Litwa i gazowa niepodległość

Litwa osiągnęła gazową niepodległość. Nareszcie będzie mogła importować gaz skąd zechce i za ile zechce.

Pomysł narodził się w 2007 roku, wraz z uchwałą parlamentu, że terminal LNG najlepiej zabezpieczy alternatywne dostawy gazu, jako element strategii energetycznej niezależności (choć "energy independence" można tłumaczyć także jako "niepodległość"), a w tym i bezpieczeństwo narodowe.

W 21 lipca 2010 r. rząd zobowiązał rozporządzeniem firmę "Klaipėdos Nafta" (72% udziałów państwa) do budowy terminala odbiorczego gazu LNG. 12 czerwca 2012 uchwalono specjalne "prawo o terminalu LNG".

Litewskiego terminala nie można porównywać z polskim. To jedynie instalacja odbiorcza, gdy regazyfikacja odbywa się na specjalnym statku - floating liquefied natural gas storage and regasification unit (FSRU). Skonstruowany przez norweski Hӧegh LNG, wynajęty na 10 lat, może magazynować 170 tys. m3 i maksymalnie regazyfikować 4 mld m3 rocznie (ok. 11 mln m3/d). Sam terminal to pirs i 18 kilometrowa rurociąg wysokociśnieniowy, łączący statek z systemem gazowym Litwy. Nie jest to drogie przedsięwzięcie - zaledwie 131,2 mln Euro kosztów poniesionych przez KN i 49 mln przez port.

Litwa-LNG-gazoport.jpg

Wynajęcie pływającej instalacji jest najbardziej kosztownym elementem, którego cena nie została jednak podana. Z orzeczenia unijnego wynika, że całkowite koszty infrastruktury wynoszą 508 mln Euro (podane jako net present value - NPV).

Co ciekawe, taryfa za regazyfikację wynosi 0 (zero). Ta usługa jest za darmo. Oprócz tego, że wszystkie koszty mają być pokryte przez wszystkich użytkowników gazu i zostały włączone do ogólnej taryfy transportowej. Czyli darmowa usługa opłacana przez wszystkich.

25% przymusowo.

Żeby terminal działał, konieczna jest rynek sprzedaży. Z tym sobie poradzono, wprowadzając obowiązek zakupu 25% swoich potrzeb (coś na kształt naszego obliga gazowego - i też w imię rynku i konkurencji). Minimum tej sprzedaży wyznaczono wg parametrów technicznych Hoegh LNG na 0,54 mld m3/rok (61 330 m3/h). Dostawcą jest Statoil, który przez 5 lat będzie sprzedawać dla Kłajpedy ok. 540 mln sześciennych gazu Zobowiązani do zakupu 25% są wytwórcy energii i ciepła przez co najmniej 10 lat i od wskazanego przez rząd "wyznaczonego dostawcę", także państwowego LITGAS (spółka Klaipedos Nafta). Odbiorcy w efekcie otrzymują podwyżki, tym razem w postaci usług za przesył, gdyż to tam "uspołeczniono" koszty gazowej niepodległości. O tym też będzie decydować państwo, gdyż ustala ono taryfy na sprzedaż gazu.

Odbiorcy będą płacić przez 55 lat "opłatę LNG", obejmującą wszystkie koszty stałe, łącznie z największym - wynajmem statku regazyfikującego. Jej wysokość nie jest podawana.

Prezydent Litwy - Dalia Grybauskaite - twierdzi, że "więcej nikt nas nie będzie mógł szantażować wysokimi cenami gazu i przez energetykę wpływać na naszą politykę i gospodarkę". Rzeczywiście, teraz nie potrzeba szantażu. Ceny gazu będą wysokie, z samej istoty rzeczy, czyli kosztów tego sposobu dostarczania gazu.

Piękne hasło "Niepodległość" jest tu nadużywana dla uśmierzenia strat dla gospodarki i wyższych rachunków dla odbiorców. Granie na patriotyzmie, niezależności, gdy świat jest zglobalizowany, a podstawą światowej gospodarki jest współzależność. Podobnie w innych dziedzinach - rola rachunku ekonomicznego i konkurencyjności rośnie w globalizującym się świecie, a tutaj... w gazie... wręcz przeciwnie.

Uzasadnianie tak wysokimi wartościami tak kosztownych ekonomicznie działań jest oszukiwaniem ludzi, wmawianiem im, że wyższe ceny, niższy standard życia - mają coś wspólnego z wartościami narodowymi. W istocie jest wręcz przeciwnie - niszczą je, o czym świadczą bardzo wysokie, nawet jak na "nową Europę" wskaźniki emigracji z Litwy.

P.S. W Polsce odbiór jest standardowy:

Towarzyszą temu wydarzeniu polityczne i medialne bicie w bębny wojenne, natłok propagandowych informacji, podgrzewających emocje, grających na patriotycznych uczuciach (Nie-pokorni sąsiedzi kąsają Putina).

Z kolei żalenie się, że "Litwa później niż Polska zaczęła budowę gazoportu, jednak swój terminal uruchomi wcześniej", nie ma sensu. Gazoport to błąd, który będzie nas dużo kosztował. Podobnie jak Litwinów.

- - -
listopad 2014

P.S. 18 września, 2017

Litwa szuka sposobów obniżenia kosztów LNG

Premier Litwy Saulius Skvernelis poinformował o porażce negocjacji utworzenia wspólnego rynku gazu dla krajów bałtyckich. Zapowiedział poszukiwanie innych "sposobów obniżenia kosztów terminalu LNG i importu gazu skroplonego dla litewskich podatników".

Wspólny projekt trzech krajów wobec Unii Europejskiej - otrzymanie dofinansowania na utworzenie takiego rynku - nie wypalił, gdyż Łotwa odmówiła w nim udziału.

Popyt na gaz na Litwie spada, a przepisy zmuszające odbiorców do kupowania gazu z terminalu zostały zaskarżone do Brukseli przez organizację przedsiębiorstw.

Według kontraktu z firmą Hoegh LNG koszt dzierżawy pływającego terminala wynosi 189 tysięcy dolarów dziennie (łącznie w ciągu 10 lat - 689 milionów $).

komentarz

Member for

1 miesiąc 1 tydzień

Dodane przez Andrzej - pt., 02/02/2018 - 21:49

Adres

Dodaj komentarz