle zmieniające się przepisy spowodowały wiele złego (wiele rafinerii przeniosło się w ostatnich latach na południe Stanów ze względów na rosnące koszty prowadzenia rafinerii), a teraz przez uproszczenie procedur biurokratycznych, zachęci wielu rafinerów do inwestycji.
Dzisiejsze przepisy w połączeniu z nastawiniem "NIMBY (not-in-my-backyard)" powodowało, że najprostsze zmiany wymagały roku starań w gąszczu biurokracji. To powoduje, że o wiele więcej paliw się importuje do Stanów, pogarszając bilans handlowy i zwiekszając uzależnienie.
Ale chociaż liczba rafinerii spadła (głównie przez połączenia firm), rafinerie wytwarzają około 17.3 milionów baryłek dziennie z 21 milionów baryłek ropy naftowej. Jest szansa, że wydajność rafinerii zwiększy się od 1,4 do 2 Mbbl/d w ciągu kilku lat.
więcej: http://www.thederrick.com/stories/060920...